środa, 18 września 2013

pasteLOVE

Jeśli widzieliście moje mieszkanie, to wiecie, że jestem beznadziejnie zakochana w pastelach. Nie wiem już sama, czemu ostatnio tak często skręcam w dywagacje o tym, co męskie, a co kobiece, ale jest taki stereotyp, że pastele są dziewczęce. Bo delikatne jak kwiatuszki, czyli dla infantylnych kobietek. Żadna tam ze mnie kobietka i w dodatku zawsze miałam szacunek dla mężczyzn, którzy nie boją się różu. Widzisz takiego w polówce jak wiosenna róża i wiesz, że on jest świadomy swojej męskości, że ma w sobie tyle testosteronu, że żadne tam pastele mu nie groźne (a jak przy tym twarzowo podkreślają opaleniznę). O ile więc świeżość i klasa są kobiece, niech będzie, że i takie są pastele.

Pastele pastelom nie równe, nie mówię tu o stylu przesadnie dekoracyjnym, o tych prowansalskich koroneczkach czy angielskich różyczkach (choć i one potrafią być ładne, gdy użyte z umiarem). Jednak mój ulubiony pastelowy styl wykorzystuje świeżość, jaką dają te kolory w połączeniu z bielą i prostymi formami. Mięta, róż i lawenda w eklektycznych pomieszczeniach, w akompaniamencie prostoty, odrobiny retro i akcentów czerni - to są pokoje, kolory i formy z moich marzeń.

Szkoda życia na brązy i beże - wierzcie mi, byłam tam i było nudno. Mięta, blady róż i błękit towarzyszą mi na co dzień już od kilku lat (z coraz większym natężeniem) i bardzo sobie je chwalę.

No i nie zauważyłam, żeby mi w tych okolicznościach mąż jakoś specjalnie zniewieściał.

...

If you've seen my flat, than you know I'm hopelessly in love with pastels. I don't know why I've been mentioning the gender issues so often recently, but there's this stereotype about pastels that they're girly. Gentle as flowers and therefore ment for inflantile girls. I am no inflantile girl plus I've always had the respect for guys, who aren't afraid of pink. You see him in a polo like the spring rose and you know he's aware of his masculinity, he has enough testosterone not to feel threatened by some stupid pastels (plus they highlight the tan really well). As long as freshness and class are feminine, than yes - so are the pastels.

There are pastels and pastels, I'm not talking about an overdecorative style here, Provence laces or English roses (although they can be pretty when used with moderation). But my favourite pastel style uses the freshness of these colours mixed with the white and simple forms. Mint, pink and lavender in eclectic spaces, accompanied by the simplicity, a bit of retro and accents of black - these are the rooms, the colours and forms of my dreams. 

Life's too short for beiges and browns - trust me, I've been there and it was boring. Mint, pale pink and azure have accompanied my everyday life for a few years now (with growing strenght) and I feel very happy with it.

Oh, and I haven't noticed my husband getting any more feminine in those circumstances.













When looking for pastel inspiration, this is your Bible:


My living room pastel faves:



1- lampshade: Rie Elise Larssen
2 - boxes: IKEA
3 - ceramic knob: Bloomingville
4 - candle-holder: H&M Home
5 - bottle: Bloomingville
6 - pastel knobs: Hubsch
7 - cushions: H&M Home
8 - sofa: IKEA



1 - lamps: Sebra
2 - greenhouse: PT
3 - stool: Tolix
4 - boxes: PT
5- candle holders: PT
6 - box: Rie Elise Larrsen
7 - lamp: Bloomingville
8 - trunks: Maisons du Monde


2 komentarze:

  1. Pastele są fajne, ale lubię je połączyć z jakimś żywym kolorem. Takie zestawienia też dobrze się sprawdzają, jeśli są umiejętnie połączone :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, neonowe barwy też super grają z pastelami. Ja jednak najbardziej uwielbiam je z bielą i czernią:)

    OdpowiedzUsuń