poniedziałek, 23 marca 2015

przemiana głównego bohatera



"If a man says he'll fix it, he will. There's no need to remind him every six months about it" - prześmieszne, co?

Chyba z kilkudziesięciu wesołych kumpli kliknęło swoje radosne i porozumiewawcze "lubię to" pod tym hasłem, kiedy jakiś czas temu mój mąż wrzucił znalezioną gdzieś w sieci tę złotą myśl na Facebooka. Domowa prokrastynacja to taka typowo męska choroba, atakuje zazwyczaj samców w sile wieku, odbierając pamięć, siłę i moce sprawcze wszystkim tym mężom, chłopakom i partnerom, których żony, dziewczyny i partnerki poprosiły o jakieś prace remontowo-naprawcze w mieszkaniu. Nie wiem, może chorował na to tylko mój mąż i kilkudziesięciu jego znajomych, ale coś czuję, że niejedna z Was mogła to przerabiać - jakieś półki czy ramki czekające tygodniami w kącie na wywiercenie dziur? Jakieś odwlekane miesiącami remonty? 

Przez ostatnie lata było tego u nas sporo - po pierwsze dlatego, że nasz kapitalny remont przed wprowadzeniem się był w robiony w pośpiechu i na lołbadżecie przez majstra - patałacha. Po drugie - ponieważ jestem kochającą zmiany, ład i porządek perfekcjonistką. Zawsze też były jakieś ważniejsze sprawy na głowie albo pilniejsze wydatki. Do czasu, gdy nastąpiła przemiana głównego bohatera (choć nie na szczycie Mont Blanc). Nie wiem, chyba piorun strzelił dziada, albo mu zawodowa solidność weszła w krew, rozlewając się życiodajnym strumieniem na wszystkie dziedziny życia. Coś się niewątpliwie musiało wydarzyć, bo w naszym mieszkaniu zaczęły dziać się cuda. Mój mąż (ten sam, którego tak strasznie śmieszyła jego życiowa dewiza) zaczął remontować, urządzać, naprawiać, wiercić, wieszać, skręcać i ustawiać. Nie kwestionował zasadności żadnego z moich pomysłów, płacił i robił oraz - uwaga, uwaga - wychodził z inicjatywą (sic!). W ciągu pół roku naprawiliśmy wszystkie niedoróbki majstra - patałacha, odmalowaliśmy i naprawiliśmy wszystko, co leżało odłogiem, nie tknięte przez ostatnie lata. Bo nie było czasu, kasy, bo mu się nie chciało.  Cudowne pasmo remontów rozpoczęło się jesienią od naszego pokoju i Zośki, w styczniu na warsztat wzięliśmy jadalnię z przedpokojem, później był remanent i przemeblowanie u dziewczyn.

Teraz - gdy Hanka już trochę podrosła i zima się skończyła, dokończyliśmy dzieła. Proces odświeżania i naprawiania niedoróbek zakończyliśmy wczoraj dwudniowym liftingiem kuchni. Nie zdążyłam Wam jeszcze pokazać łazienki, a on już skończył odświeżać kuchenne ściany - takiego mam męża! Nie pytajcie mnie, jak to zrobiłam, bo nie robiłam nic. Nie wiem czemu, ale odmalował i naprawił wszystko - mój stary wymiata.
  ...

łazienka - przed:






Nareszcie znalazłam racjonalne uzasadnienie i znienawidzony przeze mnie błękicik mógł odejść - ściany były już zniszczone i brudne. Cała łazienka zagraciła się jakoś niemiłosiernie ostatnio i musiałam, po prostu musiałam to wszystko jakoś wizualnie uspokoić i uporządkować. Nareszcie pożegnałam też ostatnie ślady moich prowansalsko - romantycznych fascynacji. Błękicik ustąpił miejsca bieli - nad kaflami, a na czwartej ścianie - ciemnej szarości. Szafka z lustrem zawisła wreszcie tam, gdzie zawsze było jej miejsce, a gdzie były jakieś (jak widać - do przeskoczenia) konstrukcyjne przeszkody, które utrudniały jej zawieszenie. Kilka nowych dodatków - dywanik, wieszaczki, ręczniki, koszyki i gałki - i łazienka jest już też w konwencji black&white. A ten sam facet, który poprzednio zapaćkał łazienkę na niebiesko koślawo jak pijany, teraz malował kratkę wentylacyjną na kolor ściany oraz śrubki sprayem, zanim przykręcił nimi czarny wieszak (sic!). Także ten, dziewczyny, nigdy nie wątpcie w swoich facetów, nawet jeśli wiertarka szwagra kurzy się w kącie już trzeci miesiąc.
  ...

łazienka - po:









 




 1 // 2 // 3 // 4 // 5 // 6 // 7

 

 1 // 2 // 3 // 4 // 5 // 6 // 7 // 8

37 komentarzy:

  1. no tak to hasło u mie troszkę inną miało forme " jesli maz powie,że coś zrobi , to to zrobi i nie trzeba mu przypominac co pół roku ')

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aha i odwlekany od trzech lat remont wc samegtrwa juz od stycznia na swieta miał skończyć ,ale marnie to widzę o wc , ale zdjęcie z hasłem "patrzysz na bohatera damu" mi przesłal ;p

      Usuń
    2. tak czułam, że więcej jest takich egzemplarzy :) życzę Ci podobnej przemiany bohatera!

      Usuń
  2. zmiana zdecydowanie na korzyść :) jest pięknie! Ja właśnie jestem w trakcie panowania remontu łazienki i zastanawiam się nad tego rodzaju płytkami. Powiedz mi proszę, czy nie ma problemu z ich docinaniem? bo my mamy skosy i boję się, że będzie z tym kłopot...
    ps. a co do męża, przy całej, ogromnej miłości do niego, muszę stwierdzić, że my jeszcze jesteśmy na tym pierwszym etapie - każda półeczka, lampeczka itd. musi swoje odstać ;)
    pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie moja niska tolerancja na hałas, to bym sama te dziury powierciła, ale mnie aż skręca od tego dźwięku :) więc Ci nie powiem, żebyś sobie sama zrobiła, choć jest to jakieś rozwiązanie:) a co do płytek, to nie pamiętam żadnych problemów z nimi, to dawno było, już 6 lat temu, ale chyba współpracowały :)

      Usuń
  3. Ale ślicznie! Jest tak świeżo, czyściutko, a zarazem stylowo i po prostu pięknie. Gratulacje dla Pana małżonka:)) Pozdrawiam ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  4. Było pięknie i jest pięknie !!! Teraz zmienił się klimacik !
    Fajny ten dywanik, tylko szkoda , ze nie ciut większy bo od razu skusiłabym się, ja potrzebuję 60x90 aby przykryć dywanik z płytek, ach. Jest pięknie i brawa dla męża :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ładna i oryginalna ta Wasza łazienka :)!

    OdpowiedzUsuń
  6. BORZENA!!!!!! Jeśli to zaraźliwe, jestem w stanie mojego wysyłać do Twojego na piwo nawet codziennie!!!! Te moje półeczki i rameczki już leżą nie tygodniami, Kochana, ale drugi rok... Bogowie, jak będziecie jeszcze raz strzelać, to pls, znowu walcie w Morenę!

    OdpowiedzUsuń
  7. gdzie można kupić taką szafkę łazienkową z lustrem? jest piękna proszę o podpowiedź pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Niewielka, ale niesamowicie ładna i przytulna łazienka :)
    Mój Mąż też czasami ociąga się z domowymi pracami... Wystarczy jednak, że włączę mu "Dorota Was urządzi" i od razu nabiera chęci do pracy ;)
    Pozdrawiam,
    Ola

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo mi się podoba,wszystko wygląda idealnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. hej Aga, świetna metamorfoza! Gratuluję! Aga zauważyłam ze na blogach w blogerze np. moim lub Twoim nie wyświetlają się informację "O mnie" oraz miniaturka zdjęcia.
    Nie wiesz przypadkiem czy naprawią to sami czy trzeba gdzieś zgłosić ten błąd? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. PS u mnie już się naprawiło :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wszystko pięknie, ale panele podłogowe w łazience? Nie wiem, czy to dobre rozwiązanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (czy to może jednak jakieś płytki stylizowane na panele?)

      Usuń
    2. no to się dowiedziałam! ;) no nic, pozdrawiam.

      Usuń
    3. To panele o zwiększonej odporności na wilgoć.

      Usuń
  13. Piekna łazienka :)) Jak to robisz,że masz tyle kosmetyków na wierzchu a wygląda to tak fajnie a nie jak sklep drogeryjny :)) Zmiana na duży plus.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo ładna zmiana:) Świetne dodatki :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Acha zapomniałam dodać że obserwuję bo masz świetny blog :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pięknie! Jesteś mistrzynią małej powierzchni-serio! Ja właśnie przymierzam się do zmian w swojej, odziedziczyłam ją po poprzednich właścicielach, odpicowaną, ale nie w moim stylu. ale to było cztery lata temu i już jest pewien pretekst do odświeżania :)
    blat z Ikei?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo dobry pretekst! Blat z ikei, a co do małej powierzchni, to mała to ona była zanim połączyliśmy kibelek z łazienką, bo były osobno - dasz wiarę? W kiblu kolanami szorowało się drzwi :)

      Usuń
  17. Zmiana koloru ściany zdecydowanie na tak! Od razu łazienka jakby większa:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mi się tak wydaje, dzięki :)

      Usuń
  18. Biegnę zaraz do naszej kredowej ściany w kuchni i napiszę tę maksymę czekając na reakcję męża, gdy wróci z pracy;) A łazienka... stylówka jak zawsze u Ciebie! Pięknego dnia:)

    OdpowiedzUsuń
  19. łazienka śliczna :-) no ale jak każdy kawałek twojego mieszkania :-) za każdym razem jak oglądam twoją łazienkę to żałuję, że nie uparłam się 6 lat temu na wannę wolnostojącą w mojej łazience. Oj ja durna :-) a przy okazji chciałam podpytać o baterię, jaka to firma i czy jesteś z niej zadowolona?A tak już nie na temat to znalazłam ostatnio w Netto śliczne miętowe obrusy.Nie wiem jaka jakość ale kolor polecam :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo fajnie po zmianach :) Można wiedzieć jakiej szarej farby używałaś?

    OdpowiedzUsuń
  21. Lazienka piękna! - można powiedzieć IDEALNA!! A skąd te druciane koszyki ?!

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetny pomysł na zlew w łazience - mam taki w kuchni - uwielbiam go. Dodatki robią dodatkowe świetne wrażenie.

    OdpowiedzUsuń