środa, 4 września 2013

pokój do wszystkiego

Było sobie mieszkanie jak Pan Bóg przykazał, dla małżeństwa w ciąży, później z niemowlęciem. Mieszkanie trzypokojowe, z czego jeden pokój rozmiaru przedziału w pociągu, kuchnia wąska klitka. Wyburzamy więc i jest kuchnio-jadalnia jasna i przestronna. Małżeństwo w ciąży (później z niemowlęciem) ma zatem tę kuchnię przestronną, sypialnię swoją i pokój dzienny. Lub - jak z dumą określają te kilkunastometrowe pomieszczenia niektórzy właściciele blokowych mieszkanek - salon.

Sypialnia była z kącikiem niemowlęcym, niemowlę jednak to do siebie ma, że rośnie, obrasta w sprzęty i gadżety i zamienia tę sypialnię w pokój dziecięcy z kącikiem dla rodziców. Trzeba się zatem wynieść i polskim zwyczajem spać na salonach, na kanapie czyli. Tak też uczyniliśmy i szybko zaczęła dobijać nas upierdliwość ścielenia tej rozkładanej sofy. Kto ma dzieci i pracuje na cały etat, ten wie, jak wyglądają poranki, powiem tylko: trzeba działać sprawnie. Kto ma dzieci i pracuje na cały etat, ten wie, jak wyglądają wieczory, powiem tylko: rozkładanie i ścielenie sofy to ostatnia rzecz, na którą ma się ochotę.

Po jakimś czasie doszliśmy więc do wniosku, że skoro, kiedy nie ma nas w domu, nikt z wyjątkiem kota na tej złożonej kanapie nie przesiaduje, a kiedy wracamy - spędzamy czas głównie przy kuchennym stole, to należy olać to składanie i ścielenie.

Mamy więc pokój, który jest trochę sypialnią, a trochę dziennym. Służy do walania się łóżku przed telewizorem, z książką i do spania zasadniczo. Od kiedy nie musimy ścielić łóżka, lubię go. Chciałabym mieć oczywiście wielki salon z sofami i fotelami, wielką biblioteczką po sam sufit i osobną przytulną sypialnię, już taką tylko do spania i rozczesywania włosów przy toaletce. Jeszcze trochę, póki co jest tak:











11 komentarzy:

  1. Przytulny pokoik :) bardzo fajnie zaaranżowany :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajna aranżacja. Ten regał metalowy świetnie wygląda, mimo swojej "surowości" :)

    p.s. fajny blog, będę częściej zaglądać ;)

    Pozdrawiam
    Karo

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ tu przytulnie i miło, chyba rozgoszczę się na dłużej, to moje klimaty:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję! Taka eklektyczna składanka w tym pokoju: kredens po starym właścicielu, regały z piwnicy kolegi, trochę ikei i różnych drobiazgów. Zaglądajcie, zapraszam, cieszę się, że się podoba:) na prawdę bardzo mi miło, zwłaszcza, że dopiero stawiam pierwsze kroki. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. podejście do sprawy w zdrowym duchu, a efekt barrrdzo przyjemny także dla oka

    OdpowiedzUsuń
  6. haha! nie wiem czemu, ale rozbawił mnie ten post :) chyba ta część o dzieleniu sypialni z niemowlęciem, które za chwilę zamienia sypialnię w pokój dziecka z kącikiem dla rodziców.. o jakże boleśnie to odczulismy :)
    U mnie nieskładanie gigatycznego narożnika nie przejdzie, bowiem przejśc by się wówczas nie dało na ten przykład na balkon :) ot takie uroki mieszkania w klitce :) Fajny i pozytywny blog :) ciesze się że mnie tu przywiało :)
    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
  7. To ja się cieszę, że Cię tu przywiał i w dodatku robawiło - to rzeczywiście trochę beka, jakie cuda trzeba wyczyniać, żeby się pomieścić. Akcja z balkonem rozbawiła z kolei mnie:)Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. sympatyczny blog :) fajne zdjęcia i ciekawy ten twój pokój ;) super jest ta gwiazda, sama robiłaś? :))
    pozdrawiam ;)

    www.speckled-fawn.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Przede wszystkim robisz piękne zdjęcia, każdy kolejny post mnie w tym utwierdza. I wnętrz super - bez przymilania się i fałszywych komplementów. Strasznie mi się podobają te aluminiowe (?) regały w połączeniu z pastelami i bielą oczywiście (moją ukochaną). Pięknie jest u Ciebie i strasznie przytulnie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. hehe zabawna historia;) Komódka cudna i dodatki pastelowe... masz głowę do takich dekoracji:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zakochalam sie w tej komodzie :) rewelacja :)
    Pozdrawiam :)
    Monia z DE :)

    OdpowiedzUsuń