poniedziałek, 15 września 2014

poremontowe dobre rady


Ładnie? Jeszcze nie umiem się tym w pełni cieszyć. Jestem jeszcze sztywna ze zmęczenia.
 
Nie sądziłam, że ubiegły tydzień będzie aż tak ciężki. Przeceniłam swoje możliwości. O mało nie urodziłam, nie rozwiodłam się, o mały włos nie umarłam. Po zastrzyku energii zostało już tylko wspomnienie. Zrobiłam jakieś pięć tysięcy kilometrów łażąc po domu w tę i z powrotem, nosząc, przekładając, wycierając, szorując. Odkurzałam, myłam okna, segregowałam, układałam na półkach, a potem zasypiałam wykończona na środku tego bałaganu. Sztywna z bólu, wykończona i sfrustrowana, bo chciałabym więcej, szybciej, sprawniej, a bardzo boleśnie już czułam własne ograniczenia. Jestem mądrzejsza, już wiem, jak nie powinien odbywać się remont połowy mieszkania z wymianą kilku mebli. Nie rób remontu, jeśli Twoja sytuacja przypomina moją w choć jednym punkcie z poniższych


1. Jesteś w 34 tygodniu ciąży.

Jeśli jednym z powodów, dla których decydujesz się na remont jest dziecko w drodze,  ogarnij temat w drugim trymestrze. Serio - nie chcesz kulać się po domu zasapana i spocona, z trudem schylając się po cokolwiek. Uwierz mi - nie masz ochoty zasypiać na środku pobojowiska z kartonami i workami w roli głównej. Cowieczorne skurcze przepowiadające i twardniejący z przemęczenia brzuch to nie jest coś, co powinnaś sobie fundować na półtora miesiąca przed porodem. No, chyba że należysz do tych kobiet, które potrafią leżeć i cierpliwie czekać, aż on skończy skręcać meble, poukłada po swojemu przedmioty na półkach, a potem po tym posprząta (czyli jakieś cztery dni). Ja nie należę, więc przeginałam. Dodatkowo wysokie stężenie hormonów nie ułatwia komunikacji, odporność na niewygody i umiejętność współpracy na tym etapie już też mocno kuleje, było więc nerwowo. Z pewnością nie chcesz kłócić się z mężem na półtora miesiąca przed porodem, więc pamiętaj - żadnych remontów po 6 miesiącu!

2. Masz małą tolerację na chaos.

Jeśli uwielbiasz ład i harmonię, jeśli wkurza Cię codzienny bałagan i masz skłonność do ciągłego zbierania po domu przedmiotów, które wylądowały na niewłaściwym miejscu, na czas remontu uciekaj. Gdziekolwiek - do znajomych, do teściów, na wakacje, im dalej, tym lepiej. Moja potrzeba kontroli nie pozwoliła mi zlecić i ulotnić się, wrócić na gotowe, nie podglądając w międzyczasie, czy równo malują. Stało to jednak w głębokiej sprzeczności z moim zamiłowaniem do porządku, przez dwa dni bowiem miałam cały pokój w kuchni, kolejne dwa - Zośki pokój w naszym i w kuchni, następne trzy - wszystko wszędzie podczas jednoczesnego skręcania mebli, porządkowania zawartości szafek, przenoszenia ciuchów z szafy do szafy. Nie nadaję się do trzymania pojemnika ze skarpetami na kuchennym stole, sorry, jestem pedancik i już. Dlatego jeśliś pedancik, pakuj walizkę i uciekaj, zostawiając na polu bitwy bardziej odporne na chaos i bajzel jednostki.

3. Masz choćby jedno dziecko.

Do scenerii, którą opisałam powyżej dodajcie pięciolatkę i jej kredki/klocki/zabawy styropianem/gonitwy po całym tym bajzlu. Dziecko biedne wynudziło się za wszelkie czasy, dlatego podczas gdy my walczyliśmy z chaosem, ona go potęgowała. Wydłubywała z kartonów zabawki, a gdy to było niemożliwe - jeździła po całej chacie na kartonach po szafie, owijała się w folie, czyniąc z nich ekscentryczne kreacje, karmiła pokruszonym styropianem niewidzialne kury. Ojezusiesłodkiinajświętszapanienko! Gdy już udawało się doprowadzić do ładu jeden kąt pokoju, gdy już z chaosu wyłaniało się coś ładnego, pojawiała się ona i natychmiast czyniła z tego kąta miejsce swojej zabawy. Że o łapkach wpakowanych w świeżo wymalowaną framugę nie wspomnę. Zabieraj dzieci z dala od remontu, zwłaszcza, jeśli dotyczy Cię punkt 2.

Chyba rozumiecie, że pisanie bloga w tych warunkach okazało się niemożliwe, no musiałam się na te kilka dni wycofać, żeby nie oszaleć. Wreszcie siedzę na kanapie i napawam wzrok świeżą bielą i wymarzonymi meblami. Jeszcze czuję zmęczenie w kościach, ale wzrok już odpoczywa. Brakuje jeszcze kilku zaplanowanych drobiazgów, w obu pokojach szykuję coś na ściany. Ale o tym później, teraz muszę się położyć, natychmiast.










Kto nie pamięta, jak było tu wcześniej, niech zajrzy sobie tu albo tu (to już później, z biurkiem). Generalnie odświeżone zostały pokoje: nasz i Zośki oraz przedpokój. Pozbyliśmy się zniszczonych tapet, odmalowaliśmy przybrudzone ściany, odnowiliśmy framugi, uzupełniliśmy brakujące łączniki listew (to rękami majstra, nie własnymi, o nie!). Stare regały piwniczne (jakkolwiek lubiłam ich industrialny smaczek) zostały zamienione na system BESTA z Ikei, czyli regały wyższe i bardziej pojemne, z zamykanymi szafkami na rzeczy, które nie wyglądają dobrze na wierzchu. Gałki to moja inwencja twórcza, są ze sklepu Pretty Home. Regały stanęły na ścianie, na której wcześniej była kanapa. Ta (kanapa) zajęła miejsce starego kredensu, który musieliśmy ze smutkiem pożegnać jako za mało w tym układzie praktyczny (RIP, kredensiku). Nad nią wiszą półki RIBBA z obrazkami, durnostojkami i reflektorkiem RANARP. Vis a vis kanapy stoi teraz moja ukochana metalowa szafka z kolekcji  IKEA PS 2012, na niej telewizor, a na ścianie nad nimi półki EKBY. Po lewej nowa szafa, na co dzień niewidoczna, bo zasłonięta zawsze otwartymi drzwiami do pokoju (gałki Zara Home). Tylko biurko pozostało bez zmian.

35 komentarzy:

  1. Ja dodam tylko od siebie że poznałam swoje igraniczenia po urodzeniu drugiego dziecka. Nagle nie jestem niezniszczalna, nie potrafię ogarnąć wszystkiego. Zrezygnowałam z robienia obiadów, syn jada w przedszkolu, mąż w pracy a ja jakoś sobie radzę. Powiem szczerze że mogłabym miec i 5 dzieci jeśli bym zatrudniła 5 niań. Koham dzieci ale ich wychowanie to niesamowita praca i chaos. Zwłaszcza w tym okresie jesiennym gdy chorujemy wszyscy razem łącznie z miesięcznym niemowlakiem. Boli mnie wszystko i marze!!! o kilku godzinach spania i odpoczynku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobieto, nie strasz! :) Boję się tego, o czym piszesz, na szczęście te trudy początków szybko mijają. Niech i u Was choroby i chaos prędko się skończą!

      Usuń
  2. Podziwiam, że to przetrwałaś! Ja zaczynam 7 miesiąc, a w perspektywie mam przeprowadzkę, malowanie, odświeżanie i ogólnie chaos... I na samą myśl robi mi się słabo...
    A efekt u Ciebie piękny. Szafa też jest z Ikei?
    Pozdrawiam i życzę teraz dużo spokoju i odpoczynku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rety, to trzymam za Ciebie kciuki, nie rezygnuj z pomocy rodziny czy znajomych, może się przydać. A szafa z Ikei, tak - system PAX, tylko nie pamiętam nazwy drzwi. Pozdrowienia!!!

      Usuń
  3. hihi no cóż mój mąż dostaje białej gorączki na myśl o remoncie przy dzieciach
    rozumiem go bo ciężko mi ich od niego odciągnąć bo wg nich tata przecież ma dostęp do tak super zabawek wałki/farby/śrubokręty i cała ta ferajna
    staram się jak mogę siedzę cicho/organizuję czas chłopcom/uspokajam syt. byle mieć zrobione o co sobie założyłam ;-)
    buźka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mąż ma rację - dzieci podczas remontu do małe szkodniki. U nas też było grzebanie w narzędziach, śrubki walały się po całym domu. Dobrze, że ty im organizujesz zabawy, może nie rozniosą chałupy:)

      Usuń
  4. Podziwiam,że dałaś radę temu remontowemu zamieszaniu! Ogólnie ten okres zmian w mieszkaniu jest zarówno ciężki( czyt.stresujący) ale zarazem przyjemny-chociaż przyjemność to może przychodzi dopiero po remoncie,jak już efekty widać i można w końcu spokojnie zasiąść i delektować się tym wszystkim dookoła ;p
    Pokój wygląda pięknie,z tymi nowymi szafkami zrobiło się jaśniej .A fotel jest the best! I szafka pod tv :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, ja też jestem zadowolona, teraz mam właśnie ten przyjemny moment kontemplacji naszego dzieła:) Choć zostało jeszcze parę detali - plakaty na ścianach w obu pokojach, stolik kawowy z palet, no i ogarnięcię kącika Hanki. Także jest co robić, ale już na spokojnie:)

      Usuń
  5. Pięknie :-) jestem w 34 tyg ciąży mam 6 latka i jutro zaczynamy remont kuchni suuuuuper jak to przeżyje to mogę rodzic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nieee, najgorzej! Uciekaj stamtąd. gdzie pieprz rośnie! :)

      Usuń
  6. Hej. Po pierwsze świetny blog - podglądam od jakiegoś czasu, bardzo fajnie się czyta i jest baardzo inspirujący. Cóż jak ja Cie rozumiem kobieto. Mogłabym się pod każdym Twoim postem podpisać. I z tym ładem i prządkiem też...Ale odpuść sobie Polka - ja przez takie bieganie urodziłam w 37 tygodniu - na szczęście z mała wszystko ok 10 pkt i tak dalej, ale nie odpoczęłam przed porodem, nie wykorzystałam tego czasu na nie robienie niczego, a mogłam bo synuś w przedszkolu był, a teraz? podpisuje się pod tym co napisała Margarita. Po remoncie wygląda suuuper, ale teraz odpocznij sobie kobitko. No ewntualnie pościki jakieś tu zamieszczaj:) Dużo zdrówka i relaksu życzę! Justyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, posłucham rad i skupię się na pościkach :) Dzięki za miłe słowa!

      Usuń
  7. Rewelacja! U mnie chyba tez będzie wszystko na wariata przed samym rozwiazaniem :-( termin mam na marzec i do tego czasu planujemy kupić i wyremontować mieszkanie. Dodam ze nie mamy jeszcze nawet upatrzonego lokum :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rety, to rzeczywiście sporo roboty przed Wami! Najważniejsze to nie pchać się z przeprowadzką do nowego, zanim nie będzie całkiem skończone, mówię Ci - nie pchaj się w ten syf:)

      Usuń
  8. Wyszlo super- jasno, swiezo i praktycznie, choc regalow faktycznie szkoda. Mnie dopiero czeka przemeblowanie +odswiezanie. Jestem co prawda dopiero w trzecim miesiacu, ale rade nr 1 biore sobie do serca! Im szybciej sie uwiniemy, tym lepiej. A co z kacikiem dla Hani? Czy bedzie to tylko mobilna kolyska?
    Pozdrawiam serdecznie i zycze teraz duuuuuzo wypoczynku po tych szalenstwach!
    johorev;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) A co do kącika, to tak - będzie kołyska na kółkach, miejsce na nią jest między sofą a regałem, ale pewnie będzie krążyć po mieszkaniu:) Życzę Ci powodzenia z remontem i dużo zdrowia dla Was!

      Usuń
  9. Zrobiło się fajnie i przejrzyście ;) Czas na odpoczynek. Ja w 8 miesiącu ciąży przeprowadzałam się do nowego mieszkania i doprowadzałam go po remoncie do porządku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! A za Ciebie trzymam kciuki - nie przemęczaj się! :)

      Usuń
  10. O jak ładnie :) Sama mam w planach te półki. Fajnie, że mogę je zobaczyć u Ciebie. Bardzo mi się podobają.

    OdpowiedzUsuń
  11. wow ale zmiana,jest naprawdę pięknie..z wyżej wymienionych punktów dotyczy mnie punkt 2 i 3 więc jak znam siebie to choćbym umierała w chaosie bym nie wytrzymała i również wzięła się za sprzątanie..

    OdpowiedzUsuń
  12. Polka !!! Aranżacja cudo cudo i jeszcze raz cudo ;) a jeśli chodzi o cały przebieg i realizację tegoż cuda to jakbym widziała siebie w pierwszej ciaży ... Wszystko się zgadza ;) Zastanawiam się tylko czemu mnie jeszcze nie dopadła ta chęć w tej ciąży ... chyba jeszcze za wcześnie ;) Mnie czekają remonty z 3 latką w tle także też będzie wesoło... a tak poza wszystkim do mnóstwa zdrowia i czasu na rozkoszowanie się tym świeżutkim wnętrzem ... ;) Miłego

    OdpowiedzUsuń
  13. Jesr pieknie :)) Zrobiło sie bardzo biało i tak czysto chyba przez te meble, jednak dobra organizacja robi swoje. Świetne dodatkami w każdym kącie :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytam post mężowi i zachwycam sie kazdym zdjęciem na co słyszę: "te baby w ciazy to tak maja, ze chce im sie remontów":))) po czym wypomniał mi jak to 2 tyg przed porodem wymyśliłam, ze ściany w salonie maja byc brudnorozowe a narzuta turkusowa i robiliśmy malowanie:)) pozdrawiam i odpocznij troche przed małym brzdacem:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czy możesz zdradzić gdzie kupiłaś te pudełka zapinane. Na gumkę pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero zauważyłam Twoją prośbę, sorry - górne jest ze sklepu Present Time, jakoś sprzed roku, dolne starsze, sprzed kilku lat, marki House Doctor.

      Usuń
  16. Jakbym o sobie czytała z okresu ciąży. Kropka w kropkę:-) :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. skąd są literki stające na półce? potrzebuję dokładnie takiej samej literki M :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a biały koszyk leżący na parapecie?

      Usuń
  18. Miesięcy temu kilka , kiedy jeszcze mogłam doczołgać się do pracy i siedząc przy biurku dosięgnąć rękami klawiatury, Kolega wrócił do pracy w delegacji po tygodniowym remoncie mieszkania z żoną- pedantką i dwoma szkrabami, które porządek rozumiały na swój sposób. Kolega twierdził, że na tejże delegacji odpoczywa. Chwile potem, kiedy zaczęliśmy szykować kącik Malutkiej wiedziałam , że on może mieć rację. A kiedy czytałam tą notkę ucieszyłam się, ze nie tylko ja ciężko to znosiłam :) jakoś tak zawsze raźniej wiedząc, ze to nie tylko moje ciążowe hormony dostają szału :)

    OdpowiedzUsuń