poniedziałek, 10 lutego 2014

szycie jest piękne

Zrobiłam to! Zapisałam się na kurs szycia! Marzyłam o tym dawna, zazdrościłam bratowej i innym zdolnym mamom, że szyją dzieciakom wszystkie te cudne poduszki, worki, ciuchy, maskotki i kocyki.
Głowa mi pęka od pomysłów, chciałabym wszystko na raz, mam wrażenie, że jak już opanuję te ściegi, to nie wstanę, aż nie wyprodukuję dwudziestu poduszek, ośmiu woreczków i siedemnastu maskotek. Marzę o literach, pufach, pledach, misiach, chmurkach i sowach. O kropkach, gwiazdkach i łączkach. 

Cieszy mnie nie tylko to, że niebawem nasz dom wypełni się moim rękodziełem. Cieszę się z odzyskania pozornie banalnej umiejętności realizowania celów, nawet tych najprostszych. Od kilku miesięcy z radością odhaczam zadania z listy, spełniam swoje małe i większe marzenia, krok po kroku uczę się wszystkiego, co zawsze chciałam umieć. Już nie wiem, czemu sądziłam, że to trudne.

Blog? tick. Prawko? tick. Szycie? tick. Mam jeszcze parę sekretów, powiem Wam, jak zrobię "tick". Polecam to uczucie, ty też zrób dla siebie coś dobrego - raczej mało prawdopodobne, że ktoś zrobi to za Ciebie. Chciałabym zarazić wszystkich zasadą, którą wyznaję od jakiegoś czasu. Ja już wiem, ile czasem kosztuje przyznanie się przed samym sobą, co tak naprawdę nas uszczęśliwia. Mi zajęło to parę lat, aż wreszcie dałam sobie zgodę na to, by oficjalnie bardziej lubić gotowanie od marketingu. Zaakceptowałam już bez wstydu fakt, że bardziej jaram się strojeniem sal weselnych niż doktoratem. Wolę być dobra w fotografii kulinarnej, aranżacji wnętrz i szyciu zabawek niż w Public Relations. Sorry, takie mam zainteresowania. 



Tymczasem drżyjcie, maszyny, nadchodzę!











źródło: Pinterest

Życzcie mi proszę wszystkiego dobrego na nowej drodze szycia.

47 komentarzy:

  1. super! Gratulacje i powodzenia! A gdzie w Gdańsku takie kursy? Może też się kiedyś zapiszę... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, w domu kultury na Morenie zaczyna się w tym tygodniu, zapowiada się ciekawie, na pewno dam znać, jak to idzie:)

      Usuń
  2. Ja tez niedawno doszlam do wniosku, ze wole gotowanie & szycie od biura. I mam cicha nadzieje, ze po urlopie macierzynskim do biura juz nie wroce. Musze sobie tylko liste celow stworzyc i tez bede tickac.

    Wszystkiego naj na nowej drodze szycia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tickaj, tickaj, trzeba iść w swoją stronę:)

      Usuń
  3. lubie to!! powodzenia i z niecierpliwoscia czekam na prezentacje efektow :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, na pewno się posypią poduszki teraz, będę pokazywać:)

      Usuń
  4. Od jakiegoś czasu wiem już na pewno, że niesamowicie ważne jest, aby robić to, co się lubi... Ja mam cichą nadzieję, że uda mi się połączyć życie zawodowe z zainteresowaniami, bo lubię i jedno, i drugie. Kurs szycia też chodzi mi po głowie, a raczej chyba zakup maszyny. Czekam więc z niecierpliwością na Twoją opinię, może i ja w końcu skorzystam... No i ciekawa jestem bardzo efektu, czyli szyciowych wyników :)
    Pozdrawiam,
    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to chyba dobrze tak - lubić jedno i drugie. Ja też marzę o maszynie, ale muszę się najpierw na cudzej przekonać, że to dla mnie, jak się wkręcę, zainwestuję w sprzęt. Mam nadzieję, że Was nie zawiodę wynikami, pewnie nie od razu litery i chmurki:)

      Usuń
  5. Już się nie mogę doczekać, aż zobaczę co pięknego uszyjesz :)
    A temacie znalezienia rzeczy do lubienia, to ja chyba jestem właśnie na etapie zastanawiania się, choć jeszcze trochę nieśmiało i na razie daję wygrywać temu wszystkiemu co "muszę".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To długotrwały proces zazwyczaj, i dobrze, bo trzeba być pewnym. Ja jeszcze nie wiem, co dokładnie będę robić dalej, ale mam nadzieję, że coś pięknego:) ciekawa jestem, co to będzie z tego mojego szycia:)

      Usuń
  6. Kurs w Gdyni? ;). Też byłam - na rękodziele domowym czy coś takiego ;). Jeszcze mnie kusi kreatywne szycie ;). Pozdrawiam, Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, w Gdańsku, w domu kultury hehe. Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Kochana całym sercem jestem z Tobą, życzę powodzenia i mam nadzieję, że już niedługo gdzieś w Trójmieście na jakiś targach będę podziwiać Twoje rękodzieło, zwłaszcza,że jeśli chodzi o maszynę to na zapale i złamanej igle się skończyło hihi:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej, no nie strasz, mam nadzieję, że wytrwam. Nie planuję z tego żyć na razie, liczę na ładne dekoracje do domu i dużo frajdy. Ale może kiedyś?:)

      Usuń
  8. :) trzymam kciuki. Jak miałam 16 lat w wakacje poszłam na kurs kroju i szycia do krawcowej starej daty , która mieszkała obok mojej babci .. super to wspominam.. przez kilka lat sama sobie ciuchy szyłam.. potem poszlam do pracy i brakło czasu.. az wreszcie własne mieszkanie, dziecko , blog.. i wszystko wróciło .. tyle ze ciuchow dla siebie do tej pory nie uszyłam.. choc materiały grzecznie czekają w kolejce.. na sukienkę, spódnicę.. ;) uważaj bo to wciąga :) poszukaj na Fb są miastowe grupy szyjace.. duzo dobrych rad i innych przydatnych informacji.. wydaje mi sie ze trójmiasto też ma :) ja jestem w Warszawskiej grupie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, fajny pomysł z taką grupą. ja mam też super szyjącą bratową, mieszka blisko i często się widujemy, mam nadzieję, że w razie czego mi pomoże. Mamy też piękny sklep z materiałami z maszynami na godziny i różnymi warsztatami. Też się obawiam, że to może wciągnąć, na szczęście póki co mam sporo czasu:)

      Usuń
  9. Popieram, gratuluję i życzę siły. Umiejętność szycia w moim odczuciu daje takie poczucie niezalezności, którą lubię. Ja jestem samoukiem, ale zaczęłam jak mialam 9 lat i przyznaję cenna ta umiejętność doskonale pasuje do mojego charakteru, czyli mam to co lubię, a nie to co muszę mieć.

    Co prawda ciuchów już nie szyję, ale dzięki szyciu zrealizowalam swoje największe marzenie o szyciu patchworków :))

    Powodzenia !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o wow, imponujące doświadczenie masz. o to poczucie mi też właśnie chodzi, żeby realizować swoje pomysły samodzielnie, taniej i dokładnie tak, jak chcę. Dziękuję!

      Usuń
  10. Hehe jakbym czytała o sobie:) Ale ja jestem ciut przed Tobą - zajęło mi wiele miesięcy zrozumienie czego naprawdę chcę w życiu. Pracowałam w pewnym miejscu, zazdroszcząc babkom, które mają swój biznes, robią to, co lubią, a przede wszystkim mają pasje! Czekałam nie wiadomo na co. No i nadszedł dzień, kiedy powiedziałam 'żegnam'. Pełna energii miałam zacząć nowy etap. Niestety nie poszło tak fajnie, kilka rzeczy po drodze poszło nie tak, zdrowie nawaliło. Wegetacja trwała wiele miesięcy. Ostatnio zaczęłam słuchać siebie i już w końcu wiem czego chcę! A to już bardzo dużo:) Też mam taką listę rzeczy, które chcę zrobić i w końcu zrozumiałam, że trzeba zacząć działać, bo życie ucieka! Niedługo będzie pierwsze i jakże ważne tick:)

    Wiesz co, tak sobie myślę, że w tym całym pędzie powoli wraca się właśnie do takich swoich przyjemności. Coraz więcej osób zmienia pracę po to, aby realizować swoje pasje. I baaardzo mi się podoba to, co napisałaś o zainteresowaniach. Niektórym się wydaje, że skoro masz dwa kierunki czy doktorat, to już musisz robić coś mega poważnego i ambitnego. A ja też wolę dekorowanie, pierdółki domowe i nawet lubię siedzenie w domu, sprzątanie i gotowanie. Cholera, czy ja coś muszę robić, bo tak wypada?! Mam się jarać jakimś stanowiskiem, bo się jakoś ambitnie nazywa, bo jest to taka zajebista firma? W nosie to mam, wolę robić coś, co daje mi prawdziwe spełnienie i szczęście! Trzymam kciuki za Ciebie, a Ty trzymaj za mnie;) Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę trzymać kciuki za Ciebie, masz odwagę zaczynać drugi raz, tym razem musi się udać! A z tymi pasjami to niestety, jak się jest ambitnym, to można je tłamsić długo,bo wydają się zbyt trywialne. Długo to trwało, ale już nie dbam o to :)

      Usuń
  11. :)) Super, gratulacje!! Szycie jest cool! Sama zaczęłam jakoś przed rokiem. Na początku otoczenie spoglądało na mnie pobłażliwie, ale jak się wkręciłam i zaczęłam produkcję zabawek/poduszek/serduszek/itp paszcze rozdziawiali w oniemieniu :)) A jakie materiały cudne można w sieci znaleźć... tylko uważaj, to UZALEŻNIA;) Pozdrawiam i wytrwałości życzę:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo, to pokrzepiające, że tak szybko zaczęłaś produkcję. Obawiam się wkręcenia, ale co tam, pożyteczny nałóg! dziękuję!

      Usuń
  12. Gratuluję decyzji o pójściu na kurs. Wydaje mi się, że najtrudniej jest zrobić pierwszy krok - podjąć decyzję. Dalej będzie już tylko lepiej. I będzie tick! Ja też podziwiam kobiety, które poszły za głosem serca i żyją w zgodzie ze sobą. I są szczęśliwe. Myślę, że w naszym społeczeństwie pojęcie "sukcesu" zmienia się. I to dobrze. Myślę też, że odkrycie tego co się lubi, co sprawia w życiu przyjemność jest już dużym życiowym sukcesem. Wtedy zawsze człowiek ma swój "świat" w którym jest sobą i do którego może czasem uciec z tej "zajebistej firmy", "doktoratów" i innych Bardzo Ważnych Rzeczy, żeby nabrać dystansu. Złapać równowagę.
    Powodzenia w szyciu i w życiu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak bardzo się cieszę,że są takie kobiety jak Wy wszystkie, dajecie mi siłę i wiarę w to, że można spełniać swoje marzenia i żyć w zgodzie ze sobą. Chyba jestem coraz bliżej realizacji tego o czym marzę od tak dawna .Jesteście super!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to chodzi, musimy się kopać nawzajem w tyłki:) Go, girl!

      Usuń
  14. gratulacje! na mnie czeka łucznik vintage ( 1960 r. produkcji) odziedziczony po babci - w tym roku tez chce się nauczyć szyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, to piękny sprzęt! nie każ mu dłużej czekać:)

      Usuń
  15. Powodzenia ;) I tak, szycie wciąga, ale jaka radość jak szyje się dla swoich dzieci ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tego się obawiam, że to może wciągnąć bardzo, i szczerze mówiąc - liczę na to :)

      Usuń
  16. Zazdroszczę ale i trzymam kciuki!!!! Szyję ręcznie wmawiając sobie, że to takie hołdowanie miłości do starych technik, ale skrycie marzę o panowaniu nad maszyną do szycia:) Może kiedyś..w końcu w erze sprzed prawa jazdy skrzynia biegów też wydawała się potworem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe, podziwiam Cię, nie miałabym cierpliwości ani takiej dokładności w dłoniach. Może jednak unowocześnij, będzie lepszy przerób:)

      Usuń
  17. Zagladam tu codziennie, bo Twoje posty sa zastrzykiem optymizm i checi do dzialania.;) A jezeli moge w zamian cos zrobic dla Ciebie, to chociaz bede mocno trzymac kciuki!!!! Za kurs szycia i za nowy poczatek.

    Dzisiaj dowiedzialam sie, ze nie jednak awans przeszedl mi kolo nosa. Pomimo, ze na interview "wykazalam sie wiedza i doswiadczeniem", to za malo sie usmiechalam... I wiesz co? Nawet sie nie zmartwialam (zabardzo). Odebralam to jako znak, ze koniec z korporacyjnym bagienkiem. Trzeba robic, to co sie lubi najbardziej! W moim wypadku to praca z dziecmi. Pierwszy krok- wolontariat w osrodku dla rozbitych rodzin! Dzieki Agnieszka za inspiracje!!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Ps. A obrazek wydrukuje i przykleje na lodowce! Ha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mi przed snem zasunęłaś, o jaaaa...podziwiam Twoją decyzję, szacun. Ja tu o podusiach, a ty poważne deklaracje czynisz. Trzymam kciuki (choć wciąż nie mam pojęcia, jak mogłam się do tego przyczynić) !!!!!!!!!!! p.s: a korporacyjnym bagienkiem pogardzaj, nie uśmiechaj się na siłę, zostaw uśmiech dla tych dzieci:)

      Usuń
  19. Właśnie wczoraj dostałam starowinkę Łucznika po remoncie . Podobna działa jak ta lala , nie wiem bo jeszcze nie próbowałam a pojęcia zielonego nie mam :) Tylko taką chęć ogromną ubrać mój dom w tekstylia stąd ta maszyna . Pewnie w weekend ją dopiero "odpalę" i omiotę domostwo i okolice przekleństwami wszelakimi . Tobie zazdroszczę i życzę wyciśnięcia z kursu ile się da a nawet i więcej . I czekam z niecierpliwością na posty tematyczne :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. wszystkiego dobrego! ja zapisałam się wczoraj do chóru (tick!) :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Gratulacje Polka!:) Czuję, że to jest to co może Ci się baaardzo spodobać i wciagnąć:) Niech wciąga! Trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
  22. czekam niecierpliwie na wytwory

    OdpowiedzUsuń
  23. Wiem co czujesz. Kupiłam sobie ostatnio owerlok i cieszę się jak małe dziecko i tez mnóstwo planów szyciowych tylko czasu mało ale damy radę.
    Trzymam kciuki i będę czekała na to co stworzysz. , pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Trzymam więc kciuki za realizację kolejnych celów. W sumie to nawet poczułam się zmotywowana by też zrobić coś, na co zawsze miałam ochotę. I wiesz co? Mnie ostatnio gotowanie też bardziej jara od marketingu, nawet zaczęłam brać pod uwagę opcję, bo po macierzyńskim nie wracać do swojej starej pracy tylko pójść w zupełnie innym kierunku ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Zaczynam właśni moją przyjaźń z maszyną oko w oko. Liczę na posty z dobrymi radami ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Na pewno z kursu wyniesiesz sporo wiedzy, więc zajęcia wykorzystuj maksymalnie. Ja właśnie tydzień temu podjęłam decyzję, że do korporacji nie wrócę. Co prawda będę na wychowawczym, bo sama się nie zwolnię (chociaż liczyłam na to, że dostanę wypowiedzenie :P) U mnie już klamka zapadła, zakładam swoją firmę. Jeśli teraz tego nie zrobię, to już się nie odważę. Więc ja też szyję dalej swoje literki, poduszki i inną zwierzynę i robię to co sprawia mi przyjemność. Teraz byle na zusy srusy zarobić ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Chcialabym podpytac o wrazenia z kursu? udało się zaprzyjaźnić z maszyną i znaleź czas na eksperymenty? pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Wooo, jestem pod wrażeniem. Piękne rzeczy! :) Kurs to dobra sprawa, ale da się nauczyć szyć i bez kursu. Jestem tego najlepszym dowodem, co prawda nie szyję jakoś ekstra, ale sporo już zrobić umiem ;) Podpytywałam mamę co i jak, ale też dużo czytałam i oglądałam filmiki w internecie. Kupilam też sobie fajną książkę: http://www.galerialucznik.pl/proste_i_modne_szycie, baaardzo pomocna, dała mi rzetelne podstawy teoretyczne, a wiadomo, że bez nich szycie idzie ciężej, zwłaszcza na początku...

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetna sprawa z tym szyciem ale Maria ma całkowitą rację, bez kursu można całkowicie samodzielnie się nauczyć szycia, chociaż nie zawsze jest łatwo, ja chciałam iść na kurs ale nigdy nie było na to ani dodatkowej kasy ani czasu więc uznałam że brak takiej możliwości nie odbierze mi możliwości szycia, zaczęłam w sieci szperać, kolejne blogi i fora chłonęłam jak gąbka no i moje niezawodne kompendium przepisnaszycie, fakt może i na kursie nauczyłabym się nawet szybciej ale powiem Ci że satysfakcja z tego że doszłam do wszystkiego sama jest prawdziwie bezcenne

    OdpowiedzUsuń