czwartek, 7 listopada 2013

a forrest leitmotiv for a senseless month

Nie cierpię listopada, ten miesiąc jest dla mnie kompletnie bez sensu i od czapy. Zaczyna się myśleniem o śmierci, tęsknotą, smutkiem, melancholią, to jak ma być fajny i wesoły potem. Listopad to taka czarna dziura w kalendarzu, ani to jesień, ani zima, ciemno, łyso, nijak. Do Świąt jeszcze daleko, zimy nie widać, nie wiadomo co. Na ten czas nijaki i od czapy wymyśliłam sobie dekoracyjny leitmotiv: czarno-biało, światełka, las. Sarny, wiewiórki, szyszki, badyle, lampki, dużo drobnych, ryżowych światełek.

Pięknie, co?

...

I hate November, this month is a complete nonsense. It starts with thinking of death, with misery, sadness and melancholy, there's no way it can be cool and fun later. November is a black hole in the calendar to me, not fall, not winter, dark, bold and cold. Christmas is still far ahead and so is winter, we're in a non-defined suspension. For this wishy-washy time of the year I figured out a decorative leitmotiv: black and white, fairy lights, forrest. Deers, squirrels, cones, sticks from the forrest, plenty of tiny, white fairy lights.

Beautiful, huh?









źródło: pinterest
 

1,2  - by Nord
3,4,5,6 - House Doctor

23 komentarze:

  1. Masz rację, listopad jest bez sensu i nie wiadomo po co. Zaczyna się listopad zaczyna się deszcz i nic się nie chce :/
    A inspiracje jak zwykle cudowne. Szyszki próbowałam zanurzyć w farbie, ale niestety zamknęły się i skleiły. Pozostało sprayowanie i malowanie pędzelkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a, widzisz, ja jeszcze nie próbowałam i byłam dość zachwycona tym sposobem. właśnie naniosłam szyszek z lasu, w weekend przetestuję wszystkie sposoby:)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. anoo:) na dniach wprowadzę te motywy do siebie.

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Świetne, prawda? właśnie przyniosłam całe naręcze modrzewiowych gałązek, będę coś z nich komponować:)

      Usuń
  4. Odczucia co do listopada mam mocno podobne...

    wdepnęłam na chwilkę, ale widzę, że zostanę tu na dłużej...

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziwne, bo listopad to moj ulubiony miesiac :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żartujesz?:) jak to, czemu?

      Usuń
    2. Bo jest taki inny. Nie jest zlota jesienia i biala, puchata zima. Lubie wiatr i ten niepokoj...
      Z tym, ze ja nie jestem normalna do konca, a to wiele wyjasnia. :D

      Usuń
  6. Rzeczywiście okres burej jesieni jakoś nie nastraja pozytywnie :) Ale od czego jest kreatywność i babskie zamiłowanie do dekorowania, które zawsze poprawia nastrój :) Świetne inspiracje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzeba sobie jakoś radzić tą szarą porą:)

      Usuń
  7. Nienawidzę listopada, co roku dopada mnie jakaś deprecha. Najchętniej przestałabym ten czas. Dlatego w tym roku jestem mega szczęśliwa, ze mam 2 remonty jednocześnie, to jedyny motor, ktory jest w stanie ruszyć mnie z domu w taka pogodę. Jelonki sa cudne, wlasnie wrocilam z łowów z bialymi ceramicznymi opaskami na serwetki wlasnie z motywem jelonkow. Szyszki w rozmiarze maxi kilka lat temu przywiozlam z Chorwacji ( tak wiem pol bagażnika szyszek to dziwna pamiatka z wakacji nad morzem). Od 2 lat zamoczone w białej farbie zdobia choinke na święta. Badyle super, muszę wyprovowac czy moje koty będą zainteresowane czy istnieje szansa, ze przetrwaja.... dzis znowu poszalalam zakupowo, chyba jednak muszę zalozyc bloga zeby wam to wszystko pokazac.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zakładaj, pokazuj! :) zazdroszczę remontów i szyszek też, u mnie w lesie same takie wypierdki niestety. też mam kota i badyle zostawia w spokoju, może się uda.

      Usuń
    2. Z tymi remontami to kocioł straszny, generalny remont w naszym mieszkaniu wykonywany wlasnymi "recami", mam nadzieję, ze do swiat sie wyrobie. Mam za soba układanie glazury w kuchni. ...powoli myślę o łazience choc z lekkim strachem, bo kuchnia dala mi w kosc... właśnie jestem w trakcie malowania sypialni. .... 2 remont znaczbie łatwiejszy od strony technicznej, bo na mnie spada wlasciwie tylko projektowanie i zakupy, ale za to mam wyzwanie, zeby klienta- babcię :) przekonac do swoich pomyslow. Dzis odnioslam kolejny sukces, po przeforsowaniu bialej kuchni z pastelowymi dodatkami udalo mi sie ja namowic na biale progi i drzwi w angielskim stylu. Babcia jest milosniczka ciemnego drewna i elegancji....na wysoki polysk ale powoli całkiem dobrze przyjmuje pomysly mniej przyrlaczajacej "lekkiej formy". Ale nie marudze, bo zamiast kistopadowego spadku formy mam zapierdziel :)

      Usuń
  8. ej no błagam , urodziny mam jutro, listopad musi być!!! :)))
    ale przyznaję,nie jest to najszczęśliwszy miesiąc, choć ja gorzej znosze luty/początek marca- w listopadzie mam jeszcze odporność psychiczną po lecie. no i nie myślę o śmierci bo nie obchodzę tych świąt.
    a pomysły dekoracyjne cudne i w moim klimacie jak zwykle!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to wszystkiego najlepszego! rozumiem, że masz powód, by go lubić w takim razie. Luty i marzec to kolejna dziura w kalendarzu do przespania:)

      Usuń
  9. może miesiąc jest do luftu, ale aranżacje to bez wątpienia genialne pokazałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Te białe jelonki mi się marzą... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń