środa, 16 kwietnia 2014

przedświąteczne porządki i technologiczne olśnienia


Wielkanoc to zalane słońcem mieszkanie, pachnące jeszcze pastą do podłóg. To promienie słoneczne, padające na kolorowy stół przez czyste jak łza okna.

W dzieciństwie zapach rzeżuchy, drożdżowej baby i czosnkowy aromat białej kiełbasy mieszały się zawsze z zapachem czystości. Świeżo wykrochmalony obrus, wypolerowane sztućce, wypucowane meble - na Wielkanoc wszystko jest takie czyste, przejrzyste i nowe. I choć do świątecznego stołu nie zasiądziemy w naszym domu, czuję ten przymus sprzątania, odczuwam ten nielogiczny imperatyw, by wypucować i żeby pachniało. Bo to jak rytuał, bez którego nie będzie Świąt. Że jak podłogi nie błyszczą, to nie jesteś godzien mazurka, okna nie umyte - nie dobieraj się do szyneczki. Taką mi wodę z mózgu w domu zrobili!

A ja mam z tym trochę problem. Nie, żebym chciała w brudzie wołać Alleluja, czystość i porządek to ja bardzo lubię. Na co dzień moja pedantyczna natura realizuje się jednak głównie poprzez nie wytwarzanie bałaganu. Jestem mistrzynią zachowywania pozorów (czystości) - odkładam wszystko na miejsce, tu przetrę, tam ułożę i wygląda na porządek. Wstydzę się, lecz to wyznam - rzadko odsuwam meble, podłogi myję od święta, pod łóżka na co dzień nie zaglądam. Nienawidzę myć okien i podłóg, syzyfowość odkurzania mnie zniechęca, a od odsuwania mebli wolę inne sporty.

Jestem więc teraz trochę w takim "nie chcem, ale muszem" momencie, kiedy serce karze sprzątać, a umysł się burzy (no dobra, ciało trochę też). Otwieram szafkę i od razu widać, że tytanem pracy domowej to ja nie jestem: trzy płyny na krzyż, stary mop, deficyt szmat - w narzędziach pracy panuje u mnie styl retro i niedostatek ogromny. Rok dwa tysiące czternasty mamy, a ja się na świąteczne porządki wybieram ze szmatą? Heloł? Zapragnęłam być  panią domu nowoczesną i sprytną. Uznałam, że to niemożliwe, żeby tylko szmaty i mopy w dwa tysiące czternastym były, kosmiczne technologie musiały dotrzeć i tu. Pewnie już tylko ja ostatnia się jak za króla Ćwieczka za okna zabieram, kobiety nowoczesne i sprytne mają do tego już jakieś stosowne utensylia. Zrobiłam dochodzenie - otóż: mają!

Rozmarzyłam się, oczami wyobraźni widziałam siebie z książką na kanapie, wokół której krąży dyskretnie odkurzacz. Zobaczyłam mojego męża, który rwie się do mycia okien jakimś turbosprzętem (to jest swoją drogą niezła koncepcja - zmechanizować sprzątanie, a oni nie będą chcieli się tymi zabawkami dzielić!). Zobaczyłam mieszkanie nasze czyste i postanowiłam: przenosimy się w dwudziesty pierwszy wiek w tej materii, bezwzględnie.


Wszystkie urządzenia znalazłam na Merlin.pl:

1 - zestaw Clean Twist System >> tutaj
2 - robot odkurzający Ariete Briciola >> tutaj
3 - szczotka elektryczna Corner Twister Sweeper >> tutaj
4 - odkurzacz Philips Performer >> tutaj
5 - Clean Maxx Akku, urządzenie do czyszczenia 3 w 1 >> tutaj

Nie byłabym sobą, jakbym na turbomopach i elektrycznych szczotkach poprzestała. Jak już eksplorowałam ten merlinowy dział AGD, nie umknęło mojej uwadze, jak wielki postęp nastąpił także w dziedzinie gotowania. W dziedzinie gotowania jaj na przykład - oto pojawiła się nadzieja, że kiedyś może zjemy sobie na miękko (tak, piekę idealne drożdżówki, a jajka wychodzą mi tylko na twardo). Zwariowałam, ile tego jest! Okazało się, że interesując się tylko nowościami w zakresie skandynawskiej ceramiki i pastelowej emalii, w temacie gadżetów kuchennych zatrzymałam się na etapie czajnika elektrycznego. Zapragnęłam piec chleby i muffiny w maszynach wyglądających jak w filmach o psycholach, którzy chcą zgładzić świat jakimś nanoświństwem, przewożonym szybkimi samochodami w metalowych walizkach. Chcę robić jogurty, popcorny i koktaile urządzeniami jak z Jetsonów!


1 - urządzenie go gotowania jaj Unold >> tutaj
2 - Princess Smoothie Maker >> tutaj
3 - Princess Cupcake Maker >> tutaj
4 - urządzenie do pieczenia chleba Unold >> tutaj
5 - Princess Popcorn Maker >> tutaj
6 - Jogurtownica Ariete >> tutaj

Używacie, macie? Czy tylko szmata, bo kasa idzie na skandynawską ceramikę? :) Bo ja chyba muszę zmienić priorytety budżetowe, czuję to bardzo mocno właśnie dziś, w dniu mycia okien (podłogi zostawię jemu).

Bezbolesnych porządków!

23 komentarze:

  1. własnie sobie uświadomiłam że u mnie kasa jednak na ceramikę niż takie gażety. No może oprócz tych domowych drobnych, ale tez bez przesady:) Nie mam na przykład maszyny do popkornu czy waty cukrowej, bo to dla mnie już niepotzrebny zbytek:)
    Sciera i mop:) Chociaż takie parowe urzadzenie troche mi sie marzy:)
    Ciekawy post:)

    OdpowiedzUsuń
  2. I jak ty z takim podejściem utrzymujesz te białe wnętrza w czystości? Bo ja dwa dni po sprzątaniu mam już kurz i brud wszędzie, do tego biała podłoga, na której widać wszystko i moja irytacja sięga sufitu :P Chociaż i tak nauczyłam się z tym żyć :))) Początki były straszne, teraz już się tak tym nie przejmuje, ludzie mają gorszy syf w domu. A ja w moim mikro mieszkanku mam wszystko na swoim miejscu i jest dużo przestrzeni i światła :) Miłego sprzątania, ja do okien zabieram się jutro :P

    OdpowiedzUsuń
  3. No ja właśnie tak dosyć pobieżnie te moje białe mebelki wycieram - głównie te widoczne :) Mnie też to wkurza, i to strasznie, ale na litość boską, nie mogę w kółko sprzątać! Więc staram się tolerować pewną dawkę brudu, a teraz sobie myślę, że odpowiedzią jest może jakiś lepszy sprzęt, żeby mieć czysto małym nakładem pracy:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem Ci, że u mnie w domu jest taki 'samo-sprzątający' odkurzacz. Żeby było lepiej, to Tata kupił taki Mamie - coby nie musiała mozolnie się schylać i wyginać sprzątając. Jaki jest ten odkurzacz? Maksymalnie denerwujący! Głośny, hałaśliwy, plączący się pod nogami. Fajne jest to, że można go sobie zaprogramować na dowolną godzinę.. Wszyscy wychodzą o 7 rano do pracy - okey! Nastawiasz go na 7:15, on się włącza, sprząta - a jak posprząta to sam podjedzie sobie na swoją bazę. Ty wchodzisz po południu do domu, czysto, świeżo - elegancko, nie? No, tylko opróżniasz pojemnik w odkurzaczu i spokój. Minus? Wszystkie kable, krzesła czy jakieś małe rzeczy muszą się znaleźć poza zasięgiem tego małego sprzątacza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o to, to! o tym mówię, no czad z tym programowaniem, idealnie! chowanie kabli to przy tym pikuś!

      Usuń
    2. Pikuś, pikuś.. niestety cena to już nie taki pikuś. ;) Ale na raty też można brać. :)

      Ja gdzieś czytałam o takim odkurzaczu, który myje podłogę! Nakłada się tam jakąś szmato-nakładkę, wlewa się wodę do zbiornika i on myje. Parą czy cuś tam. To by mi się bardziej przydało. Bo zamieść to ja mogę 10 razy szybciej miotłą, a mycie podłogi już takie szybkie nie jest. :D

      Usuń
    3. Taki odkurzacz to też moje marzenie :) A właściwie mojego męża, bo wkurza go strasznie, że ciągle sprzątam ;) Mam nadzieję, że wreszcie nadejdzie ten moment, że coś będzie to robić za mnie, bo, nie oszukujmy się - mamy ciekawsze rzeczy do roboty niż ciągłe latanie z miotłą!
      A skoro mowa o kablach, to jest to kolejna rzecz, która mnie wkurza, i koniecznie muszę je wyeliminować. Przy kolejnych zmianach elektroniki w domu będę się upierać, że wszystko musi być bezprzewodowe! Kable wszędzie się plączą i zbierają kurz, a w dodatku wyglądają tak nieporządnie.
      Lecę myć okna, bo niestety na razie nikt ani nic tego za mnie nie zrobi... Do czasu :)

      Usuń
  5. Moim najbardziej zmechanizowanym sprzętem do podłóg jest zwykły odkurzacz,który pod naroznik i tak sie nie zmieści,okna myję tym czymś patykowatym -chyba samochodowym,a mimo posiadania robota kuchennego-marchewkę ucieram na tarce,bo szybciej się umyje..urządzenie do jajek miałam-nigdy nie były idealne(moze za tanie było..),a ilekroć ogladalam w programach na zywo test i reklame jezdzacego dysku odkurzajacego-ZAWSZE cos sie zacinało..ja tam chyba szmatę na kiju wolę, bo mi serce nie skacze,gdy sprzęt nawala..:)) owocnych wysiłków przy sprzątaniu!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Choinka ja to jestem dopiero zacofana. Do tego stopnia ,że boje się tych sprzętów i nowości. Jednak znam siebie i wiem,że jak sama siłą mych mięśni nie uszoruję to nie będzie czyste . Potem pozostanie mi się brzydzić średnio czystym domem i kupą kasą wyrzuconą w sprzęt , którego nie użyje . Wolę skorupy i kilka dni wysiłku. Ale rozumiem i popieram - czysty dom to ciężka harówka więc niech Święta będą piękne co by wynagrodziły trud . Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. u mnie tradycja:)))))))))))) czyliporzadny mop i odkurzacz A okna myjemy razem i jakoś to będzię:))))) na kuchennym blacie toster czajnik i blender ekspres i nic więcej nie potrzebuje, choć wybrane sprzęciory są fajne:))))
    buziaki:))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapraszam do mnie. Piszę dużo o sprzątaniu, sprzęcie- nie tylko sprzątającym, ale i o cudach typu thermomix. Kasa na ceramikę też idzie ( dzięki Tobie Aga..hehe) Jestem maniaczką sprzątania ( to chyba jakaś choroba...) uwielbiam prasować, prać i wieszać pranie. Jedyne czego nie znoszę to wyjmowania naczyń ze zmywarki i sama nie wiem czemu. Przydzieliłam tą pracę mojej 9 letniej Zośce ;) Zauważyłam, że im większy mam porządek w domu, tym jestem bardziej spokojna i wszystko lepiej mi się potem układa. Do gotowania też chętnie się zabiorę, pod warunkiem, że nie mam sterty brudnych naczyń.

    OdpowiedzUsuń
  9. aaa zapomniałam dodać...myślałam, że to tylko ja mam takiego fisia, że przeglądam sprzęty na merlinie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Idealnie oddałaś klimat tych świąt :) Smaki, zapachy, wiosenne światło i kolory...
    Idealnie podzielam też Twój 'zapał' do porządków ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Technologia jest fajna:) Sprzątać trzeba, ale można to sobie maksymalnie ułatwić- mam inteligentny mop do nakładania pasty i froterowania, drugi parowy i tak wielofunkcyjny w swej doskonałości, że i tapicerkę wyczyści, i dywan wypierze, i okna umyje, czyści nawet ubrania- i powiem, że lepiej niż pralnia chemiczna;) Żaby nie było, że żyję bez odkurzacza- nabyliśmy dziwny model z opcją odkurzania... psa- genialnie się sprawdza przy labradorze;) Pralka ma opcję wytrząsania sierści- i w dziedzinie sprzątania w zupełności mi to wystarcza:)
    W kuchni też lubię ułatwienia- maszyna do chleba potrafi nawet usmażyć konfitury i upiec rózne rodzaje ciasta , donut maker zapewnia błyskawiczne wypieki, bez wielofunkcyjnego robota nie wyobrażam już sobie życia (no bo kto by tarł warzywa czyniąc zamach na własne palce?;). Kuchennie straszny ze mnie gadżeciarz, wśród hitów króluje maszynka do lodów i ta do rożków i rurek zbitą śmietaną, a reszta zapełnia połowę szafek- lubię i już:) Ale jajek na miękko w wykonaniu Szanownego MAłżonka żadna maszyna mi nie zastąpi:)
    Urządzenia są dobre, ale czasami łatwo stracić kontrolę w ich skupywaniu- co widzę po sobie, bo tak naprawdę obyłabym się bez większości tych ustrojstw, a mało którego używam częściej niż co 2-3 miesiące;)

    OdpowiedzUsuń
  12. bardzo podobają mi się te duże, szklane wazony a nich kilka gałązek za sprawą cienkiej szyjki, taka dekoracja jest bardzo estetyczna i elegancka
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. nie kupuję robotów agd, które potem stoją i gracą szafki w imię swoich pięciu imnut w ciągu roku. A co do sprzątania świątecznego - lubię, ale nie nadążam...

    OdpowiedzUsuń
  14. nic lepiej nie myje podłóg moim zdaniem jak pani lub pan domu ze szmatą na kolanach. wtedy i listwy umyte, i wszędzie się sięgnie, i doszoruje.
    mi też się święta kojarzą z zapachem czystości, rezerwowo mam cienkie, białe zasłonki w sypialni, piorę je, wieszam mokre w ostatniej chwili i roztaczają kosmiczny zapach czystości i świeżości :)
    do jajek na miękko natomiast mam męża- jest on aptekarskim pedantem i jajka zawsze są gotowane dokładnie tyle ile trzeba :)
    ale niezależnie od porządków u Ciebie w domu jest pięknie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nigdy nie miałam przekonania do takich kosmicznych gadżetów. Mop, płyn i odkurzanie zwykłym odkurzaczem. A kasa.....na ceramikę:)

    OdpowiedzUsuń
  16. doskonale Cię rozumiem, lubię mieć czysto ale nie lubię sprzątać ;) o co chodzi?? :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja nie sprzątam przed świętami tzn. nie robię tzw. generalnych porządków. Sprzątam na bieżąco, jak mam brudne okna to je myje, niezależnie czy jest właśnie przed czy po świętach. Nie lubię sprzątać ale lubię mieć posprzątane. Na hasło generalne porządki robi mi się słabo. To moja trauma z dzieciństwa kiedy to zawsze przed świętami w naszym domu już od poniedziałku zaczynało się generalne sprzątanie. Do posprzątania miałyśmy (ja, siostra i mama) 6 pokoi plus oczywiście kuchnię, łazienkę, 2 przedpokoje i o zgrozo piwnicę. Na szczęście na strych nigdy nie wystarczało nam już czasu. A do tego na deser grabienie w ogródku i gotowanie w sobotę. Jak sobie przypomnę te okna (chyba 14),dywany, chodniczki, firany, zasłony, bieżniki, kryształy, kieliszki, regały, kanapy, kwiatki itp. itd. to .....cieszę się że mam małe mieszkanie.
    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapomniałam o tacie, tata ''sprzątał'' garaż :)

      Usuń
  18. taaaa... małe dzieci i sprzątanie to istne perpetuum mobile :)
    ale nie martw się Kochana, już wkrótce wszyscy będą korzystać z dobrodziejstw najnowszej techniki, nudząc się przy tym 'kosmicznie'
    ...a mnie z moją szmatą wstawią do muzeum, by dzieci przyszłości mogły pytać zdziwione: a co to jest?? :)
    Pzdr! Basia

    OdpowiedzUsuń
  19. chyba się człowiek starzeje bo nie zna tych nowości... choć przyznaję, że dzięki mojemu bratu mój mąż otrzymał na urodziny taki odkurzacz do mycia okien karchera i powiem szczerze, ze jestem zachwycona - od roku nie myje okien :))))) robi to Mr M i to w 30min wszystkie przeleci w naszym domu :)))))) gorąco polecam

    OdpowiedzUsuń