wtorek, 20 stycznia 2015

sezon na łowy


Mam swój ulubiony sezon w roku. I nie, nie chodzi mi o sezon grzewczy ani o sezon godowy gołębi.


O wyprzedażach rozmawiam. O okresie, kiedy w kobietach budzi się instynkt łowcy. Kiedy te łagodne na pozór istoty ostrzą pazury i zęby, by udać się na polowanie. Środowiskiem dla większości tych drapieżników (łac. femina galeriana) jest rozległy teren galerii handlowych. To tam, lawirując między alejkami i czając się za wieszakami, wypatrują swojego łupu. Zimowe płaszcze, skórzane botki, wełniane princeski i kardigany oversize - drżyjcie, gdy nadchodzi styczeń. Będziecie macane, szarpane i przekładane, będziecie walać się po podłodze, by ostatecznie upokorzono was w lutym na wieszaku z napisem "final sale - 70%". Podczas gdy większość kobiet pół stycznia spędza w sklepach, wyszarpując sobie ostatnie rozmiary sylwestrowych kiecek, pocąc się w przymierzalniach i udając, że to nie one upaćkały szminką bluzkę, ja sobie siedzę i klikam. I ja czasem poluję jak ta galerianka, nie wypieram się, ale nie za to lubię sezon wyprzedaży. Nie za nowe szmatki, nie są dla mnie priorytetem. W tym roku to się wyjątkowo mało po galeriach szwędam (opowiadałam Wam już, jak wygląda ten manewr z niemowlakiem), a i to wyszło na korzyść głównie moim dzieciom (Zaro Kids, kocham Cię).

Ja bowiem nie wełnianych princesek ani zimowych płaszczy wyglądam, a przecenionych gadżetów mieszkaniowych w sklepach internetowych. Ja czaję się na tańsze puszki i pudełka, zęby ostrzę na wychodzące z mody kubeczki i miseczki, kocyki i pościele. Lecz zanim pochwalę się, co upolowałam i pokażę, co upolowania warte, powiem Wam jeszcze jedną rzecz - bądźcie czujne i uważne. Wyrachowana strategia marketerów i marchandiserów jest taka: zwabić wyprzedażą, wcisnąć nowości. Mają pewne sukcesy na tym polu, skubańcy. Ja zamiast być drapieżnikiem, to staję się ofiarą. Wchodzę kupić tanio, a kupuję drogo, bo wyprzedaż jest w ciemnym kącie sklepu (lub ciemnej zakładce na stronie), a na przedzie pysznią się wiosenne nowości. Marketerzy i marchandiserzy- to nierówna walka, dajcie kobietom pobyć łowcami choć przez ten krótki czas. Przestańcie, bo moim ulubionym sezonem zostanie jednak sezon grzewczy.








Wśród moich styczniowych nowości są:

plakaty Lemon Ducky - tu tylko zajawka, oprawię je i pokażę niebawem w pełnej krasie
pastelowy kocyk Rice - upolowany w TK Maxx za 29 zł (poczułam się jak jakaś pantera czy inny wytrawny łowca)
zestaw Honeycombs - Scandishop









lunchbox Rice - upolowałam ostatni na wyprzedaży w Scandishop
pościel dziecięca - wyprzedaż w H&M Home (za dwie dychy - taka ze mnie pantera!)
emaliowane naczynie do zapiekania - TK Maxx (całe 30 zł!)
książki kucharskie Mrs Beeton - TK Maxx

Żeby nie było, że tylko się chwalę tym, czego wy już nie dostaniecie, to jest i mała pomoc dla moich koleżanek - łowczyń:


1 // 2 // 3 // 4 // 5 // 6 // 



 1 // 2 // 3 // 4 // 5 // 6// 7

A takie nowości wiosenne już skubańcy do sklepów wstawili:


1 // 2 // 3 // 4 // 5 // 6


 1 // 2 // 3 // 4 // 5 // 6// 7


39 komentarzy:

  1. Koc, książki i emaliowane naczynia- po prostu cuda! To nie jest przypadek,że mieszkam daleko od TkMaxx. To musiało być z góry zaplanowane przez mojego Męża , to on tak to wyknuł!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha! ja też nie mam jakoś specjalnie blisko na szczęście, wpadam tam kilka razy do roku dosłownie.

      Usuń
  2. Ja niestety (?) też przy okazji wyprzedaży dałam się złowić nowościom. Ale za to wszystkie piękne. Wybrałam się też raz na stacjonarne zakupy i trafiłam na... pustki. Nie wzięłam pod uwagę, że po okresie świąteczno-noworocznym i przedłużonym weekendzie z 5 stycznia w tle, nawet taki TKMaxx będzie świecił przebranymi półkami:/
    PS. Identyczne honeycomby nabyłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to nie wiem...też pojechałam po Nowym Roku to TK Maxxa, wyszłam z torbą i patelnią Riess.
      JA jestem jakaś nienormalna, zawsze coś znajdę:( ;)

      Usuń
    2. może jeszcze nie zdążyli wyłożyć nowego towaru? ja niestety też zazwyczaj coś tam znajduję ciekawego:)

      Usuń
    3. Jedną fajną rzecz wtedy znalazłam, ale ogólnie towaru było niewiele (poza tym mam specyficzne wymagania: uwielbiam mega kolorowe dodatki:).

      Usuń
  3. U mnie jedynie nienarodzony skorzystał z wyprzedaży, ciuchowej bo ciuchowej (thanks God for Tesco!!) ale tylko tam było na czym oko zawiesić.. Gadżetami domowymi zajmę się w kwietniu, wiec czekam na wiosenne nowości u Ciebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno będę pokazywać mieszkaniowe nowości, postaram się zainspirować :)

      Usuń
  4. Często zaglądam, mało się odzywam :) Pięknie zestawiasz kolory i wzory i masz chyba jakiś szósty zmysł w wyszukiwaniu tych wszystkich cudeniek ;)

    Kocyk świetny, aż mam ochotę na poszukiwania podobnego dla mojego dziecia... Tylko kolory bardziej chłopięce bym preferowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kocyki dla dzieci to mój ukochany asortyment, mam już niezły zbiorek, a niebawem pokażę więcej, w tym bardziej chłopięce, więc zapraszam:)

      Usuń
  5. co do rondelka w kolorze pastelowym... cena powala z nóg. Olkuski za 15zeta w markecie mozna dostac :) i jest i-den-ty-ko :) no... może raczka ciut inaczej wygląda ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. większość moich pastelowych rondelków jest z Olkusza i niestety są do kitu - cienkie, przypalają jedzenie, ciężko to domyć, a emalia z łatwością odpryskuje. Riess - bo tej marki jest pokazywany rondelek - to dużo wyższa jakość. Mam jeden rondelek, emaliowaną miskę patelnię i jest między nimi duuuża różnica.

      Usuń
  6. A ja mam takie pytanie praktyczne - jak się zachowuje ten kocyk po użytkowaniu i praniu, bo te wszystkie polaropodobne koce to się lubią kulkować. No chyba, że tylko moje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tego jeszcze nie wiem, dopiero zaczęłam użytkowanie :)

      Usuń
  7. Widać, że wszystkie łupy są w Twoim stylu ;) Ja również wolę polować i robić zakupy w internecie, szkoda tylko, że czasami trzeba nieco poczekać na przesyłkę ;) A TKMaxx wręcz uwielbiam - spędzam tam godziny w poszukiwaniu perełek ;) Z tydzień temu udało mi się wyjść stamtąd z piękną porcelanową deską na skórzanym sznurku za 19 zł, pięknym talerzem za 4 zł i bambusowym otulaczem za (uwaga!) 6 zł! :) Ten sklep jest przegienialny! Z ciuchów dla siebie i córki też coś upolowałam - tym razem na dorosłych i dziecięcych działach w Zarze i Mango.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też często łowie z tkmaxx prawdziwe grube ryby :D

      ostatnim zakupem za grosze był sznurek świąteczny za chyba 12zł (chyba ze 200m) i lampion w stylu agnethy home za uwaga 32 zeta :D

      Usuń
    2. Niezłe łupy z tikeja, Kitty! Zara i Mango Kids to moje tegoroczne hity wyprzedaży, na paczkę z Mango jeszcze czekam, przebieram nogami na te cudeńka dla Zośki :)

      Usuń
  8. Ja też szukam, szukam...I ostatnio upolowałam kocyk, który u Ciebie zobaczyłam z ColorStories :) 20zł taniej, ale zawsze coś :)

    OdpowiedzUsuń
  9. krzesło turkusowe cudne. chyba chcę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, jak ja go pragnę! szara sukienko - cudnie piszesz, tylko czemu takie krótkie te wpisy? przeczytałam wszystko i chcę jeszcze! :)

      Usuń
  10. Jak to jest, że mi złośliwie zawsze bardziej podobają się nowości?! :( Przydałyby się jakieś ceny first minute!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba dlatego, że do czasu wyprzedaży już nam się zdążą te kolekcje i kolory opatrzeć, wypatrujemy już wiosny - nowości często kuszą zimą letnimi kolorami

      Usuń
  11. a ja przegapiłam wyprzedaże w tk maxxie niestety :( ale również uwielbiam, a książki kucharskie zawsze maja tam świetne.

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj szkoda, że daleko mi do tk... Albo może to i dobrze bo pewnie co miesiąc wydawałabym tam pół wypłaty :-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czasem odległość to wybawienie :) chociaż ja zazwyczaj upatrzę tam jedną czy kilka niedużych, niedrogich drobiazgów i tragedii nie ma.

      Usuń
  13. A ja mam bana na zakupy on-line :( a z brzuchem 9msc nie chce mi sie wsrod dzikich tłumów przeciskać :( Serce krwawi jak ogladam te Twoje cuda, a konto wcale jakoś nie pełniejsze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka automotywacja czy mąż sknerzy? :)

      Usuń
  14. hihiihihii kocyk i ja widziałam :) a polowania też lubię bardzo :0)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj, tak, tak. Jam jest łowca znakomity...

    OdpowiedzUsuń
  16. boję się takich sezonów, więc staram się nie chodzić po sklepach - tylko z obowiązku zrobienia zakupów spożywczych i innych i unikam sklepów internetowych jak ognia. W ubiegłym roku moje konto w obawie, że nic na nim nie zostanie, bo portfel i tak był pusty:D

    www.inspiracjeonline.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. U Ciebie znaleźć można naprawdę piękne zestawienia. Mało tego... ten pastelowy klimat... super :)

    A łupy to strzały w 20! bo 10 to za mało

    www.MartynaG.pl

    OdpowiedzUsuń
  18. Achhh....worek kasy by się przydał:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Też zaliczam się nieskromnie do łowców, choć od kilku lat (nawiązując do Twojego wcześniejszego wpisu, o trudnej doli matki) ograniczam się do łowów internetowych...i chyba w tym polu mam mniejsze pole do manewru lub mniejszą satysfakcję osiągam.:) Pozdrawiam Cię ciepło. Przyjemnie popatrzeć na Twoje pastele.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to fakt, buszowanie w realu jest bardziej stymulujące :) pozdrawiam!

      Usuń
  20. Piękne rzeczy upolowałaś. Ja też jestm łowczynią. Wiem że trzeba mieć instynkt. U mnie można teraz upolować piękny skandynawski kalendarzhttp://www.conchitahome.pl/2015/01/konkurs-badz-zorganizowana-w-tym-roku.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  21. Piękne rzeczy, ale wyprzedaż z przekreśloną wyższą ceną nie zawsze znaczy tanio: honeycomby na allegro w znacznie niższych cenach np sprzedający partybudziki 30cm za niecałe 7zł (fuksja). Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu akurat nie mam pewności, bo nie kupowałam tych z allegro, ale podobno te marki Engel są znacznie trwalsze od allegrowych

      Usuń