środa, 14 stycznia 2015

niehumanitarne warunki i zapas poduszek


Robię przekop do sąsiadów. Pokój Zośki dzieli tylko ściana od identycznego u państwa pod siódemką, a razem to byłoby już zacne dwadzieścia metrów.

To najlepsze, co wymyśliłam w temacie tego, gdzie podzieje się Hania, gdy już wyrośnie kołyski. Czyli za tydzień, bo je non stop i mam wrażenie, że rośnie po trzy centymetry dziennie. No dobra, bez żartów z dzieciaczka, biedny jest taki (ten mój dzieciaczek). Nie ma co z nią zrobić. Powiecie - trzeba było nie robić dzieciaczka. I ja sobie tak nawet przez pierwsze lata po Zośce myślałam - że żadnych dzidziusiów póki nie będzie czterech pokoi. Ale złapałam się na tym, że nie o pokoje chodziło, a o lęk przed szaleństwem i to była tylko niezła wymówka. Niezła - bo wiedziałam, że tych czterech pokoi to my prędko mieć nie będziemy. Ale do rzeczy - w tym mieszkaniu własny pokój mogłaby mieć Hanula tylko gdybyśmy zlikwidowali jadalnię. Czyli nigdy, bo nie oddam.

Zostaje więc Zosiny tramwaj - bo jak inaczej nazwać tę kiszkę, szeroką na dwa metry, długą na pięć? Jak w tym wagonie zmieścić dwoje dzieci wraz z dobytkiem, no jak, ja się pytam? Łóżko piętrowe odpada, albo wchodziłoby się wprost do niego z przedpokoju albo zasłaniałoby całe światło. Co z tym dobytkiem? Gdzie trzymać te tony książek, klocków i misiów? Co z ubraniami dwóch dziewcząt, gdy jedną ścianę zajmą ich łóżka? No i czy to w ogóle jest humanitarne, by jedno pomieszczenie zamieszkiwała pięciolatka, która ma własny kuferek na biżuterię z niemowlęciem, które rżnie w pieluchy? Bynajmniej. 

Poglądy mam liberalne, więc uważam, że każdy ma to, co sobie zorganizował, ile dostał, zarobił czy ukradł. Nie mam więc do nikogo pretensji, że mi nie dał więcej metrów kwadratowych, bo mam dwoje dzieci. Wręcz nie sądzę, żebyśmy powinni czuć się jakoś specjalnie nieszczęśliwi i pokrzywdzeni przez los. Wiem, że wielu ludzi w tym kraju ma gorzej. Osobiście znam takich, co mają ciaśniej i mniej komfortowo, a i to na kredyt, który ledwo dają radę spłacać. Wiem i znam, dlatego wciąż wkurza mnie to, że przestrzeń mieszkaniowa na głowę jest w tym kraju towarem deficytowym. Że nie żyjemy jak te moje Szwedki i Norweżki ukochane - w wielkich domach, w których każde z siedmiorga dzieci ma własny pokój, a do tego wspólną bawialnię, trzy kible, stumetrowy salon, strych, hol, po którym można jeździć na rowerach i podwórko jak nasze szkolne. Denerwuje mnie to, że nie mam gdzie suszyć prania, przechowywać bombek i deski do prasowania, a moje dzieci - lat pięć i zero, muszą dzielić pokój wielkości przedziału kolejowego, mimo, że jedna ma już własny kuferek na biżuterię, a druga rżnie w pieluchy. Sorry, dziewczyny, nie o takę Polskę walczyli wasi dziadkowie.

Ponieważ wbrew zdrowemu rozsądkowi i wszelkim znakom na niebie i ziemi, poziom optymizmu gospodarczego mojego męża jest wysoki, na równi zresztą z poziomem jego wiary w to, że niedługo zostanę sławna i bogata, to ja już robię zapasy na przyszłość. Zapasy poduszek konkretnie. Bo a nuż zostanę nagle bogata i wtedy dziewczynom nie starczy do dwóch pokoików, co nie?



















Trzy najnowsze poduchy: chmurka, łezka i ta w żółte trójkąty to moje wyprzedażowe zdobycze ze sklepu Ohmama - trwa tam obniżka cen tekstyliów o 30%.

Pozostałe poduszki:

dzieci na paradzie - Lamps & Co 
Lalka z uszkami - Scandiloft
żółty kotek - alelale
sowa - Sass & belle
szary kotek - ciocia Zosi i Hani :)

42 komentarze:

  1. Oj z tymi metrami to już tak jest. My mamy dwa pokoje, 65 metrów i obecnie trwała batalia o kąt biurowy dla mnie. Zdobyłam, zwyciężyłam. Mam miejsce do pracy, więc jak to mówi mój tata, są to dwa kroki do bogactwa, bo miejscówka na realizację planów zawodowych już jest. No, to teraz niech tylko konto w banku napęcznieje i bierzemy się za dzieci :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, to do roboty! Choć w sumie 65 metrów brzmi jak wystarczająca powierzchnia dla małej rodziny :)

      Usuń
    2. Dokładnie tak brzmi, ale są dwa pokoje i bardziej się tego podzielić nie da :-))

      Usuń
  2. A mówiłam! A ostrzegałam! Jak tylko pokazałaś pierwsze zdjęcie Hani na łóżku Zosi, to wiedziałam, że Młodsza to królestwo przejmie :-)
    Ej, serio, nie ma co narzekać. Znam rodzinę, co się w szóstkę w kawalerce ciśnie, bo nie mają innego wyjścia, ale szczęścia i optymizmu to im niejeden zazdrości. Także wiesz, jakoś to wszystko zorganizujecie i będzie pięknie.
    A ten uśmiech bezzębny Hanuli rozwala :-) No muszę mieć córkę, nie ma bata :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, to było wiadomo jeszcze jak była w brzuchu :) a córki polecam, fajne stworzenia :)

      Usuń
  3. Chce zaprotestowac, Szwedki tyllko wyjatkowo maja ogromne domy, bo to nieekologicznie, tu tylko mieszkania maja ogromne. A to prawda, jak sie przeprowadzilam do wiekszego mieszkania to od razu zaczelam kombinowac, czy moze kolejne dziecko? Na razie stanelo na piesku, a i wage i hormony musze uregulowac, wiec do roboty. Polka Cudna ta Hanula Twoja i tyle Buziaki Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marta, a te wszystkie blogerki w ich białych domach cudnych?! Może w dużych miastach więcej mieszkań, ale na prowincji to idę o zakład, że te chałupy mają wielkie :) to do roboty, instynktu pieskiem nie zagłuszaj :)

      Usuń
  4. Ja z siostrą starszą o 4 lata mieszkałam do 8 roku życia (mojego) i dało radę, nawet było mi trochę smutno jak się okazało że po wakacjach dostałam własny pokój :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi nie było jak dostałam swój w wieku 18 lat :)

      Usuń
  5. czasem jest ciasno, ale jak przytulnie. a u ciebie w dodatku przepięknie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja myślę, że wspólny pokój dla dwóch dziewczyn to super sprawa! Nawet przy takiej różnicy wieku. Moje dwie łobuzki (4 lata różnicy) będą mieszkały razem, choć na upartego mogłabym jakoś ich pokój podzielić na dwie klitki. Niech się zżyją trochę dziewczyny :) Ale nie o tym miałam. Chciałam napisać, że zawsze podziwiam jak u Ciebie pięknie! Wzdycham nad każdym zdjęciem :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję pięknie! Pewnie jakoś przeżyją nooo :)

      Usuń
  7. Ja uważam, że właśnie niesłuszne jest aby dzieci w takim wieku miały osobne pokoje :) to są dzieci, wprawdzie spora różnica wieku ale to nadal dzieci i jeszcze przez kilka lat tak zostanie... Z bratem dzieliłam pokój do 13-tego roku życia. I jasne, że musieliśmy uczyć się razem w nim żyć, było wiele kłótni, bijatyk. Ale gdy w końcu dostałam swój pokój, to odczułam to jako takie rozstanie z bratem. Z jednej strony miałam swój świat, mogłam wszystko robić po swojemu, ale z drugiej strony każde zamykało się w swoim pokoju i koniec... straciliśmy trochę kontakt. Mieszkając razem dzieci uczą się dzielić, uczą się współpracować i patrzeć na potrzeby rodzeństwa. A poza tym co się dzieje, jeszcze 30-40 lat temu w jednym pomieszczeniu mieszkały całe rodziny, a teraz każdy musi mieć swój pokój? Jeszcze przyjdzie czas aby je rozdzielać :)
    Coś wymyślisz w sprawie rozmieszczenia... może łóżko rozsuwane, takie 2 w 1?
    No i muszę to napisać, no muszę: Hania jest cuuudooowna!!! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, dzięki :) raczej nastawiam się że to będzie sytuacja przejściowa więc nie planuję kupować nowych mebli, żadnych specjalnych łóżek. Zosia ma swoje a Hanka na razie dostanie jej poprzednie łóżeczko. Będzie ciasno ale mam nadzieję, że to tymczasowe.

      Usuń
  8. U nas jest podobnie ! ;) Gdy Lea przyszła na świat - mieściliśmy się w jednym salonie z całym dziecięcym majdanem - bo sypialnia nie była jeszcze gotowa... Później, gdy sypialnia została ukończona - częściowo przenieśliśmy się tam - choć też szału nie było, bo metraż jaki jest taki jest... Potem urządziliśmy Lei pokój, zaledwie 9 m2.
    I choć z każdym rokiem przybywa nam metrażu to wciąż jest go za mało. A teraz to już w ogóle nie wiemy gdzie upchnąć Brzuszkową. Póki co wymieniliśmy wielką szafę w sypialni na dziecięce łóżeczko... a co, gdy podrośnie i łóżeczko plus trzy szuflady to będzie za mało? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No masakra z tymi mieszkankami ciasnymi, prawda? Domek dla każdego! :)

      Usuń
  9. u nas oczywiste było , że Dziecię, póki co mamy ich sztuk jedną, ląduje w naszej sypialni. I wylądowało chociaż rozprzestrzenia się niebezpiecznie i salon teraz ozdabiają mi leżaczki i maty, w przedpokoju potykam się o fotelik i gondolę wózka. Ale kiedyś nadejdzie moment, że dzielenie pokoju ze starymi stanie się mało wygodne i ktoś będzie się musiał wynieść. I jakoś dziwnie przeczuwam, ze niestety będziemy to my .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety też tak przeczuwam. My się sypialnią cieszyliśmy rok :)

      Usuń
  10. Wasz kącik jest naprawdę cudowny... Mimo tego, że tak nieustawny to jestem przekonana - że na pewno coś świetnego wymyślicie... Czekam zatem jak to się rozwinie ;)
    Szukam inspiracji, w końcu w tym roku sami się na swoje wprowadzamy.
    www.MartynaG.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś tam się pewnie wymyśli :) zazdroszczę urządzania nowego lokum!

      Usuń
  11. My mamy 2 pokoje, 2 dzieci. Przed dziecmi ukrywam się w toalecie, latem na balkonie :)
    U nas na stanie chlopak 9 lat i cora 2-letnia...prędzej czy pózniej trzeba będzie ich rozdzielic.
    Na razie każdy ma swój przeciwległy kąt zagospodarowany do spania.
    Chcielibyśmy zyskac nowy pokoj kosztem salonu, do którego planujemy przeniesc kuchnie...
    Teraz nasz duzy pokoj i tak spełnia funkcje sypialni, salonu, jadalni, bawialni więc jak będą blaty kuchenne to pewnie nawet nikomu nie będą przeszkadzac, hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skomplikowany system :) RZeczywiscie takie połączenie płci i wieku w jednym pokoju problematyczne nieco...powodzenia!

      Usuń
  12. Może humor Ci się Polko poprawi gdy pomyślisz, że mogłoby być odwrotnie, czyli mogłabyś mieć ten ogromny dom jak Szwedki a nie mieć dzieci, które swoim śmiechem ten dom zapełnią.
    Chyba jednak tysiąc razy bardziej wolałabym zmagać się z problemem małego metrażu i mieć dzieci niż mieć duży dom a nie mieć dzieci.
    Maleństwo masz urocze! Gratuluję:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj zgadzam się..ja mam do dyspozycji prawie 90m, ale jesteśmy z mężem sami..nie licząc kota:) cały czas liczę, że to się kiedyś zmieni..

      Usuń
    2. Macie rację, doceniam to, co mam. Tak se tu zrzędzę pół żartem, pół serio. Trzymam kciuki za Was!

      Usuń
  13. Swój pokój dostałam gdy miałam...16lat? W międzyczasie spałam w jednym łóżku z siostra 10 lat starszą, a czasem z bratem 3 lata starszym. Dostałam swoje, gdy tylko wyszłam z rodzicowego, ale że mnie od zawsze taka nocna przytulaczka. O ile jedno łóżko to może nie jest najlepszy pomysł, to mieszkanie wspólne to najlepsze co może być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. + nic nie zastąpi nocnych rozmów i więzi jaka z nich powstaje :) :)

      Usuń
    2. U nas różnica 4 lata ale płeć różna...mają na razie pokój podzielony na pół- tzn po jednej stronie zabawki,stolik i łóżko Młodego,po drugiej Starszej. Szafa zabudowana w rogu. Problem oprócz powierzchni i sprzątania (bo to ona/on narozrzucal) pojawia się gdy On chce spać,a Ona nie i mu gada,albo chce czytać przy świetle w łóżku a lampka święci prosto na Niego....no i jak przychodzą znajomi do obojga (rodzeństwa) bo wtedy kto zajmuje pokój a kto bawi się w innych pomieszczeniach...

      Usuń
    3. Ech, no właśnie same problemy z takim wspólnym pokojem :(

      Usuń
  14. hej polka dot.
    ujawniam sie, choc czytam i ogladam juz jakis czas.
    miedzy moimi chlopakami jest dokladnie 4.5 roku. zmienialismy mieszkanie pare miesiecy temu. z 2 na 3 pokoje, mozna powiedziec bez szalu (choc dla mnie szal jest, bo mieszkanie w poniemieckiej kamienicy z sufitami na poziomie 4m daje spore pole do popisu). chlopaki maja oczywiscie wspolny pokoj, bo ja nie wyobrazam sobie nie miec sypialnio-gabinetu (pracuje w domu), co prawda spory, ale wspolny. nie sadze bysmy w przeciagu 15 lat gdziekolwiek sie ruszali, chyba ze nagle staniemy sie milionerami, co jest raczej watpliwe. tak wiec mysle, ze chlopcy beda razem juz forever. az sie ktorys wyprowadzi, bo mamy taki plan, jako wyposazeni przez rodzicow w "pakiety startowe" w postaci wlasnych katow, ze przekazemy "cegielke" dalej i kazdy z synow dostanie kawalerke. nie czuje, ze to cos nie tak, jakis blad. choc oczywiscie mi latwiej mowic, bo chlopaki maja do dyspozycji 19m plus 10 na antresoli.
    jestem jednak pewna, ze i z waszego tramwaju mozna cos fajnego zrobic. wychowana na katalogach ikei (od 1997 mam wszystkie, sama nie wiem co tym myslec :P) w naszym poprzednim mieszkaniu wykorzystywalam kazdy centymetr sciany. kubiki, szafeczki, poleczki - wszedzie. nad drzwami lazienkowymi na zwiniete w rulon reczniki, nad drzwami wyjsciowymi na czapki i kapelusze. u dzieci to samo. jestem pewna ze znajdziesz sposob by krolewny podzielily sie krolestwem. a zoska nie zechcialaby krolowac na wysokosciach? (http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/70242086/ na ten przyklad?)
    pzdr :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie o tym pisałam - ten pokój ma dwa metry szerokości, więc jak wstawię tam łóżko szerokie na półtora + drabinka, to nie będzie jak się ruszyć. takie piętrusy są super, ale do bardziej kwadratowych pomieszczeń, u nas wyglądałoby to jak przedział sypialny :) a twoje chłopaki to kawał królestwa mają, pozazdrościć!

      Usuń
    2. no i miło mi, że się ujawniłaś :)

      Usuń
    3. tak tak, wiem. mialam jednak wrazenie, ze masz na mysli klasycznego pietrusa - lozko na dole, lozko na gorze i wtedy - zgadzam sie, to mogloby przytloczyc. jednak taka pseudoantresolka na dlugich chudych nogach nie zabiera przestrzeni na dole, jest azurowa i lekka. mozesz tam zrobic wszystko, co chcesz. postawic to samo, co aktualnie nie posiada nadbudowy. biurko plus pierdoly dziewczynskie. lozko mlodszej ulozone prostopadle plus komode. wg mnie nie przytlacza to z perspektywy dolnej.
      co do nasrywania wszystkim wszedzie (czyli ikea stajl) to wiesz - zdaje sobie sprawe, ze jest to dalekie od czystosci kadru aranzacji rodem z fantastic frank, no ale coz. w tym calym niedoborze metrazu trzeba zalezc zloty srodek pomiedzy mnostwem dobytku i zamilowaniem do kolekcjonowania ladnych rzeczy a pragnieniem jako takiego ladu.

      przemysl z tym patyczakiem ikeowskim.

      natomiast opcja - oddanie dzieciakom duzego pokoju (z tego, co rozumiem aktualnie polaczonego z kuchnia - dla mnie no way). duzy pokoj jest sila rzeczy cetrum domowego swiata. jest dla was i dla dzieci. to wy jestescie tu pod wozem, ze nie macie swojego absolutnie swojego intymnego kata, tylko dzielicie ta przestrzen z dzieciarnia. nie pozwolcie sie stamtad wykopac do tramwaju. sorry. milosc rodzicielska tez ma swoje granice. paszly do tramwaju, krolewny. ;)
      ale co ja tam wiem, jestem wyrodna ;)

      Usuń
  15. rzeczywiście imponująca kolekcja poduszek

    OdpowiedzUsuń
  16. Z tymi metrami to najczęściej właśnie tak jest, ze ich brakuje;) U nas co prawda różnica wieku mniejsza ale za to płeć przeciwna i też jak Antos trochę podrośnie, to będzie dzielił pokój z Majką. I jakoś się tym wcale nie martwię;) Co prawda mamy możliwość zrobienia im osobnych pokoi ale to musiałoby być kosztem salonu bądź naszej sypialni, więc najwcześniej pomyślę o tym za kilka dobrych lat;) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Polko, narazie mam jedno dziecko ale mysle o drugim w przyszlosci. Gdy tak sie stanie, rozwazamy opcje przeniesienia sie do 'tramwaju' a zostawienia dzieciakom duzego pokoju, w ktorym na pewno by sie pomiescily. Moze tez o tym pomyslcie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli nie uda się nam przenieść do większego mieszkania w ciągu roku-dwóch to będę to rozważać. tyle że ten nasz pokój to też jest taki bardziej wspólny - tu gnijemy na kanapie, oglądamy telewizję, bawimy się...nie wyobrażam sobie mieszkania bez pokoju dziennego, a tak to by de facto wyglądało.

      Usuń
  18. no ale macie chociaż tę sypialnię, z której w razie czego można zrezygnować, a u nas dupa :( Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  19. A wstaw moze to wieksze lozko w poprzek pokoju tak, zeby mozna bylo pod nim przechodzic, takie lozko na pieterku, a mala moze byc zainstalowana nizej. Polecam pinterest, tam jest masa pomyslow. Malenka przesliczna!

    OdpowiedzUsuń
  20. My mamy to nasze 67m i jestem happy bo nie mieszkam z teściową..hehehe....
    Mamy trzy pokoje w tym ciasną kuchnię:P Sypialnie z moim kątem do pracy....duży dzienny z wielkim stołem jadalnym i pokój dzieci...3,5x5 który może kiedyś podzielimy na pól bo da się:P
    Ps. Suuuper są te poduchy..szczególnie te z rumieńcem....miałam przyjmność być z dziewczynami na jednych targach i chociaż to moja konkurencja to nie da się ich nie lubić i u nich nie kupować:P

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie wiem czy to na miejscu ale tez dorzucę swój pomysł.. Rozwiazanie jakie zastosowaliśmy u nas.. Mamy taki sam układ prawej części mieszkania.. Przedpokój, mały pokój i kuchnia tworzą jedna przestrzeń, taka sama jak u Was (z mini ścianka w miejscu gdzie u Was jest szafka z butami i lustro.. Na ścianie mamy ciąg białych mebli plus tv, rozkładany narożnik bardzo prosty ciemnoszary pod oknem i krótkim bokiem tyłem do kuchni a za nim wyspę... U Was moze byc jakiś mniejszy stół jesli nie chcesz stracić miejsca do jedzenia.. Tym sposobem masz salon jako serce domu.. I wtedy dziewczyny do Was a Wy osobista sypialnie do wagonu:)

    OdpowiedzUsuń
  22. No niestety nie wiem czy dozyjemy czasow i metrazy jakie maja na polnocy naszego kontynentu:/!
    My kupujac mieszkanie bylismy we dwojke i przed wylotem do Australii.Zdecydowalismy sie na 43m i tyle samo tarasu. Niedlugo po kupnie okazalo sie ze nas przybedzie i trzeba bylo kombinowac. Wykorzystalismy czesc tarasu i ja zabudowalismy.Powstal w ten sposob dodatkowy pokoj a nasze mieszkanie zyskalo 10m.
    Co do poduszki chmurki mamy taka,ale z zoltymi rumiencami.Zapraszam Cie do siebie a ja zostaje z Toba na dluzej:)
    sciskam Cie serdecznie
    http://trojenawalizkach.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń