czwartek, 16 października 2014

jak Ha, to i Zet


Jeżeli ktokolwiek w ogóle potrafi być gotowy na pojawienie się dziecka, to ja jestem.

Moja szyjka macicy chyba nawet bardziej niż psychika. Mój brzuch i moje lędźwia od kilku dni boleśnie ćwiczą, urządzają nam fałszywe alarmy, którymi wyczerpane jest już i ciało, i umysł. Od soboty na stendbaju, szósty dzień myślę już, że to będzie TEN DZIEŃ. Bo skurcze, bo rwie i boli przy każdym ruchu, bo muli i promieniuje do bioder i ud. Oficjalnie mam dosyć, pasożyt zamieszkujący moją macicę osiągnął masę krytyczną. W mojej głowie mieszanina ekscytacji i strachu przed bólem. Co wieczór już przygotowuję wszystko na rano, zostawiam mieszkanie w takim stanie, żeby moja mama się w nim odnalazła, gdyby musiała przyjść w nocy do Zośki. Zaczynam tydzień trzydziesty dziewiąty, więc do terminu jeszcze czas, a mi się wciąż wydaje, że TO nastąpi wcześniej. Czekam więc, zaciskam zęby i próbuję ją zwabić gwiazdeczkami, kropkami, skusić do wyjścia sarenką, lalką i kocykiem w pieski.

Na ostatniej prostej udało mi się uzupełnić resztę wyprawki o mniej lub bardziej potrzebne piękności. Ponieważ Hanka będzie niemowlęciem mobilnym i nie szykujemy jej jakiegoś osobnego miejsca w domu, z przygotowaniem kołyski czekałam do ostatniej chwili. Nie ma komódek ani przewijaków, jest tylko ta kołyska, zadekowana przy kanapie, na której śpimy. Hanulowe ubranka i gadżety trzymamy w naszych szafkach, muszę jeszcze tylko zorganizować jakiś przybornik na pielęgnacyjne utensylia i te różne okołopieluchowe pierdoły. Jakiś luz mamy z tym, że nie ma dla niej pokoju, ani nawet większego kąta. Wiemy już, że przez pierwsze tygodnie będziemy ją kąpać w zlewie i przewijać na kolanie, tak było wygodnie z Zośką, więc tak będzie i teraz. Trochę więc ten aspekt pragmatyczny zszedł u nas na drugi plan i mogłam się skupić na tym, co lubię najbardziej - żeby było pięknie. Dobieram więc kolory, łączę kropki z trójkątami, czerń z różem i miętą. Napawam się widokiem tej słodkiej kołyseczki, wypełniam ją pościelkami i kocykami, a ta wciąż pusta i dziwna jakaś bez Niej, jak muzealny eksponat. Oczekiwanie aż ten ożyje umilam tą cudowną zbieraniną, oglądam z niedowierzaniem malutkie śpioszki, napawam się miękkością miętowego polaru i urodą czarnych piesków na kolejnym kocyku.

Ała, kolejny skurcz. Hanka, wyłaź, zobacz, jak masz ładnie!






kołyska SINA i szara pościel w gwiazdki - allegro.pl
ochraniacz do kołyski - Dots My Love (na zamówienie)
prześcieradło w gwiazdki - Betty's Home (na zamówienie)
sarenka Bambi - Amazing Decor
lalka z uszkami - Scandi Loft









litera H - Betty's Home (na zamówienie)
czarno-biała pościel do kołyski (kropki i trójkąty) - Betty's Home (na zamówienie)
kocyk La Millou w pieski - Sweet Village 

Siostra jeszcze w brzuchu, a ja już muszę działać sprawiedliwie, obdarowywać podwójnie. Materia jest delikatna, wszyscy wiemy jak łatwe do zranienia są uczucia starszych sióstr i braci. Coś się we mnie buntuje, mam takie poczucie, że Zośka ma już wszystko, ma własny pokój pełen tylko swoich zabawek, kocyków, lampek, obrazków i miała te wszystkie przedmioty na wyłączność aż pięć lat. Co tam przedmioty - ona miała coś, czego Hanka nigdy nie doświadczy, czyli starych na wyłączność! Mimo to wyczuwam ten błysk oka z zazdrości, gdy przychodzi kolejna paczka ze śpioszkami albo gdy wyciągam z siatki następny kocyk. Staram się więc, żeby zazwyczaj było też coś dla tej, która za chwilę straci status jedynaczki. Gdy więc sarenka dla Hanki, to myszka dla Zosi, króliczkowa lala do kołyski - druga do Zosinego łóżka, jak Ha, to i Zet.






literka Z - Betty's Home (na zamówienie)
myszka w pudełku Maileg - Amazing Decor
sarenka Bambi Maileg - Amazing Decor

30 komentarzy:

  1. ślicznie :) zastanawiałam się nad identyczną kołyską, ale w końcu zdecydowałam się na tradycyjne łóżeczko. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie ograniczenia mieszkaniowe, też pewnie byłoby łóżeczko, tak jak było to z Zosią. Tyle że ta nam zabrała sypialnię :)

      Usuń
  2. Cudowne, naprawdę przepiękne te maskotki i pościele... Sarenka jest obłędna... Trzymam kciuki mocno. Jak tylko pojawia się nowy post pędzę sprawdzić, czy to JUŻ??? Wszystko będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha chociaż raz trzymam w napięciu :)

      Usuń
  3. Wszystko piękne a kołyska przecudna maskotki tez super a z tym "po równo" bardzo dobrze znam tez mam dwie ślicznotki w domu różnica 6 lat i tak jak Ty bardzo ostrożnie podchodziłam do tej kwestii aby starsza siostra nie była zazdrosna o młodszą jakoś się udało i cały czas dzielę na dwie. Pozdrawiam i powodzenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! mam nadzieję, że przy odrobinie wrażliwości i nam się uda ten podział - przedmiotów, czasu i uczuć:)

      Usuń
  4. Ale śliczności czekają na Hanulkę no ale prze de wszystkim kochający rodzice i siostrzyczka :))
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie podobnie, jutro zaczynam 39 tydzień. Łączę się z Tobą więc duchowo w tym oczekiwaniu ;) I też będzie córka na "H" - Helena :-) Piękna wyprawka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, proszę :) To trzymam kciuki za szczęśliwe rozwiązanie. Helena piękne imię, też je rozważałam :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. dzięki, staram się jej zrekompensować te niedostatki przestrzeni :)

      Usuń
  7. Oh jakie to piękne wszystko.... Z tą zazdrością to różnie bywa... My naszą Lenkę przygotowywaliśmy na to, że już nie będzie sama, że mama czas swój będzie poświęcała dzidziusiowi i stało się tak, że mama była Majowa, a Lenkowy tatuś został. I prawda jest też taka,że to jednak do tego starszego dziecięcia większe wymagania mamy... zawsze większe były, od samego początku i jakoś nic się nie zmienia... ta druga ma łatwej... Ale zazdrości udało nam się uniknąć... kiedy na nie patrzę, to zazdrość mnie ściska, że ja siostry nigdy nie miałam... Nie ważne czy młodszej czy starszej....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam to samo z siostrami (tylko że ja jeszcze nie patrzę) - wzruszam się jak nie wiem, też zawsze marzyłam o siostrze. My też od początku przygotowujemy Zośkę do idei dzielenia się, zresztą ona z tym raczej nie miała problemów i jest bardzo opiekuńcza wobec młodszych...ale wiadomo, że to wszystko do pewnego stopnia i trzeba działać ostrożnie i przewidująco:)

      Usuń
  8. Nie planuję kolejnego dziecka, od zawsze chciałam mieć jedno, omijałam więc do tej pory wpisy na blogach o tematyce niemowlęcej - jedynie u Ciebie przeczytałam wszystkie z zaciekawieniem, napawałam się pięknościami, które wybierasz dla Maleństwa bo są naprawdę śliczne, wybrane z gustem, pasujące jak ulał do reszty mieszkania. Czytając Twojego bloga uświadamiam sobie,że przedmioty codziennego użytku nie muszą być brzydkie, można pewnie z ogromnym wysiłkiem ale można dobierać takie , które nawet na widoku nie będą szpecić. I mimo,że nie mam ni krzty więcej instynktu macierzyńskiego, małe dzieci raczej mnie denerwują ( ups ) to mocno kibicuję Tobie i Hani i czekam na kolejne wpisy nawet te o tematyce niemowlęcej :) Pozdrowienia i powodzenia na ostatniej prostej, trzymam kciuki !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. heh, jakie tam ups, ja też długo sądziłam, że nie dam rady aż tak się poświęcić, żeby mieć dwoje. no i zawsze wolałam większe dzieci - od słodyczy noworodka zawsze bardziej wolałam rozmowę z trzylatkiem. Cieszę się, że moje wysiłki są zauważone, zawsze bardzo lubiłam dopasowywać z dbałością każdy przedmiot do pozostałych, to dla mnie wielka frajda:)

      Usuń
  9. A ja właśnie odkryłam, że Leo przestanie być jedynakiem! :-) No ale przed nami jeszcze niespełna dziewięć miesięcy:) Bardzo fajne jest to, że koncentracja na maleństwie w brzuchu nie przysłania Ci znanej już pięciolatki:) Też muszę zacząć myśleć jak zniwelować ból dzielenia się rodzicami z nowym "obcym" w domu:) Dobrze, że mam jeszcze na to czas. Powodzenia i czekamy na Hanię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łooo, to gratulacje!!! rzeczywiście czasu masz sporo, to było najdłuższe 9 miesięcy w moim życiu, zdążysz się namyśleć nad wszystkim :)

      Usuń
  10. NO to teraz Hania nie ma już wyjścia i musi wyjść:) Coś czuję, że to TEN weekend:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Usunelam koment niechcacy:/ napisze juztylko pytanie z konca.jak dlugo w kołysce i co dalej potem?
    Pozdrawiam
    Marzena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kołyska dopóki będzie się w niej mieścić (do pół roku pewnie), potem łóżeczko i wspólny pokój z siostrą. A może uda nam się zmienić mieszkanie na większe? Prędzej czy później wierzę, że tak, najwyżej się chwilę dziewczyny pomęczą razem.

      Usuń
  12. ja sie dziwie ze Hanka jeszcze nie chciała tych cudownosci obejrzeć! :) Szybkiego lekkiego i łatwego porodu ci zycze! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękny pokoik! Widzę, że mamy termin na ten sam czas - miło jest podejrzeć, jak idą przygotowania u innych! :) Chyba muszę dodać jeszcze kilka rzeczy do swojej listy zakupów!;)
    Pozdrawiam i...powodzenia!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle jest cudownych gadżetów, że te listy zakupów się nigdy nie kończą:) Dobrego porodu!

      Usuń
  14. Wiedziałam, że będzie pięknie!

    OdpowiedzUsuń
  15. będąc na miejscu Hani już bym się skusiła na te śliczności,kołyska jest przepiękna..cudowną wyprawkę dla córki przygotowałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  16. najważniejsza na liscie jest kura la millou! dostała w prezencie po urodzeniu drugiego dziecka i cały czas sie zastanawiam jak wykarmilam pierwsze dziecko bez kury!!! no chyba ze juz macie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Myślę, że ten dzień spotkania z Hanią już nadszedł. Właśnie dzisiaj. Ale patrząc na zegarek, było to wczoraj.

    OdpowiedzUsuń
  18. Zerknęłam na Insta - jeszcze Cię tam nie było, ale jest dość wcześnie :) W każdym razie przyszłam po inspirację na śniadanie, a przy okazji napiszę, że kącik śliczny - przepięknie wyglądają te groszki i gwiazdki. kocyk z pieskami jest świetny, do jego lewej strony mogłabym się tulić godzinami. A Zośka myślę, że poradzi sobie perfekcyjnie z byciem starszą siostrą. Na pewno będzie łatwiej niż jakby miała trochę ponad rok i potrzebowała mnóstwo Twojej uwagi :D A piszę to dlatego, że za miesiąc rodzi moja kuzynka, a ma już roczną córeczkę - też Zosię :) Zresztą... za miesiąc rodzą trzy moje kuzynki... chyba były na tej samej imprezie ;)

    OdpowiedzUsuń