Pokazywanie postów oznaczonych etykietą salad. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą salad. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 stycznia 2014

eks - Burak o buraku

Mam słabość do buraka, bo sama byłam tak przez lata nazywana. Dodam, że było to jeszcze w czasach zanim ksywa ta nabrała pejoratywnego znaczenia, dziś nazywa się tak ludzi nieokrzesanych, chamskich, takich, którym brakuje obycia i klasy - delikatnie rzecz biorąc. Kilkadziesiąt lat temu, zanim świat wypełnił się chamami, czyli burakami właśnie, nabawił się tego przezwiska mój tata. Nasze nazwisko zaczyna się bowiem na tą samą sylabę i nie, nie jesteśmy Buraczyńscy ani Buraczewscy. Tylko "Bur" i nic więcej z burakami nie mamy wspólnego, a jednak całe życie rodzina i znajomi chadzali i dzwonili "do Buraków", tak się przyjęło.

Warzywo to więc bliskie mojemu sercu, choć nieco za niska częstotliwość spożycia go w naszej rodzinie mogłaby na to nie wskazywać. Darzę je także sympatią, bo jest troszkę niedoceniane, bo tylko surówki i barszcz, niektórzy jeszcze drobno tarte na ciepło serwują (uwielbiam!). Jest trochę retro w tych postaciach. Burak w odsłonach nowoczesnych lubi się z serami pleśniowymi i kozimi, z octem balsamico, z orzechami i nasionami, z rukolą i szpinakiem - wariacji tej sałatki jest wiele. Ja ostatnio podałam ugotowane i pokrojone plastry buraczki na liściach szpinaku, skropionych odrobinę oliwą i balsamicznym octem. Na wierzch skruszyłam ser z niebieską pleśnią i uprażone włoskie orzechy. Było pysznie i sentymentalnie nieco, bo dziś już w związku z moim drugim nazwiskiem mało kto mnie tak nazywa.








wtorek, 6 sierpnia 2013

a food to match with the sunset

Na letnią kolację nie jemy chleba z serem, na letnią kolację podajemy coś, co ładnie komponuje się z zachodem słońca i białym winem. Chleb z serem, jako nie posiadający tych właściwości, latem eliminujemy. Zamiast tego proponuję to orzeźwiające, kolorowe cudo. Wprawdzie nie widać tego na zdjęciach, ale musicie uwierzyć mi na słowo - komponowało się idealnie. Do tego chrupiące grzanki ze zgrillowanego, rustykalnego chleba i dzień możemy uznać za udany, świat staje się jakby ładniejszy. Kilka prostych ruchów i jesteś boginią stylizacji kulinarnej, chrupiesz i ciamkasz, twoja druga połowa ciamka i chrupie i znowu myślisz o tym, że szczęście to suma małych przyjemności i że właśnie dołożyłaś do niego kolejną cegiełkę. Możesz także szybko przygotować ją w pracy na lunch, słyszałam, że jeżyny i melony posiadają właściwości oczyszczające ze stresu i przyspieszające upływ czasu pozostałego do końca pracy.

...

We do not eat cheese sandiwiches for summer dinner, for summer dinner we serve food that best matches with the sunset and white wine. Cheese sandwiches, as lacking those qualities, are eliminated. Instead I suggest this refreshing, colourful marvel. You cannot see it in the pictures, but trust me - it did fit the sunset and white wine perfectly. Grilled rustic breat crostinis to accompany the salad and you start feeling like you had a good day, world immediately seems like a prettier place. A few simple moves and you become a food styling goddess, you munch and crunch, your second half crunches and munches and there you are again, thinking how all those little pleasures sum up to this big thing called happiness and how you just added anbother piece to it. You may as well prepare it for a fast lunch at work, I heard blackberries and melons have stress-relieving properties as well as the speed up the time left till the end of work.