Małe, a wiele potrafią. Zbierane konsekwentnie, latami, czynią piękne wnętrze w mało inwazyjny dla portfela sposób.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dekoracje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dekoracje. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 18 września 2014
poniedziałek, 2 grudnia 2013
babskie sprawy (z czterolatką)
Babski weekend. Zamiast zabiegów w spa miałam nocną nasiadówę we własnej łazience z mikrodermabrazją i maseczką (jest meeega). Zamiast kolorowych drineczków miałam herbatę z cytrynówką, wypitą samotnie przed komputerem. Kobiecy szoping w moim wydaniu to nie nowe fatałaszki, tylko ciepłe kozaki dla czterolatki, foremki do ciasteczek, brokat i sztuczny śnieg do ozdób choinkowych. Byłyśmy z Zośką same, dogadzałyśmy sobie od rana puszystymi pankejkami z żurawiną i skórką pomarańczową, pizzą na mieście, łaziłyśmy w piżamach do południa, wyklejając cyferki na kalendarzu adwentowym (jutro!). Zosia i ja, mama i córka, babskie sprawy, chichranie i spanie w przytuleniu, chociaż całe łóżko nasze. Nie chciałabym utrwalać w niej takiej kliszy, że jak babski dzień, to zakupy. Były też prace ręczne, rozmowy, wygłupy, książki, zabawki, malowanie. Ale lubię to, lubię oglądać z nią chomiczki na wystawie zoologicznego, przymierzać ubrania, oglądać duperele i tłumaczyć jej, dlaczego ich nie potrzebujemy. Jestem zawsze bardzo dumna, bo nigdy nie było u nas sklepowych histerii i wymuszania zakupów, dogadujemy się i umawiamy, na co możemy sobie pozwolić, na jakie atrakcje jest czas i kasa. Mądra moja.
Ja też byłam grzeczna na zakupach, nie kupiłam (prawie) nic niepotrzebnego. Dostałam tylko wewnętrznej histerii ze szczęścia na widok wielkiego akwarium, wypełnionego po brzegi ceramicznymi gałkami w nanu nana. Jak wygłodniałe dziecko w sklepie z cukierkami, zwariowałam. Następnego dnia odmieniłyśmy z młodą jej komodę, mama i córka, śrubokręt w dłoń i mebel jak nowy. Potem galeria świątecznych obrazków, podrukowałam jej różne Mikołaje, renifery i napisy, do tego sznur lampek i szyna nad biurkiem jest już adwentowa.
A jak Wam minął weekend? Jakieś przedświąteczne przygotowania?
Udanego tygodnia,
A.
Etykiety:
christmas,
christmas decorations,
dekoracje,
dzieciaki,
home decor,
kids,
kids' rooms,
lifestyle,
pokój dziewczynki,
shopping,
Święta,
zakupy
sobota, 16 listopada 2013
przedświąteczny falstart?
Wieje dziś tak, że nikt mnie na dwór nie wygoni. Świat ma szary kolor, siedzę w przy kuchennym stole, obserwuję łyse czubki drzew. Kawa z piernikowym syropem i urokliwe światło lampek dodają mi otuchy, odgradzają mnie od tej szarości i wichury świetlistą, ciepłą, kojącą barierą. Przy moim kuchennym stole jest bezpiecznie i jasno, pachnąca korzeniami zawartość filiżanki rozgrzewa i tuli mnie od środka. Czy właśnie stałam się jak te znienawidzone supermarkety z "Last Christmas" z głośników dzień po Zaduszkach? Czy popełniłam właśnie taki przedświąteczny falstart?
Zasadniczo jestem przeciwna dekorowaniu witryn sklepowych Mikołajami natychmiast po usunięciu z nich Halloweenowych dyń. Nie popieram rozpoczęcia sprzedaży bombek 3-go listopada, a także nie jestem fanką słuchania "christmasów" w hipermarketach natychmiast po tym, jak z drzew opadną liście. Zgadzam się z wszystkimi, którzy ubolewają nad komercjalizacją Świąt i straszą, że niedługo choinki w galeriach handlowych staną już we wrześniu. Nie popieram i jestem przeciwna. Co jednak począć z tym nieszczęsnym listopadem, gdy jest się tak bardzo niecierpliwym oraz absolutnie niepoprawnie i romantycznie uwielbia się Święta? Co ustawić na komodzie, gdy zgniją wszystkie malowane dynie?
Uważam, że ta motywacja szczera i głęboka jest usprawiedliwieniem dla wprowadzenia lekko pachnących już Świętami dekoracji. W przeciwieństwie do motywacji handlowej rzecz jasna. Robię sobie klimat przedświąteczny, z naciskiem na PRZED. Oznacza to, że nie mam jeszcze choinki, wieńców z igliwia, nie wieszam bombek, ani dmuchanego Mikołaja na balkonie. Ja sobie tylko zawiesiłam trochę lampek i kilka leśnych stworów, przyniosłam naręcze szyszek - są tak nieoczywiście przedświąteczne. Znalazłam sobie ten dekoracyjny leitmotiv na przetrwanie. Jezu, jak mi dobrze w tym moim świetlistym lesie.
Pławiąc się w tej domowości pozdrawiam Was serdecznie,
Ciepłe kluchy.
♥
Leśne zawieszki od House Doctor i piernikowy syrop Nicolasa Vahe kupiłam w sklepie
czwartek, 7 listopada 2013
a forrest leitmotiv for a senseless month
Nie cierpię listopada, ten miesiąc jest dla mnie kompletnie bez sensu i od czapy. Zaczyna się myśleniem o śmierci, tęsknotą, smutkiem, melancholią, to jak ma być fajny i wesoły potem. Listopad to taka czarna dziura w kalendarzu, ani to jesień, ani zima, ciemno, łyso, nijak. Do Świąt jeszcze daleko, zimy nie widać, nie wiadomo co. Na ten czas nijaki i od czapy wymyśliłam sobie dekoracyjny leitmotiv: czarno-biało, światełka, las. Sarny, wiewiórki, szyszki, badyle, lampki, dużo drobnych, ryżowych światełek.
Pięknie, co?
...
I hate November, this month is a complete nonsense. It starts with thinking of death, with misery, sadness and melancholy, there's no way it can be cool and fun later. November is a black hole in the calendar to me, not fall, not winter, dark, bold and cold. Christmas is still far ahead and so is winter, we're in a non-defined suspension. For this wishy-washy time of the year I figured out a decorative leitmotiv: black and white, fairy lights, forrest. Deers, squirrels, cones, sticks from the forrest, plenty of tiny, white fairy lights.
Beautiful, huh?
źródło: pinterest
1,2 - by Nord
3,4,5,6 - House Doctor
środa, 30 października 2013
cherries on a cake
To drobiazg, który wiele zmienia. Kolorowe wisienki na torcie. Ceramiczne gałki. Reaguję na nie jak dziecko na cukierki - zachwycam się i chciałabym mieć je wszystkie. Co jakiś czas dokupuję po kilka i odmieniam kolejny mebel, moje komody, kredensy u szafki patrzą na mnie tymi kolorowymi, stylowymi oczkami. Ostatnio padło na szafę w przedpokoju, przy okazji kuchennych zakupów w Pretty Home, kupiłam te trzy błękitne gałeczki. Duża, biała powierzchnia szafy została przełamana niebieskimi cukierkami. Pasteloza forever!
...
It's a little knick-knack, which can change a lot. Colourful cherries on a cake. Ceramic knobs. I react like kids on candies - I rave over them, wanting to have them all. Once in a while I buy a few and make over another furniture, my dressers, cupboards and cabinets look at me with those colourful, stylish eyes. Recently it was a wardrobe in a hallway, I bought three baby blue knobs when kitchen stuff shopping at Pretty Home. This large, white canvas of the closet is now broken with those little blue candies. Pastels forever!
1 - Hubsch
2,4 - Bloomingville
3 - nie znam marki, wypatrzone na kidstown.pl
5 - Lene Bjerre Design
1 - Bloomingville
2,5,7 - kidstown.pl
3 - Nordal
4 - Hubsch
6 - Madam Stolz
Subskrybuj:
Posty (Atom)
loading..





