Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inspiration. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą inspiration. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 marca 2014

miętowo mi


Tak sobie siedzę w domu i siłą rzeczy - kombinuję więcej niż wcześniej. W domu jest czyściej, a my odżywiamy się zdrowiej. Mogę sobie pozwolić, żeby codziennie o 7 rano miksować młodej jogurt z owocami zamiast kupować te słodkie ulepki.

wtorek, 25 lutego 2014

z wizytą u zucha


Mam szczęście do koleżanek. Mam dużo i fajne je mam. Bo ja uwielbiam kobiety, mam w sobie taką wielką solidarność jajników i nie cierpię słyszeć, że baby są wredne dla siebie nawzajem. Szczególną słabość mam do dziewczyn kreatywnych, takich z pasją i z pomysłem, do tych, co idą przed siebie i nie narzekają, tylko robią fajne rzeczy.

wtorek, 18 lutego 2014

duszno mi (chcę mieć loft)


Wielka przestrzeń, wysokie sufity, ogromne okna, jasno, przestrzennie...rozmarzyłam się ostatnio o loftach. Może to przez to, że za dużo ostatnio siedzę w domu? Duszno mi czasem na tych naszych nędznych 53 metrach.

sobota, 18 stycznia 2014

kuchnia do kochania i najpiękniejsze kolorowe naczynia

Zaspane poranki, długie, nocne rozmowy przy herbacie lub winie, celebrowane sobotnie śniadania, niedzielne obiady. Rodzinne granie w planszówki, piątkowe winka ze znajomymi, setki upieczonych ciast, tysiące śniadań i obiadów, dziesiątki nasiadówek z rodziną i przyjaciółmi. Kuchnia to dla mnie rodzina, to miłość, śmiech, radość gotowania, karmienia i spotkań. Nie wyobrażam sobie tego w kuchni-laboratorium, w sterylnym, minimalistycznym pomieszczeniu. Nie mogę sobie tam wyobrazić biegających dzieci, kulinarnych eksperymentów, szczerych rozmów. Kuchnia do kochania jest kolorowa i bezpretensjonalna, zachęca, by w niej siedzieć, pichcić, by ją brudzić i eksploatować. Kuchnia do szczęśliwego życia jest pełna kolorowych naczyń, które zachęcają, by w nich jeść i pić. Jest pełna kubków, które chcą być wypełnione herbatą i kawą, pitą hektolitrami z mężem, z mamą, przyjaciółką. Jest w niej mnóstwo wesołych misek i talerzy, które po to są, by podawać w nich obiady i kolacje, sałaty, tarty i zupy tym, których lubisz i kochasz. Stoją na półkach, kolorowe i piękne, wystarczy wyciągnąć rękę i zrobić z nich użytek. 

Mam ogromną słabość do pięknych naczyń, kolorowej ceramiki, emalii i melaminy, wspaniale dekorują kuchnię ustawione na półkach i regałach, ale nie do tego służą - upiększają posiłki na co dzień. Dobrze skomponowany, zróżnicowany, lecz spójny zestaw naczyń daje niezliczone możliwości aranżacyjne. To właśnie kocham - robić dzieło sztuki ze zwykłego śniadania. Martwe natury z pankejkami (jakkolwiek fatalnie by to nie brzmiało).




źródło: pinterest


Wszystkie produkty pochodzą ze sklepu Scandi Shop:

1 - porcelanowa miska: Rice - tutaj
2 - łyżeczki: Ib Laursen - tutaj
3 - filiżanki: Ib Laursen - tutaj
4 - talerz: Ib Laursen - tutaj
5 - zestaw misek: Ib Laursen - tutaj
6 - dzbanek: Ib Laursen - tutaj 
7 - cukiernica: Ib Laursen  - tutaj
8 - miseczka z dzióbkiem: Ib Laursen  - tutaj
9 - patera: Miss Etoile - tutaj



1 - kubeczek MOUK - tutaj
2 - talerze: Rice - tutaj
4 - talerz: Rice - tutaj
5 - talerzyk projektu Helen Dardik - tutaj
6 - zestaw misek: Rice - tutaj
7,8,9 - kubki: Rice  - tutaj
10 - talerz: Rice - tutaj
11 - miski: Present Time - tutaj

Melaminka jest cudowna, zwłaszcza gdy masz w domu dzieci. To idealne rozwiązanie, jeśli chcesz mieć i praktycznie, i ładnie. Bachory mogą wywracać, rozlewać, upuszczać i rzucać - i nic. Nadal masz półki pełne pięknych, kolorowych naczyń. Jeśli nie masz jeszcze melaminy i sądzisz, że to zwykły plastik - porzuć wątpliwości, nic z tych rzeczy. Jest znacznie grubsza i szlachetniejsza od plastiku, ja w tych kubeczkach piję nawet małą kawę.

Poniżej przykład na to, jak kolorowa melamina upiększa jedno z brzydszych dań ever. Bo chyba tylko pasztetowa i czernina są mniej fotogeniczne od gulaszu z indyka z kaszą gryczaną, do tego równie niewyjściowy skisły kiszak. To może zabrzmieć jak nieetyczna reklama dla rodziców niejadków - mimo że Zośka nim nie jest, to nie szufluje jakoś wybitnie. To mało efektowne danie podane na ulubionym już turkusowanym talerzu wszamała jak rzadko kiedy:)





Talerzyk marki Rice jest sklepu Scandi Shop, do kupienia TUTAJ.

czwartek, 2 stycznia 2014

noworoczna energia i projekt "biurko"

Nie pamiętam, kiedy ostatni raz weszłam w nowy rok z taką jakąś wewnętrzną energią jak teraz. Nawet z radością poszłam do pracy, ucieszył mnie koniec zgnilizny i obżarstwa, chce mi się robić, działać, zmieniać. Nie stawiam sobie wygórowanych celów, tylko takie, które wiem, że przy odrobinie wysiłku mogę osiągnąć. Jest 21:30, a ja jestem już po pierwszej dawce ćwiczeń w 2014 roku (inna sprawa, że było to cokolwiek oryginalne, wirtualne spotkanie - na pół ekranu Mel B, na drugie pół - moja skacząca w dresach przyjaciółka, taka nasza noworoczna umowa) w lodówce mam kaszę z warzywami i sałatkę owocową spakowaną w lunchboksiki do pracy.

Nosi mnie też na zmiany w mieszkaniu, już dzień po Świętach poprzestawiałam wszystko w jadalni, by dwa dni później wszystkie sprzęty wróciły z powrotem na swoje miejsce - było strasznie, nie dało się ruszyć. Postanowiłam więc zabrać się za nasz pokój i wygospodarować sobie kąt do pracy. Marzy mi się od dawna własny metr (no, może dwa) biurka, kawałek ściany, parę szuflad i pudełek tylko moich. Wkurzają mnie walające się po stole w kuchni laptopy i kable, denerwuje rozproszenie moich papierniczych skarbów do prac ręcznych w różnych kątach mieszkania. Trudno będzie mi wyczarować na kilkunastu metrach wszystko: pokój dzienny, sypialnię i domowe biuro. Ale mam wizję, zaczynam projekt "biurko". Napaliłam się jak szalona, w ten weekend zrobię sobie skromny kąt do pracy. Czuwajcie!














źródło: pinterest

środa, 20 listopada 2013

Kochany Mikołaju vol 1

Falstart, nie falstart, ja już myślę o Świętach. Planuję, co kupię najbliższym, ale też tworzę swój osobisty list do Mikołaja. Uwielbiam prezenty, i dawać, i dostawać, i poświęcam temu zagadnieniu więcej czasu niż chodzeniu na roraty czy kontemplacji narodzin dzieciątka Jezus, niestety. Mój zepsuty konsumpcjonizmem umysł już wytwarza kolejne marzenia i pragnienia. Na Święta zawsze proszę o rzeczy, na które szkoda mi kasy. Do tej kategorii, oprócz mieszkaniowych dupereli, za drogich kremów i innych pięknych, ale kompletnie nieużytecznych przedmiotów zaliczam także książki kucharskie. W większości jednak dość drogie, więc w czasach miliarda blogów kulinarnych jakoś ciężko przychodzi wydanie stukilkudziesięciu złotych na piękny album o żarciu. Wertowanie starannie wydanej książki z pięknymi fotografiami to jednak nieporównywalnie większa przyjemność od klikania myszką. W ostatnim czasie wyszło sporo ciekawych nowości, nie będzie tu jednak o Jamie'm ani o Goku (sorry, chłopaki). 

Kochany Mikołaju, przynieś mi pod choinkę któryś (któreś może?) z tych pięknych książek. Obiecuję, że będę grzeczna i nie będę za dużo jadła. 

1. "What Katie Ate" Katie Quinn Davies

Od dawna jedna z moich ulubionych blogerek, mistrzyni fotografii kulinarnej. Jej styl jest rustykalny i przykurzony, a aranżacje z ciemnym tłem prawie jak martwe natury mistrzów holenderskich (tylko ładniejsze). 100% mojego stylu, zarówno estetyka, jak i smaki.







2. Sophie Dahl "Apetyczna panna Dahl" i "Na każdą porę"

Lubię tę babkę z wielu powodów, jednym z nich jest z pewnością fakt, że była kiedyś modelką plus size i nosi rozmiar 42. Nie przepadam za blogerkami i autorkami książek kulinarnych, które są chude, są dla mnie mało wiarygodne (wyjątek czynię dla Liski z White Plate). Książka jest piękna, cudowne kolory i zdjęcia, jest naprawdę apetyczna. 







3. Ivette van Boven, seria "Home Made"

Kiedy przeglądałam je w księgarni i w internecie, natychmiast chciałam ugotować i zjeść absolutnie wszystko z tych książek. Obłędne zdjęcia i ilustracje, graficznie ta książka jest wyciągnięta z mojej wyobraźni, nawet fonty są takie, jak kocham. Mikołaju, bez jednej z tych książek możesz się u nas nie pojawiać.

yvettevanboven.com










1 / 2 / 3 / 4 / 5 / 6

Kochany Mikołaju, zajmij się książkami, a ja lecę stworzyć resztę listy.
Agnieszka