czwartek, 5 czerwca 2014

to ciepłe uczucie



Coś się nie rozpisuję o tym moim nowym dziecku, co? Aż sama się dziwię, myślałam, że więcej dzidziusiowych treści tu będę przemycać.

Zaczęłam się zastanawiać, czemu - skoro piszę, o tym, co ważne i ładne, co wzrusza i porusza - czemu nie o ciąży i nie o bobasach? Powód pierwszy jest prozaiczny - wpisów zakupowych nie ma, bo też mnie one jakoś szczególnie nie kręcą (te zakupy). W pierwszej ciąży prosto z usg w 12-tym tygodniu poleciałam do sklepu po pierwsze śpioszki, tak się nie mogłam doczekać. Do roli matki przygotowywałam się merytorycznie - książki, gazety, internety, fora i zakupy. Długo i wytrwale poszukiwałam: pościeli, kocyków, leżaczków i chust, dokonałam bardzo świadomych wyborów: laktatora, pieluch, kremów i oliwek.

Jutro stuknie mi połowa ciąży, a ja mam w szafie jeden kocyk i dwie bawełniane pieluszki. Wiem, że zdążę, wiem, że mam jeszcze kolejne 20 tygodni, wiem, że sporo gadżetów po Zośce wala się u nas i kilkorga znajomych. Ja to wszystko wiem, ale i tak się martwię. Bo to nie ja. Bo gdy się czymś jaram, to działam, przygotowuję się, planuję, kupuję, oglądam, zbieram. Bo rozumiem już, czemu się nie jaram i czemu się nie rozpisuję. Bo się boję. Bo mam mieszane uczucia.

Przyzwyczaiłam Was, że nawet jak gorzkawo i ironicznie, to jednak zawsze z happy endem tu piszę. Że mój świat jest poukładany, bo wiem, co jest ważne, a co ważniejsze. A teraz znów się jakoś gubię. Bo nie mam nic ckliwo-wzruszającego do powiedzenia na temat mojego stanu, ani tego, co ma nadejść. Bo choć chciałam mieć dwoje dzieci, to teraz się boję. Boję się, czy sobie poradzę, boję się porodu, nieprzespanych nocy, boję się, czy starczy mi miłości. Boję się, jak to wszystko ogarnę. Boję się, że nie starczy mi siebie dla siebie. Boję się, że po macierzyńskim muszę sobie znaleźć jakieś zajęcie i boję się, że nie dam rady. Bo miałam nadzieję, że za drugim razem będzie inaczej, a jednak nie - wciąż nie jestem fanką bycia w ciąży. Bo jestem na uboczu życia, wypadam z obiegu - zawodowego, towarzyskiego, bo jestem obecnie tylko inkubatorem i to jest trudne. Smutne to jest dla kogoś, kto jak ja zawsze lubił ruch i zmiany. Myślałam, że potrzebuję spokoju i przerwy, pragnęłam być w domu, piec chleb na bosaka w długiej, ciążowej sukience, pisać bloga i mieć czas na zastanowienie się, co tak naprawdę chcę robić w życiu. A teraz nie umiem się cieszyć tym, bo za bardzo się boję. Nie wiem sama, gdzie podziało się to ciepłe uczucie, które miałam jeszcze z rok temu na myśl o drugim dziecku - że jakoś to będzie, że sobie poradzimy, że będzie fajnie, wesoło i gwarno. Że przecież najważniejsza jest rodzina i nie dam jakimś prozaicznym przeszkodom sterować moim życiem. Chciałabym się już przestać bać i przejść do fazy jarania i planowania. Patrzę sobie więc na takie zdjęcia i robi mi się trochę cieplej.




źródło: Pinterest

29 komentarzy:

  1. Miałam w drugiej ciąży podobne dylematy jak Ty, podobnie mało rzeczy dla Maluszka, tyle samo wątpliwości jak to będzie - i wiesz co?Od 2 tygodni synek jest z nami i jest ... bosko. My rodzice jakoś bardziej wyluzowani, sromotnie przepłacamy dokupując niezbędne rzeczy, wózka nadal nie mamy, bo jedzie Holandii, ale jest dobrze - jak patrzę na córkę tulącą braciszka, jak ta mała kluska zaczyna kojarzyć, że mama to mleko i masaż brzuszka, jak trzeba, a tato to tak relaksujące kąpiele, że aż zasypia w wanience. Wierzę, że przed Tobą i nami mnóstwo szczęśliwych dni!

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozumiem Twój strach jednak wystarczy przejrzeć wpisy na tym blogu, popatrzeć na zdjęcia roześmianej Zośki, ślinić się na widok potraw jakie szykujesz i przestrzeń jaką zaaranżowałaś . W Twoim domu nigdy nie zabraknie miłości! Zdzisław jeszcze nie wie jak wspaniale trafił !

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę że te dylematy są normalne, też przy drugiej ciazy myślałam, ze nie da sięnagle miłości podzielić. a jej jest po prostu więcej i da się obdzielić i kolejne dziecko, z takim samy zaangażowaniem. Popatrz na pozytywy: masz fajnego męża, już podrośniętą córeczkę, rozumiem że mimo zwlonienia z pracy udało Ci się jeszcze zdążyć z macierzyńskim, pomagają Ci rodzice, więc z opieką nad maluchem nie będziesz zdana wyłącznie na siebie (wtedy jest duuużo trudniej), jesteś dobrze zorganizowana, a wiadomo nowe zawsze troszkę stresuje i przytłacza no bo nie wiadomo jak będzie. Najważniejsze żebyście byli zdrowi, a w drugiej ciązy wiadomo, nie ma już tego uroku nowości, bo w sumie jesteś sobie w stanie wyobrazić co Cię czeka, więc nic dziwnego że tak nie biegasz za wyprawką. fajnego masz bloga, trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Po chwili zwątpienia i strachu będzie wspaniale. Miałam takie same obawy a mój starszak miał 1,5 roku jak córka zawitała na ten świat Iiiiii ..... jest cudownie! Pamiętaj ze rok macierzyńskiego to wspaniały czas który nigdy nie wróci. Pewno będzie się chciało do ludzi, wyjść na miasto, poleżeć 5 minut :-) i pogadać o czymś innym ale to się da zorganizować. Ja trochę tęsknię że miałam tylko 4 miesiące i potem od razu kierat praca, żłobek Celebruj te chwile!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. doskonale cię rozumiem, jestem na końcu pierwszego trymestru, tylko że to moja pierwsza ciąża, w dodatku nieplanowana. Jedyne, co mnie trzyma przy zmysłach jeszcze to to, że jestem już po 30 i pewnie w moim wieku powinnam się tylko cieszyć. Ale mam takie same wątpliwości, czy sobie poradzę, jak sobie poradzę, jak zmieni się moje życie. Na razie ciągle śpię, więc od jakichś 3 miesięcy żyję tylko w pracy a potem przyjeżdżam do domu i śpię. Żadnego życia nie ma, mam nadzieję, że się to wkrótce zmieni i że jakoś to będzie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dokładnie tak samo czułam w drugiej ciąży, także nie jesteś sama, są to zupełnie normalne odczucia.Na pocieszenie powiem, że gdy córka już przyszła na świat zakochałam się bez reszty. A przecież tyle było wątpliwości, czy drugie można kochać tak samo mocno, można!I choć były , są trudne dni to ja wiem, że posiadanie dwóch dzieci to piękna sprawa!
    pozdrawiam
    Maria

    OdpowiedzUsuń
  7. Bój się, bój - tak musi być. A potem będzie już tylko lepiej. Generalnie chyba najbardziej się jaramy, jak coś przeżywamy po raz pierwszy, a za drugim to już jednak znamy temat. Trzymam kciuki, żeby strachy odeszły:)))
    I nie jesteś inkubatorem. Jesteś w ciąży. Dzidziula to docenia:))

    OdpowiedzUsuń
  8. I tak będzie...wesoło i gwarno!!!!
    Zaufaj życiu i płyń, niczym się nie przejmuj. Wykorzystaj ten piękny czas najlepiej jak można :))

    "Przyjdzie czas będzie rada".

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja z kolei mimo, że bardzo tego pragnę, jeszcze nie mogę zajść w ciążę. Czekają mnie kolejne miesiące leczenia i nie wiadomo co będzie. Mam za sobą miesiące niepewności i takiej niewiedzy co mam ze sobą zrobić. Chciałam założyć własną firmę, ale zdrowie nie pozwoliło. Pojawiały się w mojej głowie pytania odnośnie tego co chcę robić, czego naprawdę pragnę, co mam zrobić ze swoim czasem i musiałam całkowicie pozmieniać wszystko w swojej głowie, bo wydawało mi się, że zajdę w ciążę bez problemu i wszystko pójdzie tak jak zaplanowałam a tu psikus. Każdy z nas ma inne dylematy w zależności od tego, w jakiej się znajduje sytuacji, a szczególnie jeśli dotyczy ona ważnych dla nas rzeczy. Pamiętam jak rozmawiałam z babcią i mówiła, że jak zaszła w drugą ciążę to się zastanawiała czy da radę podzielić tę miłość:) Oczywiście, że dała radę i kiedy przyszedł na świat mój wujek, pokochała go tak samo mocno jak moją mamę:) Nie wiem jeszcze jakie myśli pojawiają się w głowie przyszłej mamy, mogę sobie tylko to wyobrażać, ale chyba zawsze mimo ogromnego szczęścia pojawiają się jakieś obawy, bo przecież całkowicie zmieni się nasze życie. Czytam bloga od samego początku, więc ja jestem o Ciebie spokojna hehe:) Super sprawa, że dzidzia przyjdzie na świat w takiej fajnej rodzince, a Was pozytywnych ludzi będzie więcej:) Jestem pewna, że dasz radę ze wszystkim i nie myśl o zajęciach po macierzyńskim. Ciesz się każdym dniem, a pomysły i tak same Ci przyjdą do głowy. Może właśnie te kolejne miesiące dadzą Ci odpowiedź czego tak naprawdę pragniesz i co chcesz robić w życiu. Polka, jesteś super babką, bystrą i kreatywną, więc ze wszystkim DASZ RADĘ!:) Jeny, ale się rozpisałam, i tak pewnie prawie nikt tego nie przeczyta:) Pozdrawiam, Twoja fanka;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przeczytałam i uśmiechnęłam się szeroko. Bardzo dziękuję za miłe słowa i trzymam za Ciebie kciuki. Nie chciałabym, żeby zabrzmiało to źle, ale Twoja perspektywa sprawiła, że bardziej doceniłam to, co mam. Dziękuję.

      Usuń
    2. :) Ja również dziękuję:)

      Usuń
  10. myślę,że takie obawy ma każda kobieta spodziewająca się czy to pierwszego czy kolejnego dziecka :)
    głowa do góry,na pewno ze wszystkim sobie świetnie poradzisz :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Witam,

    Jestem pełna podziwu dla Was dla Matek... z jaką czułością piszecie o swoich pociechach.Może i niektóre z Was to zapewne zdziwi jak można się temu tak po prostu dziwić...no a jednak można.Dziwią się tylko te kobiety,które nie są Matkami...między innymi i ja do nich właśnie należę.Nigdy nie miałam uczuć macierzyńskich, i myślę że już nigdy do mnie nie przyjdą...z drugiej strony nie mogę mieć żadnych pretensji do siebie ,ponieważ to był mój świadomy wybór...postawiłam na siebie i idę przez życie wraz z moim Partnerem,który w pełni mnie akceptuje i moje decyzje.Żyjemy tylko dla siebie...i z życia czerpiemy ile się da,ktoś powie czy to fajne ? dla nas tak,ponieważ nic i nikt nas nie ogranicza.
    Dlatego jak czytam Wasze słowa,jestem pełna szacunku dla Waszych decyzji i odwagi by nie iść przez życie samemu tak jak My...Potrafię i chce być odpowiedzialna za mojego Partnera,ale juz za nasze dzieciatko ...chyba nie potrafiłabym mieć tyle odwagi. Życzę Wam wszystkim wielu cudownych chwil spędzonych z Waszymi dziećmi ;-) Pozdrawiam Magdalena

    OdpowiedzUsuń
  12. Moj Tata zawsze mowil, ze tylko glupi sie nie boi. Ta mysl towarzyszy mi cale zycie i teraz, gdy jestem o krok od zostania mama po raz pierwszy (tydzien, moze dwa mi zostaly) bardzo mi pomaga. Bardzo sie boje (porodu, macierzynstwa, tego ze wypadne z obiegu, itd) ale nauczylam sie akceptowac ten strach. Wydaje mi sie, ze on jest nieodlacznym elementem ciazy.

    Mam nadzieje, ze u Ciebie to tylko przejsciowa faza. Z czasem zaakceptujesz strach i zaczniesz sie jarac i planowac :-)

    Pozdrawiam cieplo

    OdpowiedzUsuń
  13. Będzie dobrze. Ja teraz też jestem w drugiej ciąży i ona też różni się od tej pierwszej. Już nie cieszy mnie tak mocno rosnący brzuch bo wiem, że czym większy tym trudniej go zrzucić;)) Już nie zachwycam sie każdymi malutkimi pajacykami, nie czytam tysiąca poradników, nie prowadzę ciążowego pamiętnika... Taka chyba kolej rzeczy. Ale z drugiej strony nie mogę doczekać się pierwszych ruchów i przede wszystkim by poznać tego małego człowieka. Wiem, że jak tylko na niego spojrzę to miłości mi nie zabraknie Też sie boję jak to będzie, czy Majka nie będzie zazdrosna, czy sił mi starczy.... Ale z drugiej strony ta moja mała Maja to moje szczęście największe więc cóż może być piękniejszego niż to, że to szczęście sobie podwajam?:) Będzie dobrze! Uściski.

    OdpowiedzUsuń
  14. NIe cierpię być w ciązy a byłam trzy razy. nie jarałam się zbytnio ciążami mówiąc szczerze, i też miałam swoje obawy. Ale jedno jest pewne: miłości ci wystarczy. miłość się mnoży, nie dzieli! jesteś super mamą i szkoda byłoby, gdybyś nie obdarowała sobą jeszcze kogoś :) a po macierzyńskim- będzie dobrze!

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja tam nie wątpie w Ciebie nigdy, więc i Ty nie powinnaś! W ciąży nie jestm, nie byłam, ale jak o niej myślę, to mam podobne obawy. Bo mimo, że bardzo bym nie raz chciała, to z drugiej strony pojawiają się mega wątpliwości! Czy ja w ogóle się nadaję, czy mam na tyle cierpliwości i mocy w sobie żeby po jakimś czasie nie okazało się, że rzucę to wszystko i w świat sama pojadę :P Podsumowując widzisz, że nie jesteś sama ze swoimi rozmyślaniami i wątami, chyba wiele z nas tak to rozkminia, a po wszystkim i tak się okazuje, że było warto i nawet nie wiedziałyśmy jaka drzemie w nas siła :))) :* <3

    OdpowiedzUsuń
  16. W szkole mi powiedzieli (terapeutycznej)-jak czujesz lek,to go zaakceptuj. Nie odpychaj,nie rozkminiaj, bo bedzie sie rozprzestrzenial i trwal. Niedrazony zacznie sie zmieniac i odejdzie. Jak nakarmione uwaga dziecko. To naturalny proces. Mysle o Tobie i Ci kibicuje:-).

    OdpowiedzUsuń
  17. Jezusku, skąd ja to znam? Pragnęłam tej drugiej ciąży szaleńczo i walczyliśmy o nią jak walnięci, miało być super, łatwiej niż w pierwszej, wyszło prawie tragicznie, przez trzy miesiące leżałam plackiem, to w domu to w szpitalu i faktycznie czułam się jak inkubator i to w dodatku mocno szwankujący.. Teraz kiedy ten dzień już lada dzień panicznie boję się porodu i tego co będzie dalej, zamiast się cieszyć jestem spanikowała i też oglądam takie słodkie foty, marząc po cichu, że Młody nie zmieni naszego poukładanego już życia w jakiś sajgon kompletny... A myślałam, i wmawiano mi, że druga ciąża to pikuś...

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam dzieci z różnicą wieku 2 lat. Miałam obawy, że tu 2 latek a zaraz na świecie pojawi się mały niemowlak wiszący wiecznie na piersi. Nic bardziej mylnego. Drugi syn urósł mi nie wiem kiedy, od samego poczatku był mało wymagający, starszy synek pokochał brata i nigdy nie wykazał zazdrości. Oczywiście miałam dni , kiedy chciałam wyjśc z domu i iśc przed siebie, ale pobeczalam sobie i poużalałam i następnego dnia było OK.

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytałam Twój post jednym tchem...może dlatego,że w temacie ciąży jestem od dwóch lat,mimo to,iż nie jest mi na razie dane zostać mamą. Mam mnóstwo rozterek, myślę,że po części wiem, co czujesz. Życzę Ci samych słonecznych i pełnych optymizmu dni :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Im bliżej końca tym większy stres. Hormony Ci szaleją i zapewne stąd te mieszane uczucia.
    Pod koniec ciąży też miałam straszne obawy, do tego finansowo byliśmy grubo pod kreską. Wtedy się zastanawiałam po co mi to wszystko, ale wracałam do pionu, jak pomyślałam o dwóch straconych ciążach.
    Zobacz, Zośka to już duża panna, na pewno z chęcią będzie pomagała. A na ścieżkę zawodową wrócisz szybciej niż Ci się wydaje. Poza tym działasz tutaj, blog jest rewelacyjny - zarówno treści jak i otoczka wizualna, więc napawaj się tym pięknym stanem. Uszy do góry i Ździcha nie stresuj :*

    OdpowiedzUsuń
  22. No u mnie jest inaczej, ale może dlatego ze to pierwsza ciąża? I stan w jakim jestem to przygodna zwana 'nieznanym'. Dzięki temu jest adrenalina, są emocje, jesty wyczekiwanie. Ale niestety moje 'plany ciążowe' zostały mocno zweryfikowane kiedy okazało się że wszystko boli, że trzeba leżeć, że jest ciężko. Nie jestem aktywną mamą tak jak chciałam być, jestem zwykłą ciężarną z zagrożoną ciążą. Zero basenów, teatrów, spacerów (no może na początku to było, teral null). I w sumie tez mi jest przykro że jest tak, a chciałam i oczekiwałam inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  23. Stan błogosławiony to najpiękniejszy stan jaki Bóg nam kobietom mógł ofiarować. Jest przy tym wiele wyrzeczeń ale też mnóstwo bezcennych chwil. Wiele osób marzy choćby o jednym dziecku a dwoje to już rarytas:) Ze wszystkim sobie poradzisz tak jak radzisz do tej pory. Będziesz kochała tak jak do tej pory z tym że dwa razy mocniej :) Daj sobie czas a wszystko się ułoży, tak jak układa się każdego dnia po wstaniu z łóżka. Proszę ciesz się każdą chwilą bo to chwile bezcenne

    OdpowiedzUsuń
  24. Wiem co czujesz, jak byłam w ciąży miałam dokładnie takie same lęki i też nie podobało mi bycie inkubatorem. Jeszcze tydzień przed porodem płakałam, co to będzie jak nie będę kochała swoje dziecka, bo jakoś nie mogłam odnaleźć więzi z brzuchem... Czułam się z tym okropnie, jak jakaś wyrodna matka - wszyscy mówili że to tak super, że będzie dziecko a ja tego wcale nie czułam... i co i odpał kompletny jak się Marcy urodziła, nie spodziewałam się, że można tak w ciągu sekundy zakochać się kompletnie. Teraz mała ma juz 7 m-cy a ja dalej zastanawiam się jak to możliwe że kiedyś jej nie było.

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie zazdroszczę przemyśleń oj nie zazdroszczę... ale może wszystkie musimy przez to przejść... To, że boisz się porodu,nie dziwne, już przecież wiesz jak to jest, nieprzespane noce już to przerabiałaś, mniej czasu dla siebie już przecież miałaś, więc ststystycznie teraz powinno być gorzej... w końcu jeszcze jeden człowiek do "dopilnowania" ... ale wcalenie musi tak być... Masz już doświadczenie z malymi ludzmi, a ten Twój człowiek przecież taki całkiem miły i fajny jest :)) Doświadczenie które zdobyłaś do tej pory to Twój atut... Poznałaś te "ciemniejsze' strony macieżyństwa i już wiesz jak się na to przygotować, jak to przetwać, jak sobie poradzić z wieloma sytuacjami. Wiesz pewnie dobrze, że nie wszystkiego dowiesz się z książek czy innego interetu... Uwież mi kochana.... kiedy moja młodsza córa miała jakieś 2 może trzy tygodnie (starsza miała wtedy 3 i pół roku) my z mężem spędzaliśmy bardzo leniwe i spokojne popołudnia, a ja nigdy się tak nie wysypiałam jak wtedy... Wiadomo bywa różnie, my poświęcaliśmy bardzo dużo uwagi Lence (starsza dziecina) aby nie poczuła zazdrości, aby nie poczula się opuszczona i niepotrzebna a to owocuje, teraz kidy Maja ma już rok i 7 misięcy, dziewczyny świata poza sobą nie widzą. Bywały, nadal się zdarzają, chwile,kiedy tak jak Agnieszka z Mierzei Wiślanej pobeczę i pomyślę sobie "dajcie mi wszyscy święty spokój!!!" ale to bardzo rzadkie chwile i szybko miją ... Drugie dziecko to dwa razy więcej wszystkiego :))) A mnie dodatkowo cała ta zmiana w życiu pokazała właśnie to czego chciałabym w życiu, na razie to tylko chciejstwa, których nie mogę zrealizować, ale są i wiem, że malutkimi kroczkami przybliżam się do celu..
    I teraz tak myślę, że nie powinnaś się ganić za swoje myśli, obawy i to, że się nie jarasz... Tak widocznie być musi, taka kolej rzeczy... widać każda z nas musi przejść etap lęków o to co przyniesie los, tyle, że każdą dopada to w innym momencie życia, ale przecież każdy moment jest dobry ;) Nie martw się... będzie super... przewijanie to przecież super zabawa... A miłosci to pewnie jeszcze dla trójki by wystarczyło...
    Pozdrawiam i dobrej nocki życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  26. oj Kochana, mam to samo...też się boję, też chcę i nie chcę tego dziecka...a jestem w 29 t.c, mój syn ma już 5,5 roku, teraz będzie córka...i też się zastanawiam, po co mi to było, wiem co mnie czeka...ale będzie dobrze, wierzę że dam radę Pokochać oboje, wychowywać oboje Może będzie łatwiej, doświadczenie już mam I Ty też dasz radę ;)
    ps. świetny blog, spędziłam kiedyś tydzień czytając wszystkie Twoje wpisy :)
    pozdrawiam ciepło, Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  27. To o czym piszesz jest niezwykle osobiste, jednak (chociaż współczuję) cieszę się, że to napisałaś, bo ja czuję się bardzo podobnie i do tej pory myślałam o sobie że jestem strasznie złą i wyrodną babą i przez myśl mi nie przeszło przyznawać się do takich lęków przed kimkolwiek! Jestem świeżo upieczoną mamą pierwszego dziecka, jednak już dawno planowaliśmy z mężem maluchy o jak najmniejszej różnicy wieku i teraz, gdy zbliża się termin realizacji tych planów już nie czuję się taka pewna, zdecydowana i szczęsliwa jak rok temu... taka widocznie głupia babska natura... z drugiej strony babska natura bywa i madra, i sprawia że na widok własnego dziecka kolana miękną i serce się rozpływa. Nie wierzę, że w kobiecie może zabraknąć matczynej miłości, chociaż bywa, że nie jest to miłość od pierwszego wejrzenia. A jakie by maleństwo nie było, nawet najbardziej płaczliwe i nerwowe na świecie, to przecież najważniejsze żeby było zdrowe (!) a okres pieluszek mija szybko (moim zdaniem mimo wszystko za szybko) i ani się obejrzysz, będziesz miała dwa dzielne zuchy do pomocy :) Trzymaj się kobieto!

    OdpowiedzUsuń