Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owls. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owls. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 listopada 2013

hoohoomania

Nie wylansuję tu żadnego nowego trendu, bo motyw sowy robi szał już od ładnych paru lat. Wielu już się pewnie odkochało i te wszechobecne ptaki zdążyły im już zbrzydnąć. Mi nie. Ja trwam w swoim zauroczeniu od czasu, kiedy w Polsce nie można było nic sowiego kupić, nie zraża mnie mnogość paskudnie nieudanych, pstrokatych sówkowych dupereli, które zalały świat. Modne, niemodne - uwielbiam i kolekcjonuję, kupuję, zachwycam się. Wystroiłam Zośce pół pokoju tymi ptaszyskami, zawaliłam całe biurko sówkowatymi ołókami, notesami i szpargałami. W reszcie mieszkania też się walają: sowy ceramiczne, świecznik, świeca, kilka mieszka w mojej torebce: błyszczyki, notesiki, długopisy. Lubię zarówno to wredne, jak i te urocze, sowy dystyngowane i te w stylu boho. Z ptaka - hipstera stały się ptakiem mainstreamowym, nie dbam o to. Love sove, hoo hoo!

...

I will not create a new trend here, being an early adopter is not my ambition. Owls have made a career for a few years now, many have problably fell out of love with them. I haven't. I last in my fascination sice the times they were hard to get and I'm not put off by the multitude of ugly, cheap, patchy owly knick-knacks that flooded the world. Trendy or not - I love and collect them, I buy and rave over them. Half of Zośka's room is filled with those birds, I cluttered her desk with owly notebooks, pens, pencils and stuff. They're around the rest of the flat too: ceramic owls, candle holder, a candle. A few live in my handbag: lip balms, pens, notebooks. I like the mean and the cute ones too,  boho-chic and the distinguished ones. From hipster-birds they turned into mainstream ones, I don't care. I love owls, hoo hoo!
















source: Pinterest

Część naszej sowiej kolekcji:






Sowie cudowności:



1 - Accessorize
2,4 - Natural Products
3 - Paperchase
5 - Seven Soaps
6 - Saas Belle


1 - Madam Stolz
2 - prettyhome.pl
3 - House Doctor
4, 6 - H&M Home
5 - Hubsch


1,4 - Donna Wilson
2 - Saas Belle
3,5,6 - Accessorize


1 - 7 : Accossorize
8 - English Owl Company
9 - Saas Belle

czwartek, 31 października 2013

keep calm and bake on (oraz muffinki-sowy)

Muszę się Wam do czegoś przyznać. Wczoraj zwątpiłam, bardzo zwątpiłam w to, co tu wyprawiam. Ale od początku. Moje dziecko poszło samo na pierwszą w życiu imprezę. Weszliśmy w ten kostiumowo-wizytowy okres, więc poczułam, że muszę stanąć na wysokości zadania. Niby wiem, że pierwsze Haloween to nie takie wielkie halo jak na przykład pierwsza komunia, ale jednak, mój perfekcjonistyczny umysł wypełniły wizualizacje. W głowie miałam te wszystkie wystylizowane babeczki i cake-popsy, ciasteczka i smakołyki w kształcie trupów, czaszek, przystrojone mózgami, pajęczynami, małe mumie i pająki pojawiły się w mojej głowie i chciałam zrobić je wszystkie. Łatwizna, widziałam na Pintereście przecież. Ja nie dam rady? Ja przecież prowadzę bloga semi-kulinarnego, ja się świetnie na tym znam i dekorowanie ciasteczek to dla mnie jak splunąć. Pająki, czaszki i mózgi, ja Was wszystkie wytworzę i wyprodukuję ku powszechnemu zachwytowi wszystkich. 

Im bliżej dnia zero, tym moje plany robią się skromniejsze, tym mniej mam czasu, mocy i fantazji, brakuje mi wyrafinowanych cukierniczych dodatków, deficyt mam też siły i ochoty. W dniu zero mocy, fantazji i siły zostało już tyle, co brudu za paznokciem. I kiedy tak półprzytomna ze zmęczenia o 22-iej wyjęłam z pieca blachę muffinów i zaczęłam żałosne próby wystylizowania ich haloweenowo, wyrażałam się o nich tak, że dobrze, że Zośka już spała. Wulgaryzmy wszelkiej maści wypływały z moich ust, gdy kolejne cholerne ciasteczka łamały się i odpadały, gdy ubabrana czekoladą po łokcie musiałam stwierdzić, że nie umiem mnożyć i za mało ich kupiłam, by stworzyć muffinki-sowy.

Moje próby kreatywnego wybrnięcia z sytuacji skończyły się rozpaczliwie, nie miałam składników na mózgi ani na pająki, zaczęłam więc przyklejać im (muffinkom) oczka. Patrzyło teraz na mnie swoimi cukrowymi oczami kilka babeczek, patrzyły z wyrzutem, postanowiłam więc doprawić im buźki. Dokleiłam żelkowe szczęki. Efekt był kompletnie żałosny, patrzyło teraz na mnie osiem czekoladowych karpii, wyglądały jakby błagały o litość i powrót do wanny. Nie dość, że miały te rozdziawione, gumowe paszcze, to jeszcze oczka miały jakieś takie puste. Zaczęłam więc wypełniać je - na dużą cukrową kuleczkę mała cukrowa kuleczka, taka całkiem malutka. Pędzelek, woda, kuleczki wpadają w czekoladę, topią się i gubią. 

I tu następuje moment kulminacyjny tej opowieści. Poczułam wtedy absurd sytuacji - jest 23-cia, jestem kobietą wykształconą i pracującą i oto ze łzami w oczach nanoszę mokrym pędzelkiem oczy czekoladowym karpiom. Ja przecież przeczytałam Heideggera i Wittgensteina! Ja rozprawki i eseje pisałam na tematy filozoficzne i ważne, dyskutowałam o tekstach feministek, ja klasyczne teorie socjologiczne zdałam na piątkę, i jak skończyłam?! Oczy babeczkom przyklejam, choć padam na ryj.

Ostatecznie wyszło nieźle, te sowy nawet całkiem spoko, gorzej prezentowały się te pseudo-mumie, następcy karpików. To nauczka, że nie da się wszystkiego, idealnie, perfekcyjnie, mimo wszystko, w środku nocy, jak te roboty z pinteresta.






Czekoladowe muffiny:

(ok.20 niskich babeczek)

• 1 i 1/2 szklanki mąki pszennej
• 3/4 szklanki cukru
• 1/4 - 1/3 szklanki kakao
• 1 łyżeczka sody oczyszczonej
• 1/3 łyżeczki soli
• 1/2 szklanki wody
• 1/2 szklanki maślanki lub jogurtu naturalnego
• 1/3 szklanki oliwy lub oleju roślinnego
• 1 łyżka rumu (likieru smakowego lub octu winnego)


  • Mąkę przesiać do miski, dodać cukier, kakao, sodę, sól, wymieszać.
  • Do suchych składników wlać mokre: wodę, maślankę lub jogurt, oliwę lub olej oraz rum (likier lub ocet winny). Delikatnie połączyć składniki mieszając łyżką.
  • Papilotki napełnić masą do połowy wysokości, chcemy uzyskać niskie babeczki, żeby oczy sowom nie spadały.
  • Wstawić do piekarnika i piec przez 25 minut. Po tym czasie patyczek wetknięty w środek powinien być suchy.

źródło: Kwestia Smaku

Do dekoracji:

  • ciasteczka Oreo lub inne ciemne markizy z białym kremem (pod dwa ciastka na babeczkę)
  • M&M's lub inne draże
  • tabliczka czekolady (gorzka lub mleczna, wedle uznania)

Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej i rozsmarować na ostygniętych babeczkach. Ciasteczka rozłożyć na pół, na każdym ułożyć jedną drażę, leciutko docisnąć. Tak powstałe sowie oczy delikatnie nakleić na babeczkę, na środku zrobić nos z połowy drażetki.

To jeden z łatwiejszych sposobów na robiące wrażenie stylizowane wypieki, olejcie te wszystkie mózgi, mumie i duchy. Poczułam w tej rozpaczy nad "karpiami", że nie muszę być utalentowanym cukiernikiem, bo jestem już przecież: pielęgniarką, sprzątaczką, kochanką, kucharką, dekoratorką, animatorką, psychologiem dziecięcym,  specjalistką od marketingu i piaru, blogerką.

Więc wyluzujcie, moje drogie, nie ma się co porywać z motyką na słońce, nie dajcie się omamić Pinterestowym dziwactwom.


P.S: Musicie wiedzieć coś jeszcze - po cichu czytam Chujową Panią Domu i ryczę ze śmiechu.