Pokazywanie postów oznaczonych etykietą breakfast. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą breakfast. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 marca 2014

śniadaniowe szaleństwo


"Co chcecie na śniadanie?" - wołam z kuchni, "Jajkaaa" - słyszę w odpowiedzi spod kołdry, zaskakująco głośno i żwawo, jak na to, że przed chwilą jeszcze zbyt śpiący był, żeby Zośce wytrzeć gile/dać wody/wytłumaczyć, czemu znów jest dzień.

niedziela, 12 stycznia 2014

słodkie śniadania dla chudych i grubych

Wiecie, że mam słabość do dobrych śniadań, było już tu ich u mnie sporo. Uwielbiam weekendowe poranki w piżamach, z Trójeczką w tle i czymś pysznym, to jedne z moich ulubionych rodzinnych momentów. Uważam też, że porządne śniadanie należy się każdemu, chudym i grubym. Grubym nawet podobno bardziej. Dziś mam dla Was dwie słodkie propozycje śniadaniowe: jedna dla grubych, druga dla chudych.


Byłam sceptyczna, kiedy w komentarzach pod postem o owsianych pancakes  jedna z Was napisała, że robi placki, które składają się li jedynie z bananów i jajek. Przyznaję szczerze - podejrzewałam, że wyjdzie z tego bananowa jajecznica. Myślę, że gdyby nie ten link przesłany mi później przez autorkę wpisu, nie spróbowałabym tego, tak byłam sceptyczna. Nie wierzyłam, póki nie zobaczyłam, by pod wpływem tych zdjęć zrobić je jeszcze tego samego dnia. Uwielbiam takie zaskoczenia! Rozdziabany banan i jajko, fiku miku, czary mary - są placuszki. Rewelacja, ten koncept jest fascynujący w swej prostocie, w życiu nie wpadłabym na to, że można placki bez mąki lub chociaż płatków czy otrąb wytworzyć. Takie pancakes dla ubogich. Nie, raczej dla grubych. Mimo że banan jest kaloryczny dość, to jednak na śniadanie w połączeniu z jajkiem chyba bardziej niż odpowiedni dla odchudzających się. Ci zazwyczaj przechodzą kryzysy dietowe i mają odruchy wymiotne, gdy po raz siedemnasty jedzą jajo na twardo popijane czarną kawą albo twaróg chudy bez grama soli.







Śniadanie dla grubych:
 
Bananowe placuszki (ok. 6 sztuk)

1 dojrzały banan
2 jajka
olej do smażenia (użyłam kokosowego)

To wszystko, serio, nie żartuję. 

Banana należy rozdziabać widelcem na gładką papkę, wlać jaja, rozbełtać całość trzepaczką, można dodać odrobinę ekstraktu z wanilii lub szczyptę cynamonu. To koniec przyrządzania masy, nie kłamię. Teraz nagrzejcie patelnię, posmarujcie ją odrobiną oleju przy użyciu ręcznika papierowego i kładźcie po łyżce masy. Należy smażyć na średnim ogniu, dość długo, przewracać na drugą stronę dopiero jak ciasto wyraźnie się zetnie, w przeciwnym razie mogą się rwać, są tak delikatne. To wszystko, macie placki, choć jeszcze 3 minuty temu ich nie mieliście. Ekstra, co?
 
Podawajcie ze świeżymi owocami lub chudym serkiem, użyłam kremowego twarożku naturalnego 0% z odrobiną miodu i orzechami włoskimi.


Teraz śniadanie dla chudych, słodkie, tłuste i tuczące, obrzydliwie pyszne, cholernie niezdrowe - francuskie tosty. Mikstura, w której zamacza się podeschnięte białe pieczywo (niestety najlepiej sprawdzają się takie pszenne buły z polepszaczami) zamienia je w kremową, waniliową delikatność, ukryta pod chrupiącą, cynamonowo-maślaną skórką chleba. Przepyszność.





Francuskie tosty ( 7-8 sztuk)

pół bochenka pszennej bułki
3 jajka
200 ml śmietany 18%
2 łyżki cukru pudru
szczypta cynamonu

Rozbełtać jajka, wlać do nich śmietanę, dodać cukier i cynamon. Na patelni rozgrzać klarowane masło (nie będzie się palić), maczać kromki bułki w jajecznej polewie i smażyć na złoto z obu stron. Posypać cukrem pudrem, można dodać świeżych owoców (najlepiej jagodowych). Klasyczne połączenie to słodki, francuski tost, popijany filiżanką kawy i szklanką soku pomarańczowego. 

Wyobraźnia podsuwa mi jeszcze taki obrazek: on z nagim torsem, ona tylko w jego niedopiętej koszuli, leżą na białej pościeli, słońce wlewa się przez wielkie okno, podjadają z tacy te tosty, chichrając się i całując raz po raz. Nie wiem, skąd u mnie ten romantyzm śniadaniowy. Myślę, że w innych okolicznościach też możecie je sobie zrobić, jeść poza łóżkiem z białą pościelą, bez francuskiego kochanka, też będzie ekstra.

piątek, 13 grudnia 2013

styl kompulsywno-unikowy (i biszkoptowe pankejki)

Mój styl radzenia sobie z problemami nazwałabym kompulsywno-unikowym. To jest styl toksyczny, najgorszy. Czytają mnie inteligentni ludzie, więc co ja tu będę tłumaczyć. Zwłaszcza, że większość z Was to pewnie hedoniści lub bardziej dobitnie: żarłoki, zakupoholicy, ochlapusy i prokrastynatorzy, więc znacie to z autopsji. Wiem to o sobie od dawna, ale dopiero teraz zdałam sobie sprawę, jaki to ma związek z pankejkami. Ba ma, serio, już tłumaczę. Zastanawiałam się bowiem od weekendu, jak wyjaśnić Wam obecność kolejnego gatunku pankejków na blogu. Żeby nie było, że jestem nudna, monotematyczna, że znów te placki i w ogóle to laska chyba niewiele więcej ugotować potrafi. Że blog powinien się nazywać The Pancake Project a nie jakaś tam Polka, w dodatku Dot.

Sobotnie i niedzielne poranki, dla większość normalnych ludzi to czas błogi i bezstresowy. Nie dla nas, zadaniowców, perfekcjonistów, którzy żyją z listą rzeczy do zrobienia w tyle głowy dłuższą niż rolka srajtaśmy. Dla nas sobota i niedziela rano to czas, w którym tak bardzo chcemy wpisać się w dominujący styl zrelaksowanego spędzania weekendowych poranków, że aż łapiemy stresa. Oprócz odpoczynku wymyślam sobie na weekend tyle zadań, że na odpoczynek zazwyczaj nie zostaje już czasu. Stąd te pankejki. Po pierwsze: kompulsja, zajadam poranny stres. Po drugie: prokrastynacja, wydłużam sobie czas przed zaczęciem dnia, przed obowiązkami, które sama sobie wymyślam. Można by oczywiście łyknąć szybko bułę i rzucić się do sprzątania, ale ja prokrastynuję, przeciągam czyli. Na wypadek, gdybyście mieli podobne problemy, zostawiam przepis (jak macie dużo problemów, zróbcie podwójną porcję i usmażcie dużo, bo generalnie szybko to idzie).





Białka należy ubić na sztywną pianę, w osobnej misce zmiksować pozostałe składniki, wmieszać delikatnie pianę. Do moich dodałam łyżeczkę ekstraktu z wanilii, wyszło im to korzyść. Rozgrzać patelnię, posmarować kroplą oleju przy użyciu ręcznika papierowego. Kłaść łyżką i smażyć z obu stron za złoto. Podawać z ulubionymi słodkimi dodatkami: cukrem pudrem, konfiturą, kremami i smarowidłami wszelkiej maści. Z jednej porcji wychodzi jakieś 15 pulchniutkich, sytych sztuk.

piątek, 22 listopada 2013

a breakfast that meets the assumptions

Śniadanie idealne to dla mnie takie, po którym na kilka godzin mam spokój i mogę myśleć trzeźwo, nie rozpraszając się obrazami jedzenia. Lubię czuć, że robię dla siebie coś dobrego. Wiecie, chodzi o to poczucie: jestem odpowiedzialnym człowiekiem - zdrowo się odżywiam, jestem zajebistą żoną i matką - dałam rodzinie na śniadanie pożyteczne węglowodany i błonnik, coś w tym stylu. Dobrze jest też zaczynać dzień bez balastu poczucia winy (żegnaj Croque Madame, nie spełniasz kryteriów). To śniadanie totalnie spełnia założenia. Wartość dodana: jest przepyszne.

...

A perfect breakfast is for me the one that gives me peace of mind for a couple of hours, I'm able to think clearly, not distracted by the pictures od food in my mind. I also like the feeling that I'm doing good things for myself. You know, I'm talking about the 'I'm a responsible person - I eat healthy food' kind of feeling. I believe a good start of the day has to be without the burden of feeling guilty (goodbye Croque Madame, you fail to match the criteria). This breakfast totally meets the assupmtions. Added value: it's delicious.










Domowa granola

Składniki:
(na 2,5-litrowy słój)

  • 450 g płatków owsianych
  • 120 g ziaren słonecznika
  • 120 g pestek dyni
  • 1 jabłko starte na tarce
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 1 łyżeczka imbiru 
  • 1 łyżeczka soli
  • 140 g płynnego miodu
  • 100 g jasnego brązowego cukru
  • 250 g migdałów (u mnie po jednej części: orzechy laskowe, włoskie, migdały)
  • 2 łyżki oleju słonecznikowego
  • 100 g rodzynek
  • 100 g suszonej żurawiny 

Wszystkie składniki wymieszać w misce, przełożyć na formę do pieczenia. Piec w temperaturze 180 °C przez około 40 minut, co jakiś czas mieszając. Serwuj z jogurtem naturalnym i świeżymi owocami (świetna jest z malinami lub jagodami, o tej porze roku wkrawam do niej banany, tarkuję jabłka lub posypuję kwaskowymi ziarenkami granatu).

Zmodykowałam nieco przepis z Moich Wypieków. 


...

Home made granola

Ingredients:
(make a 2,5 l jar)

  • 450 g rolled oats
  • 120 g sunflower seeds
  • 120 g pumpkin seeds
  • 1 apple, grated
  • 2 teaspoons of cinnamon
  • 1 teaspoon of ground ginger
  • 1 teaspoon of salt
  • 140 g liquid honey
  • 100 g brown sugar
  • 250 almonds (I used a mix of walnuts, hazelnuts and almonds)
  • 2 tbspns of sunflower oil
  • 100 g raisins
  • 100 g dried cranberries

Mix all the ingredients in a bowl, put into a baking form. Bake for about 40 minutes in 180 °C, mixing from time to time. Serve with plain yoghurt and fresh fruit (goes well with rasperries, blueberries, at this time of the year I use bananas, grated apples or pomegranates). 
 

wtorek, 5 listopada 2013

glamour-style morning

Słodkie, słone. Nie wiesz pewnie o sobie, że to uwielbiasz, jeśli nie próbowałeś jeszcze solonego karmelu. To zjawisko niedoceniane, celowo nie piszę "smak", bo dla mnie to zjawisko właśnie. Nie ma w sobie nic z wulgarności frytek maczanych w lodach w McDonaldzie, to bardziej jak skóra pięknej mulatki po kąpieli w oceanie. Nie próbowałam w zasadzie, ale tak musi smakować skóra pięknej mulatki po kąpieli w oceanie: waniliowa, słoneczna słodycz miesza się z morską solą i to jest taka kombinacja, że już nigdy nie zjesz krówek bez użycia solniczki. O solonym karmelowym sosie napiszę pewnie jeszcze nie raz, bo zasługuje na to, można nim polewać kremowe serniki, intensywne, ciemne brownies, popcorn i wiele innych pysznych rzeczy. Ostatnio polałam nim pankejki i to był strzał w dziesiątkę. Zastanawiasz się, co na śniadanie, myślisz: "dziś na słodko czy na słono?", robisz puszyste placuszki z solonym karmelem i masz dwa w jednym. Maślana delikatność ze słonawym akcentem, no meeega to jest i tyle.

...

Sweet, salty. You probably don't know it about yourself that you love it unless you tried salted caramel. It's an underestimated phenomenon, I deliberately don't call it a flavour, cause it's a phenomenon. It has nothing to do with the vulgar flavour of french fries dipped in the ice-cream at McDonald's, this is more like a skin of a gorgeous mulatto after a swim in the ocean. Not that I ever tasted it, but this is exactly how a gorgeous mulatto's skin has to taste like (after a swim in the ocean): vanilla, sunny sweetness mixed with the sea salt. This is such a combination that you will never eat a fudge without salt any more. I will surely write about salted caramel more than once, cause it deserves it. You can pour it over creamy cheesecakes, intensive brownies, popcorn and many other yummy things. Recently I poured it over some golden pancakes and it was like a bingo. You wonder what to eat for breakfast, you're like "today shall we go sweet or savory?", you make fluffy pancakes with salted caramel sauce and there you go: two in one. Buttery delicateness with a salty accent, it's just amaaaazing, that's what it is.







Solony sos karmelowy

Składniki

• 4 łyżki białego cukru
• 1/4 szklanki wody
• 8 łyżek śmietany 30% lub 36%
• 2 łyżki masła
• około 1/3 łyżeczki soli morskiej gruboziarnistej, zmielonej w młynku


Przygotowanie:

Do rondelka wsypać cukier, podgrzewać go na średnim ogniu, nie mieszać! Gdy cukier się rozpuści i zbrązowieje, wlać wodę (odsuń się, bo zarobisz w oko gorącym cukrem) i energicznie wymieszać aż cukier się rozpuści. Gotować przez chwilę, następnie wlać śmietankę. Gotować przez około 5 minut , następnie dodać masło oraz sól. Wymieszać, zdjąć z ognia.

Tym złocistym cudem polewać złociste pankejki wykonane z tego przepisu (pomijasz gruszki i orzechy). Nie martw się, to nie za dużo złota na raz, to się nazywa poranek w stylu glamour.


...

Salted caramel sauce

Ingredients

  • 4 spoons of white sugar
  • 1/4 glass of water
  • 8 spoons of whipping cream (30% or 36%)
  • 2 spoons of butter
  • about 1/3 teaspoon of sea salt, ground

 Preparation:

Put the sugar in a small pot, warm it on a medium heat until it turns golden, do not stir! Once the sugar dissolves and turns brown, pour the water (be careful, it sputters!) and stir briskly until the sugar fully dissolves in water. Boil for a moment, add cream. Boil for about 5 minutes, add butter and salt, stir and take off the heat.

Pour this golden marvel over golden pancakes made of this recipe (exclude pears and walnuts). Don't worry, this is not too much gold at the same time, this is called glamour-style morning.

sobota, 2 listopada 2013

a breakfast for post-alcohol sadness

Są takie poranki, kiedy życie jest wyjątkowo ciężkie. Niektórzy piją wtedy wodę z kiszonych ogórków, inni sok pomidorowy. Są tacy, co ratują się lekami. Większość lubi wtedy dobrze zjeść, i słusznie. Pożywne śniadanie to podstawa funkcjonowania w kacowy dzień. Dietetycy pewnie mogliby wytłumaczyć, dlaczego stan zdrowia po nadużyciu poprawiają jajka, ja tej wiedzy nie mam, ja tylko czuję, czego domaga się moje ciało: jaja, ser i masło. Coś słonego i wyrazistego, jeśli do tego pojawi się jeszcze akcent zieleni, od razu czuję się jakoś zdrowiej. Do tego razowy tościk, mocna kawa i można powstać z martwych. 

Poniższy przepis można równie dobrze zastosować w zwyczajny, nie zburzony poalkoholowym smutkiem poranek. Można dodać dowolne składniki, wszystko, co dobrze idzie z jajami: cebulka, pieczarki, kurki, pomidory, sery wszelakie, szczypiorek itepe. To w zasadzie to samo, co pieczona jajecznica czy mini-omlecik, ale o ile ładniejsze.

...

There are those mornings, when life is extremely hard. Some drink the sour water from the pickles' jar, others - tomato juice. Some people resort to medicines. Most however, like to eat well, and they're right. Nutricious breakfast is a foundation of functioning on a hangover day. Dieticians sure could explain, why eggs improve well-being after alcohol overdose, I don't have this knowledge, I just feel my body needs eggs, cheese and butter. Something salty and intensive, if it has a green accent, I already feel healthier. A dark toast, a cup of strong coffee and you may raise from the dead.

The following recipe can be as well used on a regular morning, not destroyed with a post-alcohol sadness. You can add any ingredient that goes well with eggs: onion, mushrooms, tomatoes, cheeses of all kinds, chives, etc. This is pretty much like a baked scrumbled eggs or a mini-omelette, bo so much prettier.










Śniadaniowe muffinki jajeczne

(6 sztuk)

  • 6 jajek
  • kilka plastrów szynki
  • kilka plastrów sera
  • garść liści szpinaku
  • sól, pieprz
  • masło

Jajka rozkłócić, dodać sól i pieprz, potarty i pokrojony drobno ser. Foremkę na muffiny wysmarować masłem, w każde zagłębienie wrzucić szynkę i listki szpinaku, zalać jajkami, na wierzch położyć cienki płatek masła. Piec ok. 10 minut w rozgrzanym piekarniku aż urosną i jajka zetną się całkowicie (można nakłuć patyczkiem lub widelcem, żeby sprawdzić, czy nie wypływa spod spodu surowe jajo).

Można wrócić pod kołdrę i uciąć sobie regenerującą drzemkę, ale nie trzeba - krzepi wystarczająco, by wrócić do żywych.

...

Breakfast egg muffins

(makes six)

  • 6 eggs
  • few slices of ham
  • few slices of cheese
  • handful of spinach leaves
  • salt, pepper
  • butter

Beat the eggs, add salt, pepper, grated or chopped cheese. Butter the muffin form, in each hole put the ham, spinach leaves and pour the eggs in, put a thin slice of butter on top. Bake for about 10 minutes in a hot oven until it grows and eggs coagulate completely (you may prick it with a fork and check whether the raw egg drains out from the bottom).

You may go back to bed now and take a regenerating nap, but there's no such need any more - it will strengthen you enough to come back to the alive. 

poniedziałek, 28 października 2013

the heights of breakfast culinary art

Niedziela, dziewiąta rano. A może ósma? O cholera, jednak ósma, zawsze się gubię po zmianie czasu. Skoro już wstałam, to kierunek: kuchnia. Radio, kawa, otwieram lodówkę i kombinuję. Słodkie, słone? Dobra, niech se chłop pośpi przy niedzieli, usmażę naleśniki. Pankejki były niedawno, dziś mam ochotę na takie cieniutkie, muślinowe. Mieszam więc ze sobą wszystkie typowe, naleśnikowe ingrediencje i zastanawiam się, czym je potraktuję. Naleśniki, nie ingrediencje. Z wiaderka uśmiechają się do mnie dwie koszmarnie kwaśne mandarynki (ubiegłotygodniowy eksperyment, chciałam sprawdzić, czy już pora na mandarynki, otóż: nie) i zastanawiam się, jak złagodzić ich kwaśność, nie czyniąc ich koszmarnie słodkimi. Jak sprawić, by były równie wyrafinowane i muślinowe, co te naleśniki (bo już widzę, że takie będą). Mam - masło! Profesor Google wkracza do akcji i okazuje się, że nie ja pierwsza na to wpadłam, klasyk niby, chyba nawet sama Julia Child maczała w tym palce. O, Jezusie Słodki i Najświętsza Panienko, co to jest za smak i finezja, jakie to są wyżyny śniadaniowej sztuki kulinarnej, jak to łagodnie i doskonale rozpoczyna dzień święty.

Nie miejcie mnie za ignorantkę, wiedziałam, że Crepes Suzette to cieniutkie naleśniki z pomarańczami. Ale cytrusowe masło? To więcej niż przepyszne.

...

Sunday, 9 a.m. Or maybe 8? Damn, 8 it is, I always get lost after the time change. I'm already up, direction: kitchen. Radio, coffee, I open up the fridge and wheel the deal. Sweet or salty? Ok, let the guy sleep longer on Sunday, I'll make crepes. We've had pancakes recently, today I feel like making the thin and muslin ones. So I mix all the typical ingredients and wonder what to treat them with. The pancakes, not the ingredients. I have two supersour tangerines (my last week's experiment, I wanted to try if it's the time for tangerines, the answer is: no) and I wonder how to soften their sourness, not making them terribly sweet. How to make them sophisticated and muslin like those crepes. I've got it - butter! Professor Google steps into action and it turns out I'm not the first one, it's a classic, Julia Child herself had something to do with it. O, Jesus Christ and the BVM, what a taste and finesse, the heights of breakfast culinary art, how delicately and perfectly does this start a holy day.

Don't take me as an ignorant, I knew Crepes Suzette were thin crepes with oranges. But the citrus butter? That's just beyond delicious.













Ciasto naleśnikowe
  • 250 g mąki pszennej
  • 2 jaja
  • 250 ml mleka
  • 125 ml gazowanej wody mineralnej
  • 2 łyżki oleju słonecznikowego
  • 4 łyżki cukru pudru
  • szczypta soli 
Wszystkie składniki wymieszać rózgą, aż powstanie gładkie, dość rzadkie ciasto. Smażyć cieniutkie naleśniki na patelni posmarowanej masłem (przy użyciu kawałka ręcznika papierowego).

Masło mandarynkowe

  • 100g masła
  • czubata łyżka cukru pudru
  • skórka otarta z jednej mandarynki
  • sok z połowy mandarynki

Masło rozpuścić w rondelku, dodać cukier puder, sok i skórkę z mandarynki. Odstawić aż zgęstnieje, by dało się je rozsmarowywać.

Usmażone naleśniki smarować masłem mandarynkowym i układać jeden na drugim.

Powstrzymać się od krzyku ekstazy - jest niedziela rano, na litość boską!

...

Crepes batter

  • 250 g flour
  • 2 eggs
  • 250 ml milk
  • 125 ml sparkling mineral water
  • 2 tablespoons vegetable oil
  • 4 tablespoons of icing sugar
  • pinch of salt
Mix all the ingredients into smooth, runny batter. Fry very thin crepes on a pan, smoothed with a bit of butter (use kitchen towel). 

Tangerine butter

  • 100g butter
  • teaspoon of icing sugar
  • zest of one tangerine
  • juice of half of tangerine

Melt the butter in a pot, add sugar, juice and the zest. Put away until it hardens so that it is spreadable. Masło rozpuścić w rondelku, dodać cukier puder, sok i skórkę z mandarynki. Odstawić aż zgęstnieje

Spread the butter on each crepe and put one on another.

Check yourself from a scream of extasy - it's Sunday morning, for Christ's sake!