Na pytanie: "kariera czy dzieci" odpowiadam: jedno i drugie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowe biuro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowe biuro. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 17 lutego 2015
niedziela, 5 stycznia 2014
rodzinny projekt "biurko dla mamy"
Udało się, piszę do Was zza biurka(!). Kosztowało nas to jeden wypad do Ikei, jakieś 250 zł na blat i koziołki oraz calusieńki dzień przemeblowania z remanentem. Zajęłoby to pewnie mniej, gdyby wcześniej był porządek. A że przed Świętami wolałam kulać pralinki, wycinać gwiazdki z papieru i wykonywać wiele tyle czasochłonnych, co niepotrzebnych głupot, to pokój był do wczoraj obleśną zbieraniną brudu i śmiecia wszelakiego. Na śmietnik wyleciało 6 worków starych gazet, rachunków i różnych papierzysk. Spod i zza mebli odkurzyliśmy całe stado różnych puszystych, nowych form życia.
Pozytywne (oprócz faktu, że MAM BIURKO!!!) jest to, że do pracy wzięliśmy się razem, cała nasza trójka dzielnie przesuwała, segregowała, Pan Polka Dot jak jakaś zwariowana sprzątaczka biegał z odkurzaczem, dzielnie przesuwał, szorował, przekładał, Zofia szalała z mopem i ogólnie mieliśmy męczący, ale fajny dzień w dresach i ze szmatami w dłoni. Na obiad była pizza na telefon, zjedzona pospiesznie pośrodku tego syfu. Chyba nie tylko ja miałam taką noworoczną jazdę, nawet na co dzień nie lubiący zmian i przemeblowań pan mąż dał się wkręcić i było to jedno z niewielu takich przedsięwzięć, kiedy nie byłam jego znienawidzonym przez rodzinę prowodyrem, który zagania biedaków do pracy.
Przy takim biurku na pewno będę miała wenę do pisania:)
piątek, 3 stycznia 2014
o, ja niecierpliwa!
Kiedy się na coś napalę, ciężko mi myśleć o czymkolwiek innym. Od dwóch dni już tylko przeglądam, kombinuję i planuję moją biurkową przestrzeń. Odliczam godziny do wyjazdu na zakupy i nie mogę się doczekać, kiedy zaaranżuję sobie swój kąt do pracy. Zorganizuję papiernicze klamoty, wykleję ścianę obrazkami. Przypomniałam sobie licealne i studenckie czasy, z których większość (jako rasowy kujon) spędziłam właśnie przy biurku. Zdałam sobie sprawę, jak bardzo tęsknię za takim swoim blatem, za miejscem na własne szpargały. Niezależnie od całej miłości do mojej rodziny, wyłazi ze mnie terytorializm i potrzebuję miejsca, które będzie tylko moje. Nawet jeśli to tylko dwumetrowy blat.
źródło: pinterest
Dziś jadę po blat z koziołkami i to pewnie na razie tyle, pozostałe gadżety już mam, kwestia zaaranżowania przestrzeni. Pozostanie jeszcze krzesło, na razie wykorzystam coś starego, dokupi się później. Podoba mi się ten ikeowski TRENDIG, ale muszę się z tym jeszcze przespać. Będzie mniej więcej tak: biało, ciut industrialnie, trochę słoików, druciaków, pastelowe pudła, tablica magnetyczna i moodboard z obrazków przyklejonych taśmą washi.
O, ja niecierpliwa, chcę już! :)
1 - wieszak Madam Stolz, Amazing Decor
2 - blat z kozłami LERBERG, IKEA
3 - krzesło TRENDIG, IKEA
4 - lampka RANARP, IKEA
5 - wózek RASKOG, IKEA
1 - pojemnik - sowa na ołówki, H&M Home
2 - słoik, IKEA
3 - słoik, IKEA
4 - pudełka, Present Time
5 - kosze druciane House Doctor, Amazing Decor
Subskrybuj:
Posty (Atom)
loading..










