Zośka gapi się na te szklane kule ze śnieżkiem i brokatem jak zaczarowana. Podczas ostatnich zakupów niemal w każdym sklepie z dekoracjami spędzałyśmy po kilka minut na potrząsaniu i obserwowaniu, jak opada śnieg, sama w życiu nie znalazłabym w sobie tyle ciekawości i luzu, żeby się tak w sklepie zatrzymać na chwilę i zachwycać czymś kiczowatym. W środek można wsadzić w zasadzie wszystko (co świąteczne), ja polowałam na figurki sarenek i jelonków, nie udało się, rogatych jak na lekarstwo. Nie znalazłam też żadnych ładnych bałwanków, choinek ani gustownych Mikołajów, te figurki są strasznie kiczowate w większości i nie jest to ten rodzaj kiczu, który można uznać za uroczy. Ostatecznie w naszych słoikach wylądowały anioły, zniekształcone szkłem słoika, uśmiechają się do nas ckliwie ze swoich akwariów. Potrząsamy słoikami i brokaty wirują, śnieżek pada, jest słodko i świątecznie.
Na czysty i suchy spód nakrętki od słoika nakleić klejem epoksydowym lub super glue figurkę, dać jej chwilę, by wyschła i przywarła mocno do powierzchni. Do słoika wlać wodę, użyłam kranówy (choć czytałam gdzieś, że dobrze użyć destylowanej), dodać kilka kropel gliceryny (około pół łyżeczki), wsypać brokat, (opcjonalnie) sztuczny śnieg. Zakręcić mocno, odwrócić słoik, można udekorować nakrętkę taśmą washi, owiązać tasiemką czy sznurkiem, pełna dowolność w temacie.
Potrząsnąć, niech będzie słodko i świątecznie.
