Nie pamiętam, kiedy ostatnio odczuwałam taką radość z prac kuchennych. Zrobienie tych pianek jest dziecinnie proste i ta prostota oraz czary-mary, które odbywa się podczas łączenia składników były dla mnie gigantyczną frajdą. Czułam się jak czarodziej albo jak chemik młody. No wspaniałe to było.
Zabijcie mnie, a nie wiem, jak to możliwe, że syrop połączony z szarą, żelatynową mazią zamienia się w białe, puszyste cudo. To musi być magia. Ktoś mógłby się zapytać, po co mi na tydzień przed Świętami taka robota. Byłoby to słuszne pytanie, odpowiedziałabym na nie tak, że szykuję drobne, wytworzone ręcznie paczuszki dla przyjaciół. Oczywiście przyjemnie jest wypić piankowe spady w gorącej czekoladzie, ale to tylko miły efekt uboczny. Tak naprawdę to jestem sknera i jaram się, że za cenę dwóch szklanek cukru i paczki żelatyny mam tonę świątecznych pyszności na prezenty. Zrobiłam też domową czekoladę do picia i wytwarzam aktualnie takie słodkie zestawy dla wybranych szczęśliwców oraz szczęśliwych wybrańców. Czekoladę i zestawy pokażę Wam jutro, dziś zróbcie sobie pianki, podsuszcie przez noc, a jutro robimy paczuszki - co Wy na to?
Marshmallows
- 180 ml wody
- 2 łyżki żelatyny
- 2 szklanki drobnoziarnistego cukru
- 120 ml bardzo zimnej wody
- ekstrakt z wanilii (opcjonalnie)
- barwnik spożywczy (opcjonalnie)
- nalać do miski 120 ml bardzo zimnej wody, wsypać żelatynę, wymieszać, odstawić
- w rondelku zagotować 180 ml wody z dwiema szklankami cukru, syrop powinien mieć jednolitą konsystencję i intensywnie zabulgotać
- od czasu, gdy pojawią się bąbelki, gotować syrop jeszcze 15 minut na małym ogniu, od czasu do czasu mieszając
- w tym czasie żelatyna powinna napęcznieć wodą i zamienić się w papkę - do tej papki wlewamy powoli, cienką strużką gorący syrop
- tu następuje właśnie ten mistyczny moment - masa zrobi się śnieżnobiała i w trakcie ubijania zgęstnieje, zamieniając się w błyszczący puch
- magii trzeba odrobinę dopomóc poprzez długie ubijanie - ten etap potrwa niestety aż 20 minut
- gotową, sztywną już dość masę należy przelać do blaszki lub innej formy, uprzednio wysmarowanej tłuszczem i obficie wysypanej cukrem pudrem, odstawić na noc (polecam czymś przykryć, by zanadto nie wyschła)
- następnego dnia można pianki pokroić lub wykrawać z nich foremkami do ciasteczek różne kształty
- przed schowaniem do puszek i słojów, należy pokrojone pianki podsuszyć na obsypanych cukrem pudrem tacach, by nie posklejały się