To, co rano jem i piję ma znaczenie strategiczne.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owsianka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owsianka. Pokaż wszystkie posty
piątek, 16 stycznia 2015
środa, 19 marca 2014
twórczy kryzys, mała zołza i owsianka (pieczona)
Pewnie bardziej obchodzi Was przepis na to cudowne śniadanie niż to, co zamierzam teraz powiedzieć, ale muszę się oczyścić. Regularnie tu zaglądającym też należy się słowo wyjaśnienia.
piątek, 17 stycznia 2014
emocjonalny szantaż, solidna firma i owsianka, czyli rzecz o naszych porankach
Próbuję otworzyć oko, najpierw dla bezpieczeństwa tylko jedno. Porażka, powieka opada, a ja zatapiam się w błogim ciepełku. Ciepły on, ciepła ona, przytulam się mocniej, nie ma mowy, nie wstaję. Kopniak w brzuch, łokieć w szyję, ciepła ona podnosi się i słyszę to podłe: "mamusiu jestem tak straaasznie głodna, czy możesz dać mi coś do jedzenia?". Emocjonalny szantaż i w dodatku jeszcze przemoc, normalnie zareagowałabym inaczej, ale jakby nie patrzeć, to w końcu moje dziecko. Otwieram zatem oczy i co widzę? Ciemność widzę. Jak mawia moja przyjaciółka - najgorzej.
Wstajemy jednak, opuszczamy bezpieczną, ciepłą (choć nieco przyciasną) przystań łóżka i odpalamy maszynę. Najpierw powoli, jak żółw ociężale, z czasem jednak trybiki działają coraz sprawniej i już bez słów każde z nas robi swoje: jedno kawa, drugie śniadanie, on ścieli łóżka, ja pakuję lunczowe pudełeczka, dorabiam kanapki, on obiera marchewki, ja poganiam młodą przy ubieraniu...i tak codziennie. Mogłoby się zdawać - nuda. A jednak od jakiegoś czasu strasznie lubię tę naszą poranną nudę. Kiedy czuję, jak sprawnie i egalitarnie działamy razem, ogarnia mnie takie jakieś wzruszenie i duma jednocześnie. Jesteśmy jak ta solidna firma, zgrany duet, dobry tandem. Buziak w szyję, kiedy pakuję kanapki, ja mu serdeczny klapsik w pupę, gdy wychodzi z łazienki, szybki cmok w przelocie i wiem, że czujemy tak samo: fajnie jest być jak ten dobrze naoliwiony mechanizm.
Zośka wymusiła tę lepszą organizację, już nie mogę martwić się tylko o swój makijaż i o to, którą bluzkę nałożyć. Teraz martwię się też o jej bluzki, o jej przydługie mycie zębów, o pokremowanie buzi na mróz i tysiąc innych drobiazgów. Wymusiła też śniadania, wcześniej pół kawy i w drogę, o jedzeniu myślałam dopiero koło południa. Już od dawna nasz codzienny rytuał w dni robocze to owsianka. Żeby nikomu bokiem nie wyszło czasem to ekspresowe i ultrazdrowe danie, urozmaicam ją, jak mogę, dodaję: kokos i banany, gruszki i orzechy, starte jabłko z cynamonem i rodzynki, borówki i wanilia, latem: truskawki, maliny, jeżyny, brzoskwinie. Dzięki temu nigdy się nie nudzi, przemycam w niej gryczane otręby lub jagody goji, mielone siemię lniane, słodzę miodem. Nasz poranek ma smak owsianki i szybkich cmoków w przelocie, pysznie jest.
Jeszcze pyszniej jest, gdy jest ładnie. Owsianka w nowej melaminie wygląda jakoś bardziej apetycznie i smakuje jakby zdrowiej. Zanim wpadnę w szał nowych kolekcji, korzystam z wyprzedaży. Te cudne talerze i miski można teraz kupić taniej w Scandi Shop.
Na wypadek, gdyby ktoś nie wiedział, jak się do tego zabrać:
Owsianka (2-3 porcje)
- 2 szklanki mleka lub 1 szklanka mleka, 1 szklanka wody lub (ja ostatnio tak) 2 szklanki wody
- ok. 10 łyżek płatków owsianych (jak masz czas, to zdrowiej górskie; na szybko, jak sama nazwa wskazuje - błyskawiczne)
- 2 łyżki otrąb owsianych/gryczanych
- łyżeczka miodu
- wybrane owoce i bakalie
Mleko/wodę trzeba zagotować z płatkami i otrębami, gdy zaczną gęstnieć - mieszać. Gdy owsianka już zgęstnieje, odstawiam ją na chwilę przykrytą, by płatki jeszcze dodatkowo zmiękły i napęczniały. Potem dodaję miód, posypuję orzechami i owocami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
loading..